Pyton sieje grozę

Mariusz Parkitny, 6 sierpnia 2004 r.
Potężny pyton tygrysi wystraszył mieszkańców. Lokatorzy nie chcą aby gad był trzymany w mieszkaniu. - Mefisto jest nieszkodliwy - zapewnia właściciel Artur Kozłowski.
Potężny pyton tygrysi wystraszył mieszkańców. Lokatorzy nie chcą aby gad był trzymany w mieszkaniu. - Mefisto jest nieszkodliwy - zapewnia właściciel Artur Kozłowski. Marcin Bielecki
Przez kilka godzin prawie trzymetrowy wąż pełzał po balkonach wywołując przerażenie mieszkańców.

- To był szok. To nic przyjemnego zobaczyć takiego gada na swoim balkonie - opowiada Marek Dobrowolski, który pierwszy natknął się na pytona.

Zwierzę uciekło w środę wieczorem z terrarium w mieszkaniu państwa Kozłowskich. Kozłowscy mieszkają na dziesiątym piętrze w bloku przy ul. Rydla w Szczecinie. Węża kupili trzy lat temu w sklepie zoologicznym w Warszawie. Nazwali go Mefisto. Ponieważ gad żywi się gryzoniami, Kozłowscy hodują także szczury.

- Była godzina 22, gdy jedliśmy kolację. Wcześniej otworzyłem terrarium, by Mefisto mógł popełzać po podłodze. Bardzo to lubi - opowiada Artur Kozłowski, właściciel pytona. - Musiał wypełzać na balkon między naszymi nogami. Nie zauważyliśmy tego.
Przed północą Kozłowscy zaczęli poszukiwania gada. Węża nie było ani w domu, ani pod balkonami. Żaden z sąsiadów także nie widział pytona.

- Jest niegroźny. Niedawno zjadł dwanaście szczurów. Ma zapasów na kilka dni - dodaje Artur Kozłowski.

Mieszkańcy w szoku

Mefisto rozpoczął wędrówkę po balkonach. Przepełznął przez kilka balkonów w dół i o piątej rano zatrzymał się na czwartym piętrze na balkonie Marka Dobrowolskiego. Mężczyzna w tym czasie spał w pokoju. Drzwi i okna balkonu były otwarte.

- Obudził mnie mój pies, który bardzo dziwnie się zachowywał. Był wyraźnie przestraszony - opowiada. - Łbem wskazywał na balkon. Wstałem i wyszedłem na balkon. Przestraszyłem się tego, co zobaczyłem.

Mefisto leżał zwinięty na balkonie. Mężczyzna pozamykał okna i drzwi. Potem przez pół godziny filmował gada kamerą video i robił mu zdjęcia.

Wąż zaczął schodzić na niższe piętra. Dobrowolski pobiegł do sąsiadów ostrzec ich o pytonie. Wąż zatrzymał się następnie na balkonie na drugim piętrze. Na jego widok właścicielka mieszkania przeraziła się.
- Kobieta była bardzo zdenerwowana i bała się. Nic dziwnego taki widok może przyprawić o zawał serca - mówi Dobrowolski.
Wezwano policję oraz specjalistę z Akademii Rolniczej. Pyton trafi do Katedry Zoologii AR.

Przez kilka godzin policja poszukiwała właścicieli gada.

O tym jak wąż się znalazł...

Czytaj w papierowym wydaniu "Głosu"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie