Rekordowo na placu

Justyna Jasina, 21 lipca 2004 r.
Zwykle o tej porze roku ruch w handlu używanymi samochodami zamierał. Kto miał kupić auto, robił to przed kanikułą.

Tymczasem na giełdzie w Przecławiu z tygodnia na tydzień przybywa samochodów. Rekord - 250 sztuk - padł w minioną niedzielę. Przeważają auta wysłużone.

Pierwsze "japończyki"

Na placu prócz aut niemieckich pojawiły się także marki japońskie. To nowość, bowiem w poprzednich tygodniach niemal ich nie było. Począwszy od wysłużonego 22-letniego nissana sunny przez maximę (prawie 10 lat), na rocznym mitsubishi colcie zakończywszy.

Były też pojedyncze egzemplarze toyoty. Szczególnego zainteresowania nie wywołały, choć miłośnicy "japończyków" mogli już zobaczyć, jak na giełdach plasują się takie auta.

Wprost z lawety

Sporo egzemplarzy przyciągnięto wprost na lawetach. Były to głównie marki niemieckie i francuskie. Nietrudno było zauważyć, że większość z nich wymagała zainwestowania sporej gotówki.

Podobnie zresztą jak większość aut na placu. Sprzedający wystawiali samochody wiekowe, mocno wyeksploatowane i ubogie w wyposażenie. Sporo było egzemplarzy remontowanych po przednim biciu. Ceny na tym samym poziomie co w ubiegłym tygodniu. Najbardziej przyjazne kieszeni są kilku i kilkunastoletnie ople.

Kabriolet i kombi na kanikułę

Spore zainteresowanie oglądających wzbudziły kabriolety. Było ich wprawdzie niewiele, ale rzucały się w oczy. Dziesięcioletnia astra kabrio w wersji usportowionej wystawiona była za 21,8 tys. zł. Znacznie więcej było za to egzemplarzy w wersji kombi. Na placu stały fordy, ople, renault, volkswageny. Duże bagażniki przyciągały szczególnie osoby planujące rodzinne wakacje.

Wakacje w przyczepie

Miłośnicy wakacyjnego caravaningu mogli przyjrzeć się przyczepom kempingowym. Ich ceny kształtowały się od 2,9 tys. zł do prawie 7 tys. zł. Wszystko zależało od roku produkcji oraz wyposażenia. Za przyczepę z 1982 roku żądano 6,9 tys. zł a za młodszą o 2 lata 2,5 tys. zł mniej. Różnica w cenie wynikała ze standardu wyposażenia. Handlujący dodawali przedsionki.

- Ściągnąłem przyczepy z Holandii - mówi oferujący do sprzedaży przyczepy. - Zostały mi już ostatnie, reszta wcześniej poszła niemal na pniu. Niby już nie po sezonie, ale spróbuję jeszcze pohandlować.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie