reklama

Prof. Rychard: PiS zajmuje się sam sobą. Robi to samo co wcześniej Platforma

Agaton KozińskiZaktualizowano 
<strong>prof. Andrzej Rychard</strong>  - socjolog, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii. Komentator radiowy i telewizyjny<br>
prof. Andrzej Rychard - socjolog, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii. Komentator radiowy i telewizyjny Bartek Syta
- Problem z „misiewiczami” w spółkach skarbu państwa jest dewastujący dla PiS, który przeszedł szedł do wyborów pod hasłami walki z podobnymi układami - mówi prof. Andrzej Rychard, socjolog z Polskiej Akademii Nauk, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Dawid Jackiewicz przestał być ministrem, ale ciągle jest problem „misiewiczów” w spółkach skarbu państwa. Jak bardzo ciąży on PiS-owi?
Trochę dziwny ten problem, narodził się właściwie z niczego. Wcześniej nic o tym nie wiedzieliśmy, nie było żadnych sygnałów, mówiących o tym, że coś złego w tych spółkach się dzieje. Ale też pamiętajmy, że niedawno PiS rozszerzył akcję kontrolną o rok: chodzi też o ostatni rok rządów PO. Czyli, nie wiemy, do końca, o co chodzi.

Źródło: polskatimes.pl/x-news

Ale nawet gdy chodzi o PiS, to sporo o tym szeptano, ale nikt tego problemu nie artykułował głośno.
Dziś wiele wskazuje na to, że w tych spółkach zdążyła powstać ogromna sieć. To jest bardzo dewastujące dla PiS, które przecież pod hasłami walki z podobnymi układami szło do władzy.

Problem stał się głośny po tym, jak zdefiniowali go Jarosław Kaczyński i Joachim Brudziński. Czy ta taktyka uprzedzania ataku pozwoli PiS-owi przejść suchą stopą przez ten kryzys?
Suchą przez niego nie przejdą na pewno. Ale rzeczywiście reakcja była w miarę szybka. W ten sposób partia stara się bronić, pokazywać, że sama umie definiować problemy i je rozwiązywać.

Nie lepiej jednak było po cichu rozwiązać problem, bez definiowania go? Sam Pan zauważył, że o tym się właściwie nie mówiło.
Gdyby zaczęli to robić miesiąc temu, pewnie mogliby to zrobić po cichu. Dziś było na to za późno. Choć z drugiej strony znając zdolność PiS do przedstawiania własnej interpretacji wydarzeń, być może udałoby się tej partii przekonać opinię publiczną, że nic złego się nie dzieje. Prawdę mówiąc byłem zdziwiony siłą reakcji PiS-u na całą sytuację. I dodanie tego roku ostatnich rządów PO trochę rzecz wyjaśnia.

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Rychard: Wiele działań PiS oceniam źle, ale widzę elementy racjonalności w programie partii

Myśli Pan, że to po prostu bitwa między koteriami wewnątrz PiS, w której nie chodzi o żadne standardy?
Na pewno, a także chęć dyskredytacji PO. Większość tego typu akcji czyszczących jest wynikiem gier politycznych. Tyle, że jednocześnie nie mamy żadnej gwarancji, że ci, którzy przyjdą na miejsce obecnie usuwanych, będą od nich lepsi. A poza tym: nie do końca wiemy, czy ta gra polega tylko na pokazaniu walki o czystość szeregów PiS, czy na kolejnej próbie osłabienia PO.

Przez PiS przetacza się walec medialny, ale jego wyborcy są przyzwyczajeni do tego, że ich partia jest krytykowana, są na to impregnowani. Teraz zareagują podobnie?
Rzeczywiście, duża część elektoratu PiS jest impregnowana na krytykę. Ale ta partia ostatnie wybory wygrała, bo zdobyła szersze poparcie niż swego tradycyjnego elektoratu, zagłosowali na nią także ludzi młodzi, z większych miast - a takie osoby na tego typu kwestie są dużo bardziej wyczulone.

