MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ptaki zginęły w męczarniach w Świnoujściu

Anna Miszczyk
Alina Celniak, która była na miejscu zdarzenia, nie ma wątpliwości, że ptaki zginęły, bo otwory pozatykano. Gołębie nie mogły wydostać się na zewnątrz.
Alina Celniak, która była na miejscu zdarzenia, nie ma wątpliwości, że ptaki zginęły, bo otwory pozatykano. Gołębie nie mogły wydostać się na zewnątrz. Alina Celniak
Na poddaszu bloku przy ulicy Bohaterów Września w Świnioujściu znaleziono około stu martwych gołębi. - Ptaki nie mogły się wydostać, bo pozatykano otwory, którymi wleciały - mówi Alina Celniak.

- Problemy z gołębiami są w budynkach - przyznaje Alina Celniak, kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt.- Ale zarządcy powinni uważnie dobierać ludzi, którzy mają ten problem rozwiązać. W tamtym bloku ptaki siedziały w przestrzeni między dachem a stropem. Wleciały tam przez otwory wentylacyjne.

Alina Celniak, która była na miejscu zdarzenia, nie ma wątpliwości, że ptaki zginęły, bo otwory pozatykano. Gołębie nie mogły wydostać się na zewnątrz.

- Nie można było tam swobodnie wejść - wspomina pani Alina.- Jak się czołgaliśmy, najpierw zobaczyliśmy pojedyncze gołębie. Im dalej, tym było gorzej. Leżały warstwami. To było jak w obozie. Jak rzucali jednych ludzi na drugich. Nie można było na to patrzeć.
Zginęło około stu gołębi. Na wierzchu leżały dorosłe osobniki, pod nimi - małe, które padły najwcześniej.

- Całe sznury tych ptaków leżały przy murach - mówi pani Alina.- Musiały łopotać skrzydłami, chciały wyjść. Przy okienkach mnóstwo ich było. Widać, że próbowały się wydostać. Leciały tam, gdzie tylko było widno, gdzie światło.

Pani Alina przyznaje, że rozumie, że ludzie mogą nie chcieć w swoim budynku gołębi. Ale zazwyczaj w takich sytuacjach dorosłe ptaki się przepędza. Młode trafiają zaś do schroniska. Po odchowaniu wypuszcza się je na wolność.

- W tym przypadku tak nie było - mówi pani Alina. - Wygląda na to, że zlecono zrobienie kratek w lufcikach bez przepędzenia gołębi. Ptaki zmarły śmiercią głodową. To jest wina zarządcy budynku.
Na miejscu byli przedstawiciele Powiatowego Inspektoratu Weterynarii.

- Otwory były pozabijane i ptaki nie mogły się wydostać- mówi Szymon Januszewski, powiatowy inspektor weterynarii.- Kiedy tam byliśmy, znaleźliśmy je już wysuszone. Nikt nie był w stanie wskazać osoby, która tego dokonała. Jedni mówili, że to firma, która ocieplała budynek. Drudzy, że mieszkańcy. Zarządca miał to ustalić, ale dotąd się do nas nie odezwał.

Danuta Kubiak z firmy Lares, która administruje budynkiem przy ul. Jana z Kolna 10 - Bohaterów Września 30, informuje lakonicznie, że wspólnota nie zlecała zamknięcia otworów w stropodachu i problem nie dotyczy administrowanej wspólnoty.

Sami mieszkańcy twierdzą coś innego.
- Martwe gołębie znaleziono jeszcze przed przystąpieniem do prac remontowych - mówi Henryk Łoziński, członek zarządu wspólnoty.- Dopiero po uprzątnięciu gołębi, kiedy przystąpiono do remontu, pozatykano okienka.

Mieszkaniec bloku twierdzi, że stropodach postanowiono sprawdzić, kiedy ludzie zaczęli się skarżyć, że w piony kanalizacyjne zaczęły wpadać gołębie.

- Mieszkańcy je wyciągali i wypuszczali - mówi Henryk Łoziński. - Następnie na ostatnich piętrach bloku pojawiły się robaki. I to był sygnał, że coś jest nie tak. W związku z tym zlecono prace specjalistycznej firmie. Jej pracownicy tam weszli i zobaczyli te ptaki. Sprzątnęli je.
Pracownicy firmy, która ociepla budynek zaprzeczają, by zatykali kratki wentylacyjne.

Jak sprawdziliśmy, świnoujska prokuratura nie dostała dotąd zawiadomienia dotyczącego tego zdarzenia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński