MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Remis w finale Orlen Basket Liga. Trefl Sopot lepszy od Kinga Szczecin w niedzielny wieczór [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Trefl Sopot - King Szczecin 84:81.
Trefl Sopot - King Szczecin 84:81. Przemysław Świderski
Trefl Sopot wyrównał finałową rywalizację z Kingiem Szczecin. Mecz był emocjonujący od początku do końca, ale widowisko przedłużali i psuli sędziowie. Dużo było kontrowersyjnych decyzji. Nie może to jednak usprawiedliwiać Kinga – zagrał słabiej niż dwa dni wcześniej.

Pierwsze, piątkowe spotkanie oglądało ponad pięć tysięcy widzów na trybunach. Gospodarze przegrali 73:82 i chyba wiara w Sopocie opadła, bo w niedzielę frekwencja była mniejsza.

Nadziei nie mógł stracić za to sztab Trefla. Musiał przed drugim spotkaniem coś zmienić w grze zespołu, by do Szczecina nie jechać przy stanie 0:2. Trener Żan Tabak zdecydował się przemeblować wyjściowy skład. Do piątki wskoczyli reprezentanci Polski – Jarosław Zyskowski i Jakub Schenk oraz Auston Barnes, a na ławce pozostali Andy van Vliet, Paul Scruggs oraz Benedek Varadi.

Po stronie Kinga – bez zmian. Nikt się ich jednak nie spodziewał. Trenerzy Miłoszewski i Majcherek musieli jednak liczyć, że za zdobywanie punktów wezmą się wszyscy, a nie połowa składu – jak w piątek.

Mecz rozpoczął indywidualną akcją Andrzej Mazurczak, który łatwo ograł Schenka. Po chwili Wilki przejęły piłkę, ale nie zapunktowali. Gospodarze wyrównali po stracie i punktach Aarona Besta po 90 sekundach. Pierwsze minuty dla naszego zespołu, głównie za sprawą Mazurczaka, ale w dobrym momencie Zyskowski odpalił dwie trójki i było na styku. Sopocianie byli spięci, widać to było w akcjach po których mogli objąć prowadzenie. Pudłowali z czystych pozycji, z linii rzutów osobistych. Udało się to im dopiero w 11. minucie. Strata Kinga przy organizacji ataku, szybka kontra i Scruggs trafił na 20:19. Po chwili szczecinianie odzyskali lepsze czucie piłki, a po punktach Michale Kysera wyszli nawet na prowadzenie 27:21. Wtedy zaczęła się gra sędziów. Punkty środkowego zostały anulowane, a w kolejnych akcjach podejmowali kontrowersyjne decyzje – na niekorzyść Kinga. Zawodnikom i kibicom skoczyło ciśnienie, ale reakcja była właściwa: spokój i punkty. Przy stanie 30:24 Tabak poprosił o czas. Jego zespół nadrobił dystans i znów było blisko, choć z przewagą Kinga.

Trzecia kwarta to ciąg dalszy bitwy – na wyniszczenie rywala, ale i z sędziami. King dłużej był na prowadzeniu, ale to ledwie 2-4 oczka przewagi. Trefl w końcówce wyrównał, a nawet po akcji Varadiego objął prowadzenie, ale po chwili trójkę rzucił Żołnierewicz i ten sam zawodnik po rzutach osobistych ustalił wynik na koniec odsłony: 64:63 dla Kinga.

W czwartej kwarcie trener Miłoszewski przez kilka minut dał pograć Mattowi Mobley’owi, ale Amerykanin nie mógł się przebudzić. Popełniał błędy w ataku, gubił się w obronie i jego jakości brakowało. King próbował walczyć, ale jednak Trefl stopniowo budował swoją przewagę. Szkoleniowiec Kinga na 5 minut przed końcem musiał poprosić o czas, bo rywale objęli prowadzenie 71:66. Dobrze, że po czasie za trzy trafił Meier, po przechwycie wsadem kontrę wykończył Cuthbertson. Był remis i czas Trefla.

Kolejne akcje punkt za punkt, ale gdy Żołnierewicz nie wykorzystał osobistego, a gospodarze tak – to Trefl na trzy minuty przed końcem prowadził 78:74. King musiał odpowiedzieć, ale rozpoczęła się walka na faule. Mazurczak raz spudłował, Cuthbertson nie i było 78:77. King zatrzymał kolejną akcję gospodarzy, a faulowany Cuthbertson trafił oba osobiste i King 2 minuty przed końcem prowadził 79:78.

Akcję Trefla skutecznie wykończył Schenk, a po chwili pudło i Groselle podwyższył na 82:79. Było 51 sekund do końca i czas Kinga.

King potrzebował szybkie i skutecznej akcji. Ta była długa, ale wsadem wykończył ją Kyser. Szczecinianie długo byli blisko wybronienia akcji, ale popełnili błąd w przejęciu krycia i Groselle trafił z bliska. 84:81 i 8 sekund do końca. Czas dla Kinga.

Musiała być trójka. Próbował Woodson – pudło, po chwili rzucał Cuthbertson, ale też niecelnie. Trefl wygrał, wyrównał stan rywalizacji w finale, ale teraz dwa mecze w Szczecinie. A do Sopotu zespoły wrócą na pewno na piąty mecz.

2. mecz finałów Orlen Basket Liga

Trefl Sopot – King Szczecin 84:81
Kwarty: 18:19, 17:20, 28:25, 21:17.
Trefl: Schenk 13 (1), Barnes 5 (1), Best 14 (1), Zyskowski 11 (2), Groselle 11 – Varadi 7 (1), van Vliet 8, Witliński 9, Musiał 0, Scruggs 7.
King: Mazurczak 18, Woodson 8 (2), Cuthbertson 17 (1), Borowski 7 (1), Udeze 3 – Meier 6 (2), Mobley 0, Żołnierewicz 9 (1), Żmudzki 0, Nowakowski 5, Kyser 8.

Stan rywalizacji 1:1. Trzecie spotkanie finałowe zostanie rozegrane w środę w Szczecinie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński