Ratownik nie ma czasu na śniadanie

Adam Słomski
Arkadiusz Krejczy ma 26 lat. Od pięciu lat pracuje w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.
Arkadiusz Krejczy ma 26 lat. Od pięciu lat pracuje w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. Adam Słomski
Arkadiusz Krejczy od 5 lat jeździ w karetce, by ratować ludzkie życie. O godzinie siódmej rano zaczyna dyżur z innym ratownikiem. Dostają karetkę, którą muszą dokładnie sprawdzić i uzupełnić sprzęt.

- Krótko po przyjęciu karetki musieliśmy ruszać na pierwsze poniedziałkowe wezwanie - opowiada ratownik. - Dyspozytor wysłał nas do potrącenia pieszego w centrum.

Godzina 7.30. Na sygnale al. Wojska Polskiego jedzie zespół podstawowy pogotowia ratunkowego wezwana do potrąconego starszego mężczyzny na przejściu przy ul. Odzieżowej. Poranny szczyt utrudnia załodze dojazd. Korki i zatłoczone wąskie ulice wstrzymują karetkę.

- Newralgiczne punkty miasta staramy się omijać na różne sposoby - mówi Arkadiusz. - Kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce, widzieliśmy już mężczyznę leżącego na ziemi z krwawiącą głową. Wysiadając z karetki wzięliśmy kołnierz, torbę ratowniczą oraz sprzęt do zabezpieczenia pacjenta urazowego. Mężczyzna został opatrzony i zabezpieczony. Był przytomny, miał liczne obrażenia klatki piersiowej i złamanie podudzia.

Pacjent po opatrzeniu został przewieziony do szpitala przy Unii Lubelskiej w Szczecinie. Tam w poniedziałek był dyżur na neurochirurgii.

Po pierwszej akcji ratownicy wrócili do bazy i zaczęli czyścić zakrwawioną karetkę. Uzupełniony został również zużyty sprzęt. Karetka została odkażona i podładowana. Po tych czynnościach załoga znów była gotowa do kolejnego wyjazdu. Po chwili dyspozytor zlecił wyjazd załodze do starszej kobiety, która zgłosiła telefonicznie ból głowy i szum w uszach. Ratownicy pojechali na miejsce. Stwierdzili, że dolegliwości spowodowane są wysokim ciśnieniem tętniczym. Kobieta została przewieziona na oddział internistyczny do szpitala.

Uspokajać dziecko czy ojca

Po kilkunastu minutach ratownicy znów muszą wyjeżdżać. Około godz. 11.30 pogotowie dostało zgłoszenie o poparzonej dwulatce, która wylała na siebie gorącą herbatę. Po przybyciu na miejsce okazało się, że dziecko ma poparzoną klatkę piersiową oraz twarz. Dziecko krzyczy i płacze z bólu. Ojciec jest roztrzęsiony, ponieważ nie może znaleźć numeru do matki, do której miał zadzwonić w celu ustalenia, na co dziecko jest chore. Nie wiadomo było czy uspokajać dziecko, czy ojca. Taka sytuacja jest bardzo trudna dla ratowników.

- W przypadkach, gdy cierpią dzieci nie można okazywać emocji, ponieważ dziecko jeszcze bardziej się denerwuje i cierpi - tłumaczy ratownik. - To są bardzo trudne sytuacje, które targają emocjami ratowników. Przecież dzieci są niewinnymi istotami, które nie powinny cierpieć.

W tym przypadku ratownicy zabezpieczyli poparzenia jałowymi opatrunkami. Dziewczynka otrzymała również silne leki przeciwbólowe. Po wstępnym opatrzeniu przewieziona została na chirurgię szpitala przy ul. Wojciecha.

Po godzinie 12. załoga powróciła do bazy na Wojska Polskiego. Ratownicy dopiero o tej porze zabierają się za pierwsze śniadanie, wcześniej przygotowane bułki bądź kanapki. Po kilku minutach dyspozytor zgłasza kolejny wyjazd.

Pitbull mógłby przeszkadzać
Mężczyzna w średnim wieku zadzwonił, że nagle zrobiło mu się duszno. Ratownicy pojechali na sygnale. Po wstępnym przebadaniu okazało się, że mężczyzna ma zawał mięśnia sercowego, trzeba szybko reagować. Ratownicy po konsultacji z lekarzem podali leki.
W mieszkaniu był bardzo łagodny pitbull. Pacjent chciał, aby ratownicy wypuścili go z pokoju.
- Nie mogliśmy, tego zrobić, bo pies mógł przeszkadzać w akcji ratunkowej - mówią. Na miejsce została wezwana kolejna załoga z krzesełkiem kardiologicznym. Mimo że pan chciał zejść o własnych siłach, ratownicy nie pozwolili mu tego zrobić.
- Razem z innymi ratownikami podłączyliśmy mężczyznę do kardiomonitora oraz do tlenu - opowiada o tym przypadku ratownik. - Ciężko było go znieść, ponieważ był dość otyły. Dodatkowo mieliśmy do pokonania trzy piętra w starym budownictwie. Po kilku minutach pacjent był już w karetce.
W drodze do szpitala stan pacjenta się pogarszał. Na izbie przyjęć kardiologicznej w szpitalu na Pomorzanach nastąpiło u niego zatrzymanie krążenia.
- Mimo wszelkich starań lekarzy i ratowników nie udało się go uratować - mówi ze smutkiem Arkadiusz. Ostatecznie stwierdzono rozległy zawał i obrzęk płuc.
Kolano i czad
Przed godziną 15. załoga powraca do bazy. Później ratownicy zabrali się za niedokończone śniadanie. Według ratowników, godzina 15 to dobra pora na pierwszy zasłużony posiłek.
Po odpoczynku ratownicy jadą na pomoc kolejnemu mieszkańcowi Szczecina ul. Rydla na Prawobrzeżu. Tam jeden z mężczyzn podczas gry w piłkę doznał urazu prawej nogi. Ratownicy stwierdzili uraz kolana, najprawdopodobniej zwichnięcie. Pacjent został przewieziony do szpitala w Zdunowie.
Wracając z Prawobrzeża ratownicy dostali wezwanie na ulicę 3 Maja. Dotyczyło nieprzytomnej osoby pod prysznicem. Na miejsce dyspozytor zadysponował również straż pożarną, w takich sytuacjach występuje duże prawdopodobieństwo zaczadzenia.
Strażacy po zbadaniu stężenia tlenku węgla w mieszkaniu zarządzili ewakuację osób w nim przebywających. Jednocześnie ratownicy nie dostali zgody na wejście do mieszkania. Po chwili strażacy wynieśli nieprzytomną kobietę, którą od razu zajęli się ratownicy. Na miejsce wezwane zostały kolejne dwa zespoły, ponieważ poszkodowanych było więcej. Dwoje dzieci zostało przewiezionych do szpitala przy ul Wojciecha, dorośli na Pomorzany i na Unię Lubelską.
Wyzwał nas
Po akcji ratownicy powrócili do bazy i ponownie odkazili karetkę oraz pouzupełniali zużyty sprzęt. Przez kilkadziesiąt minut był spokój. Jednak krótko przed godziną 18 jadą do mężczyzny, który przewrócił się na ulicy Kołłątaja, tuż przy zmodernizowanym parczku.
Ruch o tej porze na mieście znacznie się uspokoił. Ratownicy bez problemu dojechali na miejsce i stwierdzili, że leżący mężczyzna jest kompletnie pijany.
- Był agresywny. Wyzywał nas. Miał rozbitą głowę - mówi Arkadiusz.
Został przewieziony na neurologię szpitala przy Unii Lubelskiej. Ratownicy przewozili mężczyznę do szpitala w asyście policji, ponieważ czuli się w jego towarzystwie zagrożeni.
Po tym zdarzeniu wrócili do bazy i mieli nadzieję, że do końca dyżurni nic poważnego się już nie wydarzy. Niestety, nic bardziej mylnego.
Czasem musimy zostać dłużej
W trakcie zmiany otrzymają zgłoszenie o wypadku w ładowni statku w stoczni. Dojazd do miejsca był trudny. Zespół ratowniczy musiał być kierowany przez ochronę. Na miejscu okazało się, że z wysokości 10 metrów spadł ponad 40-letni mężczyzna. Do akcji pojechało dwóch ratowników i jedna ratowniczka, która przyszła na nocną zmianę. Po upadku mężczyzna doznał licznych urazów. Był nieprzytomny. W pewnym momencie nastąpiło również zatrzymanie krążenia - pacjent miał wiotką klatkę piersiową oraz uraz głowy. Dodatkowo miał trudne w udrożnieniu drogi oddechowe.
- Mimo kilkudziesięciominutowej akcji reanimacyjnej człowieka nie udało się uratować - spuszcza głowę ratownik. Na miejsce przyjechał zespół specjalistyczny, w którego skład oprócz ratowników wchodzi również lekarz. Doktor stwierdziła zgon.
Ratownicy wrócili do bazy po godzinie 20. Z ponad godzinnym opóźnieniem udali się do domu.
- Naszą pracą jest ratowanie życia ludziom - kończy Arkadiusz. - Czasem się zdarza, że musimy zostać dłużej.

