Rewal: Błoto zalało punkt medyczny

Agnieszka Grabarska
Andrzej Gościniak z Istebnej, próbował dostać się do punktu medycznego. – Błoto sięga w tym miejscu do połowowy łydek, ale jak się stanie to wciąga jeszcze głębiej – mówi.
Andrzej Gościniak z Istebnej, próbował dostać się do punktu medycznego. – Błoto sięga w tym miejscu do połowowy łydek, ale jak się stanie to wciąga jeszcze głębiej – mówi. Fot. Agnieszka Grabarska
Ostatnie opady mocno dały się we znaki na Wybrzeżu Rewalskim. Dowodem na to jest między innymi błotnista breja, która zeszła z klifowego zbocza tuż przy nowo wybudowanym tarasie widokowym.

Tony mokrej brei zablokowały wejście do punktu medycznego. Do pomieszczenia z ratowniczym sprzętem, wdarła się też woda.

- Martwimy się, bo w środku utknął sprzęt do tlenoterapii, rurki intubacyjne i zestaw przeciwwstrząsowy - mówią ratownicy. - Oczywiście mamy zapasowy, ale chcielibyśmy dostać się już do środka.

Z lawiną jako pierwsi walkę podjęli właśnie ratownicy, którzy zabezpieczają plażę w Rewalu.

- Był weekend - opowiadają. - Urzędnicy na wolnym, a my sami łopatami odkopywaliśmy wejście. W przeznaczonym do ratowania ludzi punkcie, urzędowaliśmy zaledwie trzy dni.

Spod zabarykadowanych drzwi, tylko w ciągu jednego dnia, odgarnięto około czterech ton mokrego piachu. Na drugi dzień błoto pojawiło się ponownie.

Na klifie, tuż obok tarasu pojawiły się groźne szczeliny. Deszczowa woda zmyła też część umocnień, które usypano z piasku.

- Tutaj natychmiast powinny pojawić się solidne umocnienia - mówi Krzysztof Olkuszewski, szef rewalskich ratowników. - Być może rozwiązaniem byłaby solidna siatka, lub betonowe murki.

Robert Skraburski, wójt Rewala zapewnia, że w miejscu osuwiska pojawią się kamienie i siatka. Tym samym stromy brzeg zostanie wzmocniony.

- Firma, która budowała taras nie miała w projekcie umocnień klifu - tłumaczy wójt. - Zwrócimy się do specjalistów z Urzędu Morskiego, aby ocenili rozmiar zniszczeń i pomogli w umocnieniu brzegów.

- Tym się trzeba zająć natychmiast - alarmują turyści.

- To taki ładny taras. Nie można pozwolić żeby niszczyło go błoto - uważa Anna Marczak, wczasowiczka z Bytomia.

Taras oddano do użytku dziesięć dni temu. Jego budowa trwała zaledwie dziewięć miesięcy. Na najwyższej kondygnacji znajduje się przestronna platforma widokowa. Na parterze prysznice i punkt ratunkowy.

Wsparta na żelbetonowych palach budowla ma 13 metrów wysokości. Inwestycja kosztowała prawie 4 mln złotych. Została okrzyknięta salonem miejscowości. Teraz brzeg, na którym została posadowiona, czeka na ratunek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie