Ratownicy z SAR znowu będą protestować. Chcą więcej zarabiać

Anna Starosta
W MSPiR jest coraz mniej doświadczonych i wykwalifikowanych pracowników. Aby utrzymać służbę w gotowości zatrudnia się emerytów wojskowych. Jak mówią oficerowie SAR, jeśli mają oni wieloletnie doświadczenie w pracy na okrętach, to dobrze. - Gorzej jak przez lata pracują w sztabach za biurkiem - dodają.
W MSPiR jest coraz mniej doświadczonych i wykwalifikowanych pracowników. Aby utrzymać służbę w gotowości zatrudnia się emerytów wojskowych. Jak mówią oficerowie SAR, jeśli mają oni wieloletnie doświadczenie w pracy na okrętach, to dobrze. - Gorzej jak przez lata pracują w sztabach za biurkiem - dodają. Sławek Ryfczyński
Na 9 czerwca planowana jest akcja protestacyjna zorganizowana przez związki zawodowe, działające w Morskiej Służbie Poszukiwania i Ratownictwa. Powodem są skandalicznie niskie zarobki!

Ile zarabiają w SAR?

Ile zarabiają w SAR?

Marynarz z 20-letnim stażem pracy dostaje miesięcznie niewiele ponad półtora tysiąca złotych. Kadra oficerska, na której spoczywa cała odpowiedzialność za jednostkę, załogę i akcje ratowniczą - około 2 tysięcy.

To kolejna akcja ratowników. 20 maja protestowali w Kołobrzegu, gdzie odbywały się uroczystości związanie z Europejskim Dniem Morza.

- Tamta akcja dała tylko małe światełko w tunelu - mówi Marian Kumiszcza, przewodniczący związku zawodowego "Solidarność". - Z Ministerstwa Infrastruktury do kancelarii premiera wysłano pismo w sprawie podwyżek. Posłużono się w nim nawet naszymi argumentami.

Z powodu niewiarygodnie niskich zarobków odchodzi z pracy wielu wykwalifikowanych pracowników. Może dojść do sytuacji, w której nie będzie pełnych obsad statków ratowniczych.

- Groźba upadku polskiego ratownictwa morskiego staje się rzeczywistością - piszą w liście do dyrektora MSPiR Dariusz Konkol z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Oficerów i Marynarzy oraz Marian Kumiszcza.

Pracownicy ratownictwa tłumaczą, że kilkakrotnie dostawali na piśmie obietnice podwyżek. W sierpniu 2009 roku miał być planowany wzrost płac o 50 procent! Kolejna obietnica, z tego samego miesiąca - wzrost o 700 złotych na jeden etat. W listopadzie zeszłego roku mówiono, że ministerstwo miało wystąpić do rady ministrów z wnioskiem o przyznanie ponad 3 milionów z rezerwy celowej na wzrost wynagrodzeń.

- Wszystkie te pomysły są tylko na papierze - denerwują się ratownicy. - A rzeczywistość jest taka, że ledwo dobijamy do średniej krajowej.

Kapitan Zbigniew Rygorowicz, który dowodzi statkiem "Cyklon", mówi, że od czasu jak utworzono w 2002 roku SAR z Polskiego Ratownictwa Okrętowego, jest coraz gorzej.

- Obiecywano nam, że będziemy mieli możliwość brania bezpłatnych urlopów, aby dorobić pracując na holownikach - mówią członkowie załogi jednego ze statków ratowniczych. - Nie mamy na to szans. Nikt nie da nam urlopu.

Tylko w 2008 roku z załóg statków ratowniczych odeszło 26 osób, w tym roku kolejnych 9. To głównie oficerowie i kapitanowie jednostek.

- Młodzi ludzie po skończeniu studiów i zrobieniu wszystkich potrzebnych uprawnień wybierają pracę na statkach handlowych, gdzie zarobki kilkukrotnie przekraczają pensje w SAR - mówią ratownicy.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
ciekawy
A tak z ciekawości - jak można zostać ratownikiem SAR? Jakie są wymagane uprawnienia, szkolenia? Jak wygląda proces rekrutacyjny? Takich informacji nie można nigdzie znaleźć.
s
sar
W dniu 04.06.2009 o 21:07, kapitan hook napisał:

dla mnie to trochę śmieszne,szanuję ludzi morza,wiem jaka to ciężka praca,ale panowie,to jest wasza praca na sto procent dodatkowa-bo poza służbą macie zbyt dużo czasu wolnego by siedzieć w domu.jedna góra dwie akcje w miesiącu i do tego trening raz na miesiąc bo państwo nie ma kasy...także 20 dni w miesiącu siedzicie tylko na łajbie w porcie i oglądacie tv,także ta pensja jest adekwatna co do pracy...rozumiem gdyby załogi były wyszkolone jak costguard w Kanadzie ale panowie wy macie po 40 lat na karku skok z helikoptera lub nawet ze statku był by dla Was groźny...żałosne są wasze prośby bo naprawdę macie dobre fuchy...wielu Wam zazdrości,skoro tak dużo ludzi odchodzi to ja jutro składam papiery,w dzień będę pracował tam gdzie pracuję a w nocki co drugie 48 godz.pójdę pooglądać tv....;-))))...wiem że życie ludzi na morzu jest ważne,ale takie prace powinny być dobrowolne,bo oprócz tych''ciężkich''służb macie jeszcze zaproszenia na darmowe treningi poza granicami kraju(w dodatku płatne w obcej walucie)...jedynie o co możcie powalczyć to o nowy sprzęt-niezawodny,bo to się liczy,bo szczerze mówiąc to akcje ratownicze nie błyszczą,bo albo pękają liny holownicze,albo maszyny popełniają błędy w obliczeniach...o wypadek na morzu nie trudno,a ratunek powinien być w stu procentach pewny...a tu proszę jeden heliokopter w kołobrzegu,drugi w Gdańsku,różnica 300km...temat godny dyskusji...ładnie wyglądacie tylko na zdjęciach z treningów,tam tylko używacie dobrego i nowego sprzętu,oraz na dniach morza aby pokazać co Wy potraficie(w porcie!!!)...



Odpowiedź może być tylko jedna: zamieńmy się!
Jeżeli posiadasz wymagane kwalifikacje, predyspozycje fizyczne (bo, ze psychicznych brak to już wiemy z postu) i odwagę to odpisz na tym forum. Podam tobie wtedy moje imię i nazwisko, numer telefonu i umówimy się na zamianę.
k
kapitan hook
W dniu 04.06.2009 o 12:06, otto napisał:

Jeśli my mamy SAR to Anglicy z pewnością PRO.


dla mnie to trochę śmieszne,szanuję ludzi morza,wiem jaka to ciężka praca,ale panowie,to jest wasza praca na sto procent dodatkowa-bo poza służbą macie zbyt dużo czasu wolnego by siedzieć w domu.jedna góra dwie akcje w miesiącu i do tego trening raz na miesiąc bo państwo nie ma kasy
...także 20 dni w miesiącu siedzicie tylko na łajbie w porcie i oglądacie tv,także ta pensja jest adekwatna co do pracy...rozumiem gdyby załogi były wyszkolone jak costguard w Kanadzie ale panowie wy macie po 40 lat na karku skok z helikoptera lub nawet ze statku był by dla Was groźny...żałosne są wasze prośby bo naprawdę macie dobre fuchy...wielu Wam zazdrości,skoro tak dużo ludzi odchodzi to ja jutro składam papiery,w dzień będę pracował tam gdzie pracuję a w nocki co drugie 48 godz.pójdę pooglądać tv....;-))))...wiem że życie ludzi na morzu jest ważne,ale takie prace powinny być dobrowolne,bo oprócz tych''ciężkich''służb macie jeszcze zaproszenia na darmowe treningi poza granicami kraju(w dodatku płatne w obcej walucie)...jedynie o co możcie powalczyć to o nowy sprzęt-niezawodny,bo to się liczy,bo szczerze mówiąc to akcje ratownicze nie błyszczą,bo albo pękają liny holownicze,albo maszyny popełniają błędy w obliczeniach...o wypadek na morzu nie trudno,a ratunek powinien być w stu procentach pewny...a tu proszę jeden heliokopter w kołobrzegu,drugi w Gdańsku,różnica 300km...temat godny dyskusji...ładnie wyglądacie tylko na zdjęciach z treningów,tam tylko używacie dobrego i nowego sprzętu,oraz na dniach morza aby pokazać co Wy potraficie(w porcie!!!)...
o
otto
Jeśli my mamy SAR to Anglicy z pewnością PRO.
Dodaj ogłoszenie