Przyjechało 900 absolwentów

    Przyjechało 900 absolwentów

    Elżbieta Lipińska, 25 września 2006 r.

    Głos Szczeciński

    Aktualizacja:

    Głos Szczeciński

    Maturzyści rocznik 1969. Od lewej: inżynier Ryszard Mikołajczyk z Choszczna, inżynier Krzysztof Grabarczyk z Londynu, generał Marian Kasiński z Warszawy

    Maturzyści rocznik 1969. Od lewej: inżynier Ryszard Mikołajczyk z Choszczna, inżynier Krzysztof Grabarczyk z Londynu, generał Marian Kasiński z Warszawy i sędzia Zbigniew Łasowski z Choszczna (tyłem). ©Elżbieta Lipińska

    Beata Bieńkowska na stałe mieszka w Republice Południowej Afryki, Regina Gromadzka w Danii (obie maturę zdały w roku 1966), Waldemar Lemierzewicz (rocznik 1969) w Kanadzie, a jego kolega Krzysztof Grabarczyk w Anglii.
    Maturzyści rocznik 1969. Od lewej: inżynier Ryszard Mikołajczyk z Choszczna, inżynier Krzysztof Grabarczyk z Londynu, generał Marian Kasiński z Warszawy

    Maturzyści rocznik 1969. Od lewej: inżynier Ryszard Mikołajczyk z Choszczna, inżynier Krzysztof Grabarczyk z Londynu, generał Marian Kasiński z Warszawy i sędzia Zbigniew Łasowski z Choszczna (tyłem). ©Elżbieta Lipińska

    60-lecie swojej szkoły świętowali byli uczniowie Zespołu Szkół nr 1. Do Choszczna przyjechali z kilku kontynentów.

    - Naszą szkołę ukończyło prawie 8 tysięcy osób. Wśród nich są tak znani ludzie jak korespondent z Moskwy Paweł Reszka czy komendant główny straży granicznej generał Marian Kasiński. Absolwentami jest też 32 księży, wśród nich Grzegorz Kaszak od lat przebywający w Watykanie - mówi Roman Naskręt, obecny dyrektor placówki.

    Zachowali dobre wspomnienia

    Na zjazd przybyło aż 900 byłych uczniów. Obecni byli także dawni nauczyciele, którzy pracowali w liceum już od lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Wśród nich dostrzec można było m.in.: Marię Jagodzińską, Jadwigę Hus, Irenę Gracz, Irenę Mroczkowską, Barbarę Cichosz, Annę i Ryszarda Arcimowiczów, Józefa Konopelskiego, Jolantę Owczarską, Bożenę Rakowską i Barbarę Widłę.

    Choszczeńskie liceum było jedyną szkołą średnią w tym regionie przez wiele lat, a dojeżdżali tutaj także uczniowie z Barlinka i Dobiegniewa. Maturzyści nie mieli problemów z dostaniem się na studia. Tak pozostało do dziś, mówią o tym ogólnopolskie rankingi i wyniki nowej matury.

    - Przyszłam tu po to, aby podziękować nauczycielom i wychowawcom. Wpajano nam tu miłość do ojczyzny, prawość i uczciwość. Czasy są trudne, często zaglądam do tej szkoły, bo tęsknię za nią - powiedziała Teofila Kędzierska, która do dziś mieszka w Choszcznie, a maturę zdała w 1960 roku i przez wiele lat była tutaj nauczycielką. Podobnie mówił maturzysta z 1963 roku, Arnold Masojć ze Szczecina.

    Byli uczniowie z rozrzewnieniem wspominali Mariana Pieczyńskiego, który był wieloletnim dyrektorem tej szkoły. - Był niski wzrostem, ale wielki jak Napoleon. Śmiało można powiedzieć, że jego nieoficjalnym zastępcą był Kazimierz Tragier, który był... woźnym. Jego postura i zasadniczy charakter budziły respekt. Obaj panowie uczyli nas dyscypliny, ale mieli wielkie serca - mówili lekarze, prawnicy, nauczyciele i przedstawiciele niemal wszystkich zawodów.

    - Maturę zdałam w 1948 roku i zaszczyt odsłonięcia pamiątkowej tablicy przypadł mi w udziale. Szkoda, że nie ma nikogo z mojej dawnej klasy. Moich nauczycieli także już dawno nie ma. Języka polskiego uczyła mnie prof. Ponizil, zaś francuskiego żona przedwojennego ministra, pani Wanda Zyndram - Kościałkowska - wspomina Halina Kirszewska ze Stargardu.

    Zmobilizowali się najstarsi

    Najmłodszych roczników było wprawdzie niewiele, ale dopisały za to najstarsze.

    - Napisałem monografię mojego rocznika. Maturę zdaliśmy w 1963 roku. Spotykamy się dość często, ostatnio widzieliśmy się 3 lata temu - mówi Paweł Kruk z Warszawy.

    - Świętujemy dokładnie 40-lecie naszej matury i jest nas aż piętnaścioro - cieszy się pastor baptystów Józef Zientarski z Choszczna, który spotkał tu Janusza Berbekę z Poznania, Zbigniewa Siwko z Koszalina i niewidzianą od 40 lat Alicję Kowalow-Denis z Torunia.

    Nie zabrakło też klasy, do której chodził ksiądz Mieczysław Dziatko.

    - Jest nas osiemnaścioro. Od czasów matury spotykamy się przynajmniej dwa razy do roku. W sierpniu 2007 roku koledzy i koleżanki przyjadą odwiedzić mnie kolejny raz w Austrii - mówi duchowny, który przed laty zagrał w pierwszym filmie o papieżu Janie Pawle II.

    Czytaj treści premium w Głosie Szczecińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GS24 poleca:

    Wideo