Przebijali zwierzęta bagnetem

włod, 26 lipca 2004 r.
Siedmiu mężczyzn z okolic Świdwina, którzy trzebili dziką zwierzynę, wpadło w ręce stróżów prawa. - Sprawa jest rozwojowa, kłusownicza banda była znacznie liczebniejsza - twierdzą policjanci.

Zbójecki proceder trwał kilka lat. - Dopaść kłusownika nie jest łatwo, trzeba to zrobić na gorącym uczynku - tłumaczą myśliwi ze Świdwina. - Co rusz znajdowaliśmy ślady bandy, która zarzynała dziki, sarny i jelenie.

Leśni grabieżcy bili zwierzynę w okrutny sposób. Kiedy zwierzę osaczały psy, jeden z mężczyzn przebijał zwierzę bagnetem, a drugi podrzynał gardło. Łup z miejsca mordu wywozili samochodem.

Z pierwszych ustaleń policji wynika, że w okolicznych lasach zabijaniem zwierząt trudni się o wiele więcej osób, niż do tej pory zatrzymano. W niemal każdej zagrodzie w Sidłowie i Krzecku spotkać można psy specjalnie przyuczone do kłusowniczej nagonki.
Proceder jest zorganizowany, ci bardziej doświadczeni uczą nowicjuszy, jak ubić zwierzę i nie dać się złapać.

Najmłodszy z zatrzymanych ma 16 lat, najstarszy 44. Nie mają stałego zajęcia i prawa do zasiłku dla bezrobotnych. Za proceder grozi im do 5 lat więzienia. Na 8 lat może powędrować za kraty mieszkaniec Krzecka, u którego znaleziono karabin mauser z czasów II wojny światowej i siedem sztuk amunicji. Zdaniem policjantów, broń służyła do kłusowania.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie