Pustkowo: W morzu utonął starszy mężczyzna. To mógł być zawał

agra
Fot. Archiwum
Do tragedii doszło dziś po południu w Pustkowie. 350 metrów od strzeżonego kąpieliska w Pobierowie utonął około 60-letni mężczyzna. Zmarł mimo długiej reanimacji.

Do tragedii doszło kilkaset metrów od strzeżonej plaży w Pobierowie. Świadkowie utonięcia mówią, że mężczyzna bawił się z dziećmi. W pewnej chwili odpłynął dwa metry od brzegu, zanurkował i już się nie pokazał.

Plażowicze wyciągnęli z wody nieprzytomnego mężczyznę. Reanimowali go ratownicy z Pobierowa i lekarz anestezjolog, który przypadkiem opalał się na plaży. Niestety, pomimo wszelkich wysiłków mężczyzna zmarł. Najprawdopodobniej przyczyną śmierci był atak serca. To pierwsze w tym sezonie utonięcie w okolicach plaży w Pobierowie.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Radek
W dniu 25.07.2017 o 12:24, Klaudia napisał:

Cała sytuacja rozegrała się 5 M ode mnie więc widziałam wszystko od początku. Jestem w szoku, że piszecie że była to plaża niestrzezona!!!! skoro ratownicy znajdowali się od nas maks 30 metrów!!!. Pana z wody wyciągnęli plazowicze a nie ratownicy, ktorzy ( dopiero zauważyli całą akcję jak ludzie zaczęli krzyczec), to prawda, że działali w stresie i ogarnęła ich panika nie potrafili nawet sprzętu z torby wyciągnąć......w sumie się im nie dziwię bo są to bardzo młodzi ludzie i pewnie mieli doczynienia z taką sytuacja pierwszy raz. Wielkie słowa uznania należą się za to Pani i Panu, którzy od samego początku prowadzili reanimacje i mówili ratownikom co mają robić. Przykre to wszystko....

 

Ratownik, może być nawet 70cm od miejsca utonięcia, ale jeżeli sytuacja ma miejsce za tablicą plaża strzeżona to akcja jest na plaży niestrzeżonej i kropka. Natomiast jako ratownicy, czy jest to centrum miasta i basen pożarowy, czy jest to niestrzeżona plaża tak samo ratujemy ludzkie życie jeśli to tylko możliwe i robimy to najlepiej jak potrafimy.

K
Klaudia
Cała sytuacja rozegrała się 5 M ode mnie więc widziałam wszystko od początku. Jestem w szoku, że piszecie że była to plaża niestrzezona!!!! skoro ratownicy znajdowali się od nas maks 30 metrów!!!. Pana z wody wyciągnęli plazowicze a nie ratownicy, ktorzy ( dopiero zauważyli całą akcję jak ludzie zaczęli krzyczec), to prawda, że działali w stresie i ogarnęła ich panika nie potrafili nawet sprzętu z torby wyciągnąć......w sumie się im nie dziwię bo są to bardzo młodzi ludzie i pewnie mieli doczynienia z taką sytuacja pierwszy raz. Wielkie słowa uznania należą się za to Pani i Panu, którzy od samego początku prowadzili reanimacje i mówili ratownikom co mają robić. Przykre to wszystko....
c
castorian
Jeśli śmierć nastąpiła na skutek zawału. To czy utonął, czy utopił się bym polemizował. Zginą w czasie kąpieli. Z opisu zdarzenia nie ma śladu tonięcia. dlaczego więc nie mówimy poprawnie.
Utonięcie śmierć na skutek zalania dróg oddechowych (woda, cieczą pyłem), utopiienie opadnięcie ciała na skutek wypełnienia wodą jam ciała
G
Gość
ratownik medyczny po zakonczonej reanimacji, podszedl do ratownikow i powiedzial, ze nawet jakby oni byli na miejscu ze swoim sprzetem nie dali by rady uratowac tego Pana
co do sprzetu, to wiemy jak jest, wine za jego brak i stan ponosi osoba gestora kapieliska morskiego w Pustkowie/Pobierowie, tu juz sprawa gminy zeby wyciagnac konsekwencje
r
ratownik
hmm,niesłuszne jest obwinianie ratowników za to,że nie mają odpowiedniego sprzętu,dysponujemy tym czym mamy i tyle,a że starszy pan dostał zawału w wodzie sprawa była przesądzona!większe szanse na jego przeżycie byłyby gdyby znajdował się w tym czasie w miejscu strzeżonym wtedy ratownik przybyłby natychmiast a nie musiał jeszcze biec na miejsce zdarzenia,przykro mi,że tak się to skończyło dla tego Pana.
G
Gość
Ratownicy WOPR mają sprzęt i kwalifikacje do udzielania pomocy. To, że worek samorozprężalny rozdzielał się z maską (najprawdopodobniej tam, gdyż właściwie nie ma innej możliwości rozłączenia) to nie wina sprzętu a jego niewłaściwego użytkowania (zapewne na skutek stresu). WOPR-owcy na pewno podjęliby akcje, ponieważ chociażby: a) za to im płacą bardzo często są to pasjonaci, ludzie którzy mają ogromną wolę pomagania c) jeśli by tego nie zrobili poszli bo do więzienia.

chętnych do dyskusji zapraszam: sajer.m@wp.pl
K
Kamila .
Jestem świadkiem zdarzenia , zgadzam sie z osobą piszącą przedemną . było tak jak napisał . helikopter przyleciał z Goleniowa . mamjeszcze informacje żę ten pan wszedł do wody , był nagrzany od słońca , jak wychodził wywrócił sie , znależli go ludzi pływający na skuterze po około 7 minutach . około godziy 16.oo przez główną ulicę przejechał karawan .
r
ratownik
fakt ratowania wyglądal trochę inaczej. Ratownicy WOPRu nie reanimowali biedaka. Byl moment ze jeden z młodziutkich ratownikow probowal przejac akcje reanimacyjna, lecz zostal wygoniony z uwagi na brak kwalifikacji. Chcial mezczyzne ktoremu ustala akcja serca, polozyc w pozycji bezpiecznej. Skutkiem tego bylaby natychmiastowa smierc. Mezczyzna sinial mimo przeprowadzonej reanimacji w ktorej uczestniczylo 3 mezczyzn i jedna kobieta. Ratownicy uzyczyli sprzetu do sztucznego oddychania, ktory przez caly czas sie rozłączał ( tandetny plastik ) . Uściślając: - reanimowali RATOWNICY ale medyczni ktorzy przybyli na plaze po 25 minutach. Nastepnie nadlecial helikopter ktorego zaloga przejela wszystko! tak wygladalo to zdarzenie.
Dodaj ogłoszenie