Rodzi się książka "Nie dla mięczaków". To będzie książka...

    Rodzi się książka "Nie dla mięczaków". To będzie książka uniseks - mówi Monika Szwaja

    Rozmawiała Bogna Skarul

    Głos Szczeciński

    Aktualizacja:

    Głos Szczeciński

    Monika Szwaja mieszka w Szczecinie. Napisała 12 powieści (pierwsza "Jestem nudziara", ostatnia "Zupa z ryby fugu").

    Monika Szwaja mieszka w Szczecinie. Napisała 12 powieści (pierwsza "Jestem nudziara", ostatnia "Zupa z ryby fugu"). Urodziła się jakiś czas temu, dostatecznie dawno, żeby mieć własne zdanie. Znak szczególny: ponadnormatywna liczba szajb: literacka, lotnicza, końska, morska, szantowa, symfoniczna, operowa, irlandzka, ogrodnicza, górska, ratownicza, psiarska (od psów) i ogólna - jak czytamy na jej stronie internetowej. ©Fot. Marcin Bielecki

    Rozmowa z Moniką Szwają, autorką książek nie tylko dla kobiet i nie tylko o kobietach.
    Monika Szwaja mieszka w Szczecinie. Napisała 12 powieści (pierwsza "Jestem nudziara", ostatnia "Zupa z ryby fugu").

    Monika Szwaja mieszka w Szczecinie. Napisała 12 powieści (pierwsza "Jestem nudziara", ostatnia "Zupa z ryby fugu"). Urodziła się jakiś czas temu, dostatecznie dawno, żeby mieć własne zdanie. Znak szczególny: ponadnormatywna liczba szajb: literacka, lotnicza, końska, morska, szantowa, symfoniczna, operowa, irlandzka, ogrodnicza, górska, ratownicza, psiarska (od psów) i ogólna - jak czytamy na jej stronie internetowej. ©Fot. Marcin Bielecki

    - Może napiszesz jakąś książkę o świętach? To taki przyjemny okres w roku.
    - Chyba nie. Teraz napiszę półtorej książki.

    - Jak to półtorej książki?
    - Bo ja ze swoimi książkami chodzę po kilka miesięcy w ciąży. Już jedną prawie donosiłam i zamierzałam ją napisać. Ale dostałam fajną propozycję od Empiku. Chodzi o to, że jak Empik będzie obchodził Dni Książki, to ma zamiar do każdej kupionej przez klienta książki w ich salonach dodać drugą za darmo. I tą drugą dodawaną książką będzie moja, którą właśnie szybko muszę napisać.

    - To bardzo nobilitująca propozycja.
    - Zwłaszcza, że nakład to ma być z 300 tys. egzemplarzy.

    - A o czym ona będzie?
    - To będzie książka, która ma już tytuł - "Nie dla mięczaków". Jak ci się to kojarzy? Prawda, że męsko. Bo Empik chciał, aby to była książka uniseks, a ja przecież jestem damska.

    - No to co to jest nie dla mięczaków?
    - Nie wiesz? Założenie rodziny! Mój bohater zakocha się w kustoszce muzealnej. Z naszego muzeum na Mściwoja.

    - Teraz napiszesz książkę z pozycji faceta?
    - Tak. Aby było śmieszniej. Już jakiś czas temu zaczęłam taką książkę pisać. Później miałam lepszy pomysł. Ale ja, tego pana, o którym będę pisać, cały czas lubię, bo to jest całkiem przyjazny człowiek. A książka zaczyna się w momencie, w którym on się rozwodzi. I idzie jak ten szczygiełek, bo wreszcie będzie mógł sobie życie ułożyć jak będzie chciał.

    - A jak się kończy ta książka?
    - On zakłada tę nową rodzinę. A to przecież przedsięwzięcie nie dla mięczaków. Reszty nie mogę zdradzić.

    - To na której stronie jesteś?
    - Jeszcze nie zaczęłam pisać.

    - To ile piszesz taką książkę?
    - Takie sto stron, to dwa miesiące. To jest ta połówka.

    - A ta cała książka?
    - Ta druga na razie ma tylko tytuł. Tę historyjkę już dawno temu sobie wyobraziłam. A będzie tak. Kobitka, młoda, polsko-zagraniczna przyjedzie do Polski po spadek. Z początku nie precyzowałam z jakiego kraju będzie ta bohaterka, ale ostatnio byłam we Francji, w Bretanii, która jest krainą po prostu nieprawdopodobnie piękną. To ja dla swojej przyjemności, umieszczę te kobitkę w Bretanii, aby móc sobie popisać o tych klifach, skałach, Atlantyku...

    - A jak ta kobitka przyjedzie do Polski po ten spadek, to przyjedzie do Szczecina?
    - Nie, tym razem pojedzie w Karkonosze. To tam będzie jej dom. Dom z widokiem na Śnieżkę.
    - I co dalej?
    - Jeszcze nie wszystko wiem, bo muszę wymyślić.

    - A jak się wymyśla książki?
    - To się dzieje w mojej głowie. Ja cały czas chodzę z tymi myślami po świecie. Tak chodzę z nią przez parę miesięcy. Czasami wszystko zaczyna się od tytułu. Mam wymyślony tytuł, a dopiero później wymyślam książkę. Kiedyś w dawnych czasach, zresztą już słusznie minionych, często najpierw się kupowało guziki, a później się doszywało do nich kieckę. Ja tak robiłam parę razy w życiu. Sama umiałam szyć, więc zdarzało mi się, że kupowałam jakąś falbankę i pomyślałam sobie, kurczę jaka piękna, doszyję sobie spódnicę.

    - A kiedy napiszesz o sobie?
    - Cały czas piszę o sobie. Ale masz rację, mamy w planie z moim wspólnikiem od wydawnictwa, Mariuszem Krzyżanowskim, żeby wydać książkę pod roboczym tytułem "Dupersznyty". To będzie książka z takimi różnymi drobiazgami, z kawałkami biografii, komentarzami do moich powieści, z tekstami ballad, które pisuję albo tłumaczę do śpiewania, z wierszykami.

    - Z wierszykami?
    - Tak. Każdy czasami pisze wiersze! Przyniosłam kilka dla Czytelników "Głosu", z okazji świąt. Z zaprzyjaźnionymi szantymenami tak sobie już drugi rok z rzędu kolędujemy internetowo. Wesołych Świąt życzę!

    W piątkowym (31. grudnia) wydaniu "Głosu Szczecina" Monika Szwaja zdradzi nam, jak się pisze książki. Zapraszamy do lektury!


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Głosie Szczecińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.gs24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Zdjęcia ze Szczecina

    Wideo ze Szczecina

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GS24 poleca:

    NAUCZYCIEL NA MEDAL Zgłoś nauczyciela lub szkołę

    NAUCZYCIEL NA MEDAL Zgłoś nauczyciela lub szkołę

    Nasze Dobre z Pomorza. Zagłosuj na najlepsze produkty i usługi

    Nasze Dobre z Pomorza. Zagłosuj na najlepsze produkty i usługi

    PRAWYBORY 2018. Zobacz laureatów

    PRAWYBORY 2018. Zobacz laureatów