Czytaj e-wydanie »

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje**

Wideo

Komentarze 33

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xy

koledzy... koledzy z pracy.... jak macie mieć dobrze jak jedziecie nazwiskami kolegów na oficjalnej stronie własnego pracodawcy?



 

Wieśniaki :) powinni Wam jeszcze wprowadzić weryfikację z koleżeńskości i podstawowych zachowań międzyludzkich...

E
Eulalia
W dniu 16.10.2013 o 16:04, Eulalia napisał:

Ludzie trochę empatii... Najlepiej niech kazdy zajmie się rzetelnym wykonywaniem swoich obowiazków w pracy. Pielegniarki kontra ratownicy to niedopuszczalne! jedni wytykają drugim... ludzie ogarnijcie się, bo sracie we własne gniazdo. Miałam okazję być na SORze, przyjechało pogotowie z pacjentem i pielęgniarki od razu awanturę kreciły DLACZEGO DO NAS???  z wielką łaską raczyły zadzwonić po lekarza - to jakaś paranoja! Pracujecie w jednej branży, więc wspierajcie się, bo z Waszych złośliwości nie wynika nic dobrego, ani dla Was, ani dla pacjentów. Przypominam Wam wszystkim, że świadomie wybieraliście swoje zawody, więc jak trzeba pracować to pracujcie jak macie luz to kożystajcie i cieszcie się z tego. I wszyscy pilnujcie swoich portfeli, a nie siedzicie w cudzych, bo zasada jest jedna KTO PRACUJE TEN MA, każdy ma prawo brać dodatkowe dyżury, czy dorabiać w innych placówkach medycznych, to każdego indywidualna sprawa. Macie problem, bo każdy z Was chciałby, aby kolega miał gorzej, ciężej i mniej zarabiał......

A
Angie
To dobrze, że nie jesteś psychologiem Wierz mi, praca w służbie zdrowia jest ostatnią, jaką chciałabym wykonywać - nie chciałabym być odpowiedzialna za czyjeś zdrowie i życie. Bycie "panem życia i śmierci" mnie nie podnieca, to po prostu nie dla mnie. A lubię robić coś, co mi się podoba. Swojej pracy bym nie zamieniła, nie jest gloryfikowana ale tak jak Ty w mojej, tak jak ja w Twojej bym się nie odnalazła. I właśnie to po ktoś wymyślił specjalizacje, bo jak coś jest do wszystkiego to jest tak naprawdę do niczego

Zarobki świeżych ratowników nie są jakieś specjalnie wysokie, ale na pewno wyższe niż duża ilość prac dla świeżo upieczonych absolwentów. (hmm, a który to wydział gier i zabaw? Sorry, nie jestem z urodzenia szczecinianką a o moje zarobki się nie martw ).

Musisz tylko jedno zrozumieć - a niech sobie grają ile wlezie, nikt im tego nie zazdrości (dobra, ja nie, nie wiem jak inni). Ale skoro jest i czas na granie, to jest na śniadanie, na odpoczynek w pracy a nie oszukujmy się, nie każdy ma na to czas. Jedynie zaprzestańmy wynosić na wyżyny tę pracę, bo to jest PRACA. Każdy wykonuje swoją, aby to społeczeństwo jakoś funkcjonowało. Nie róbmy z tego Folwarku zwierzęcego.

A obiadów nie jadam w pracy, wolę w domu

Droga "K" :

Odnoszę wrażenie, że troszkę za bardzo krytykujesz ratowników pisząc że zachowują się jak "książęta"- otóż nie jest tak. Trzeba sobie pewne rzeczy uzmysłowić a potem ostro krytykować. Po pierwsze chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego jakie głupoty wypisujesz a popierasz to zmyślonymi faktami.
Trochę więcej szacunku, nie znasz tych ludzi , więc nie oceniaj ich pochopnie. Oni pracują jak każdy mają określony system zmianowy tyle że ich praca różni się od pracy przy taśmie. Nie są "Bogami" to fakt, ale może to że któryś jest nieuprzejmy nie świadczy o tym że jest bezduszny , może go coś boli i dlatego jest mrukliwy ? A tu nie ma zmiłuj się boli to boli! ale trzeba jechać do sraczki że tak brzydko się wypowiem. Nie chodzi mi tu o to że powinni być noszeni na rękach z tego powodu, i również uważam że jak tak to krytykować ale jak brzuszek boli bo się najedliśmy po niedzieli to na pogotowie ale jak tak to " książęta"-jeżeli tak uważasz to absolutnie nigdy po nich nie dzwoń ! po co...Druga sprawa to Oni nie mogą się nad pacjentem rozczulać jak nad ukochaną osobą(bo ile razy krytykujecie że to nie tak robią itp)Bo zadanie mają ratować i pomagać Oni wiedzą że boli, ile razy wchodzą do domu i widzą skatowane dziecko przez alkoholika?-myślisz że nic wtedy nie czują?-ale rzecz jasna praca w porównaniu do pracy przy taśmie. A następna sprawa to co się tak tej konsoli uczepiłaś??? Nic się nie bój nikt im nie dał z kieszeni państwa tylko sami za swoje pieniądze kupili, to że grają na niej to jest z pewnością rozładowanie stresu itp, nie każdy musi jeden gra drugi gazetę czyta, a trzeci siedzi na ławce obok pogotowia. Dla mnie to normalne i zrozumiałe ale trzeba myśleć logicznie. Nie każdy ma możliwość spania w pracy(bo mają sypialnie)- hahah żal mi ciebie...- widać że nie jesteś szczęśliwa w swojej pracy , i dlatego się czepiasz ratowników o najdrobniejszy szczegół...może się teraz przyczep że mają lodówkę bo nie powinni niczego posiadać tam i oczywiście wody też dla nich szkoda...żygać mi się chce jak myślę o tym jak do tego podchodzisz...Zdaj sobie sprawę że ratownik jak i każdy dobrowolnie i bez przymusu wykonuje swój zawód. Widać że im zazdrościsz tej konsoli bo się tego tak uczepiłaś ale powracając : ratownik to trochę inny zawód niż sprzątaczka czy przy taśmie. Tu mamy taką różnicę że jak coś ci z taśmy spadnie nikomu krzywdy nie wyrządzisz i nie zwolnią cie z papierami spieprzonymi, bo jak lekarz czy ratownik pod wpływem zmęczenia( nie mam tu na myśli że muszą spać pół dyżuru bo inaczej nie będą mieli siły) chodzi mi o to że muszą być skoncentrowani maksymalnie i silni fizycznie bo człowiek to nie zabawka, i trudno tu się kłócić że to zawód łatwy. Proponuje ci abyś jeden dzień jezdziła karetka i zobaczyła na czym ta praca polega, żebyś widziała jak fajnie jest zbierać motocyklistę z ulicy , gonić psa który rękę porwał, lub jakie fajne uczucie jest trzymać ludzką głowę w rękach. Bo ratownictwo nie polega tylko ( sądzę twoim zdaniem na graniu na konsoli i spaniu_) W związku z tym nie porównuj proszę tego zawodu do każdego innego , bo ja rozumiem każdemu jest ciężko bo w dzisiejszych czasach nie jest łatwo nikomu. Jestem w stanie stwierdzić i zgodzić się ze zdaniem że chciałaś pracować na pogotowiu ale nie było ci to dane. Nie rozumiem jak się można czepiać, że skoro mają chwilę wolną na pogotowiu to co powinni twoim zdaniem robić??? napisz bo widzę że się znasz... Oni robią tam na pogotowiu to co powinni a jeżeli mają chwilę czasu to wykorzystują ją jak chcą . Ty też jak masz chwilę wolną w pracy to nie idziesz się pracą dodatkowo zajmować tylko jesz obiad. Odczep się od tych ludzi bo kompletnie nie znasz się na ich pracy a prześcigasz się w ripostach. Twoim zdaniem nie powinni mieć prawa do niczego , wyładuj swoją złość na czymś innym. A i jeżeli spędzisz jeden dzień na pogotowiu to wypowiedz się jak było , i opisz jak to grałaś na konsoli i spałaś- faktycznie powinnaś się udać na studia zabaw bo z takim myślenie o poważnym sprawach tylko do tego się nadajesz.
999

Używanie nazwiska na forum świadczy o ilorazie inteligencji na poziomie hematokrytu. Po masywnym krwawieniu!!!

999

No ładnie. Nie rozumiem co w tym artykule było że wywołał tyle negatywnych emocji?!a gdyby było napisane że po wyjeździe ma 3 godziny wolnego było by lepiej...mniej szumu. Gdyby napisał że umarł pacjent ale w sumie nic się nie stało... Poczuli byście sie lepiej...mieli byście mniej energi do bluzgania na siebie? Popatrzcie na inne środowiska medyczne!Kto z kadry medycznej po za ratownikami i pielęgniarkami obrzuca się tak błotem i wszystkim co najgorsze!Kto tak głośno na forum publicznym wyrzuca nienawiść do ludzi z branży. Zastanówcie się jaki dajemy tym obraz społeczeństwu o sobie?Jest to obraz zgniłych, niedowartościowanych malutkich ludzi którzy potrafią tylko narzekać i obrzucać sie szlamem! Wstyd!Wstyd wobec ludzi postronnych.Ogarnijcie się.

W
W

Większość osób wypowiadających się na forum, tak myślę iż to są zwykli zjadacze chleba, dlatego tak żywo zareagowali, na temat podjęty w artykule, czyli o zapracowaniu Arka i niemożności "zjedzenia śniadania". Nie kwestionowali jego wiedzy i umiejętności, tylko to iż nie tylko ratownicy medyczni mają ciężkie dyżury czy wyczerpujące dni w pracy, i oni również nie mają czasu nie kiedy za przeproszeniem "wysrać się" a co dopiero coś zjeść.Artykuł moim zdaniem zupełnie niepotrzebny, i dziwie się że Arek zgodził się w tym uczestniczyć, bo można było przewidzieć reakcji, jak zresztą widać zabolało to najbardziej jego kolegów z pracy:/. Co nie zmienia faktu, iż większości osób z tej grupy zawodowej zwyczajnie brak pokory, i uważają siebie za jeb... bossów, wiedząc wszystko najlepiej, i wzorowo wszystko wykonujący. Mówię, tak bo mam stykam się z Wami w pracy, jak przyjeżdżacie do szpitala (w różnym celu), macie daleko gdzieś co się do Was mówi. To co bardzo uderza to ta wyniosłość i pogarda do drugiej osoby( przede wszystkim do pielęgniarek), oczywiście nie wszyscy ale to są nieliczne wyjątki.

s
scarlett_m

a ja myślę że gdyby każdy z tu piszących wziął się za solidna pracę ( jakiejkolwiek by nie miał) to po pierwsze nie miałby czasu pisać tylu bzdur a po drugie nasza gospodarka wyrwałaby ostro do przodu!!!ale lepiej siedzieć i dupę płaszczyć przed kompem, wylewać swoje życiowe frustracje anonimowo bo tak bezpieczniej-żaden błotem obrzucony wam w mordę nie może dać przez internet!!TCHÓRZE!!!!
Pozdrawiam wszystkich ratowników serdecznie!

x
x
nie opowiadajcie ze nie pozwoliliscie facetowi zejsc po schodach tylko na przymus z krzeselkiem dygaliscie. hehhe no nie przesadzaj. to denisiuk zawal serca z 3. pietra na pieszo prowadzi a wy takie bajki opowiadacie, nie chce mi sie w to wierzyc, serio.

werw może ujawnij swoje nazwisko , a nie pisz takich bzdur o innych
o
old smuggler

o qrfa, już nazwiskami jedziecie? niektóre rzeczy warto zachować dla siebie, i oszczędzić drugiemu nieprzyjemności. do pracowników WSPR: najpierw pierdzicie że media zawsze piszą o Was same złe rzeczy, a tutaj pokazał się pierwszy pozytywny artykuł i dalej wyciągacie brudy-do tego publicznie...jakie ma być zgranie i walka o coś, kiedy jeden drugiemu wbija nóż w plecy. akurat wiedzy to można Arkowi pozazdrościć, i pomimo niewielkiego stażu można się od niego czegoś dowiedzieć-ale brak pokory nie pozwala na to. nie każdy lubi tę pracę, ale pozwólcie lubić ją tym, którzy chcą. i po raz kolejny: gdybyście mieli wybierać kto miałby ratować waszych bliskich to teraz pomyślcie czy to dobrze że jest kilka osób które znają się na rzeczy, czy ktoś kto nie wie o co biega, a udaje że wie?
whisky rulez;) pozdro

w
werw

nie opowiadajcie ze nie pozwoliliscie facetowi zejsc po schodach tylko na przymus z krzeselkiem dygaliscie. hehhe no nie przesadzaj. to denisiuk zawal serca z 3. pietra na pieszo prowadzi a wy takie bajki opowiadacie, nie chce mi sie w to wierzyc, serio.

p
pracownik wspr

Przyznam ze najbardziej podobal mi sie komentarz koleżanki, ''pracujący krejczy jest jak swiety mikołaj - nie istnieje'' Owszem nie ma czasu na śniadanie no bo wiecznie śpi, albo ktoś wyżre mu śniadanie z lodówki no i biedy wychudzony chodzi głodny. z drugiej strony nie czepiajmy sie tego co robi w wolnej chwili miedzy wyjazdami.
Arku, moim zdaniem, nie powinieneś mówić o jakieś heroicznej pracy dla ludzi, nie wydaje sie zeby tak wlasnie bylo, Myśle ze szybciej razem ze swoimi kolegami (bez nich rownież) sprzedalbys sie za pare groszy by "nas" weryfikowac albo zeby w inny sposob poprostu zarobić pare groszy wiecej. bzdury opowiadasz ze pracownicy pogotowia nie maja czasu na śniadanie. Chciałes zabłysnąć a nie zaiskrzyłes... nie uważasz tak? Arku, pozostań w cieniu swojej przeogromnej wiedzy, wiekszej niż mamy my wszyscy pracownicy pogotowia i nie zapomnij jednocześnie ze pokora do tej pracy to podstawowa wiedza każdego doświadczonego i rozsądnego medyka.
a propo wiedzy, to czy ktoś wie ile mEq potasu ma pomidor???

A
Arek

Nieźle, dwa zgony na dzien, prawie zlota łopata:)

j
jan sebastian bach!
Jeden dzień bym wytrzymała bez problemu, bo na 1 dzień to można zagryźć zęby i przeczekać, ale na dłuższą metę pracować bym tam nie chciała, bo jak już pisałam - nie kręci mnie to i pewnie sporo rzeczy by mnie zniechęciło do tej pracy. Szanuję tych co pracując tam wykonują swoją pracę dobrze, tak samo jak szanuję też dyspozytorkę i w pogotowiu i na stacji kolejowej. Każdego, kto nie ma w nosie swoich obowiązków i wykonuje je. Praca sama w sobie jest wartością. Nie potrzeba dzielenia ludzi na kategorie lepsze i gorsze. Ale widzę, że potraficie wyrwać jedynie zdania z kontekstu.

najpierw rozpętałaś lawinę insynuacji i oskarżeń, a teraz się dziwisz, że ludzie piszą do Ciebie Twoim językiem. No, każdy sądzie według siebie
S
She
Przepraszam Cię bardzo, ale inwektywami to na razie obrzucasz Ty, insynuując "pasożytnictwo państwowe". Wiem na co idą podatki każdego pracującego człowieka, są jednym ze źródeł wydatków budżetowych, do których wyobraź sobie od 1 stycznia 2007 należy finansowanie ratownictwa medycznego.

Ze zrozumieniem czytanego tekstu również masz problem.
To doczytaj jeszcze na jakie grupy zawodowe idą podatki podatników.
K
K
A co Wy wszyscy wiecie o pracy w pogotowiu??? Ile pracujecie że się wypowiadacie??? -K- jednego dnia byś nie wytrzymała w pogotowiu. Nikt nie mówi jak ratownicy są traktowania w szpitalach na izbach przyjęć, SOR-ach przez lekarzy, pielęgniarki. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak trzeba się na gimnastykować żeby przyjęli pacjenta do szpitala i nie chodzi tu o jego stan. Mam w du*** co kto o tym myśli.
P.S na każdej sali do każdego wyra jest przypisany komputer żeby PAN Ratownik mógł oglądać gołe baby...

Jeden dzień bym wytrzymała bez problemu, bo na 1 dzień to można zagryźć zęby i przeczekać, ale na dłuższą metę pracować bym tam nie chciała, bo jak już pisałam - nie kręci mnie to i pewnie sporo rzeczy by mnie zniechęciło do tej pracy. Szanuję tych co pracując tam wykonują swoją pracę dobrze, tak samo jak szanuję też dyspozytorkę i w pogotowiu i na stacji kolejowej. Każdego, kto nie ma w nosie swoich obowiązków i wykonuje je. Praca sama w sobie jest wartością. Nie potrzeba dzielenia ludzi na kategorie lepsze i gorsze. Ale widzę, że potraficie wyrwać jedynie zdania z kontekstu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3