PiS jakby w reakcji na wybuch afery zapowiedział podwyżki emerytur. Wcześniej wprowadził program 500+. To wystarczy, by nie stracić sympatii wyborców?
Dla zdecydowanej większości elektoratu PiS benefity socjalne są najważniejsze, problemy moralne nie są dla nich tak istotne. Choć na pewno te osoby zwrócą uwagę na tąpnięcie gospodarcze, gdyby do niego doszło. Gdy zacznie brakować pieniędzy, ci wyborcy pójdą gdzieś indziej.

Kumoterstwo, nepotyzm w spółkach skarbu państwa są problemem od początku lat 90. Dlaczego tak trudno o dobre standardy zarządzania majątkiem państwowym?
Bo nie do końca wprowadziliśmy wolny rynek w Polsce. Ciągle nie określiliśmy precyzyjnie, jakie dziedziny życia w kraju reguluje rynek, a jakie państwo. To efekt tego, że nasz kapitalizm i nasza demokracja ciągle się kształtują. Na to jeszcze nakłada się wyjątkowo duże zainteresowanie Polaków aferami, bo nie zdarzają się one u nas częściej niż w innych krajach. Choć daleko nam do takich standardów, jakie obowiązują w Skandynawii.
Ale do Włoch na pewno nie.
Właśnie. Poza tym wiele tematów jest sztucznie rozdmuchiwanych. Wyraźnie widać, że brakuje nam standardów właściwego postępowania.

Francis Fukuyama w książce „Ład polityczny i polityczny regres” zwraca uwagę, że w drugiej połowie XIX w. klientelizm polityczny w USA był niemal standardem. I podkreśla, że paradoksalnie było to korzystne zjawisko, bo sprawiło, że Amerykanom zaczęło się opłacać utożsamiać z partiami, one nagle stały się masowe. Polska ma szansę przejść podobną metamorfozę?
Trudno mi doszukać się paraleli między Ameryką z XIX w. i współczesną Polską. Pewnie przez fazę klientelizmu politycznego przejść trzeba - mam tylko nadzieję, że my uporamy się z nim szybciej niż Amerykanie.

W USA trwało to niemal pół wieku.
W Polsce na pewno będzie to wyglądało inaczej. Nie sądzę, by polskie partie się umasowiły - głównie dlatego, że większość Polaków nie pociąga wizja sytuacji, w której do stanowisk i pieniędzy można dojść tylko poprzez partie. Zbyt duża część Polaków samodzielnie odnalazła się na rynku pracy, by próbować zaistnieć poprzez politykę. Polityczne zawłaszczanie rozmaitych stołków ich zwyczajnie nie interesuje.

W każdym razie klientelizm w Polsce jest plagą. W USA - znów powołuję się na Fukuyamę - udało się go zwalczyć poprzez presję prywatnego biznesu, któremu państwo świadczyło z tego powodu usługi zbyt niskiej jakości. Jak sobie poradzić z tym u nas?
Też uważam, że zrobi to u nas biznes.

Nie ma u nas Rockefellerów.
Ale mamy bardzo silny sektor małych przedsiębiorców. W nich wierzę. Oni w końcu wytworzą własny interes klasowy i zaczną o niego walczyć politycznie.

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Rychard: Wiele działań PiS oceniam źle, ale widzę elementy racjonalności w programie partii

Powstanie partia małych i średnich przedsiębiorców?
Nie. Ale ci przedsiębiorcy w pewnym momencie dojdą do wniosku, że potrzebują jasnych, przejrzystych reguł - i przymuszą państwo do tego, by takie wprowadziły. Dojrzeją do tego, że uczciwe, przewidywalne państwo jest dla nich zwyczajnie opłacalne.

Wspomniał Pan, że część wyborców odwróci się od PiS w wyniku obecnej afery. Do kogo przejdą? Najbardziej o ich głosy dziś walczą Nowoczesna i Kukiz’15. Kto ma większe szanse?
Jednak bardziej klarowny obraz prezentuje dziś Nowoczesna - zwłaszcza dla przedsiębiorców. Kukiz ma jednak w sobie pierwiastek nieprzewidywalności, ciągle się go nie wyzbył.

Nowoczesna nie ukrywa, że jest partią biznesu, ludzi, chcących zarabiać pieniądze. Czy nie jest to ryzyko, że będzie ona tworzyć jeszcze większe układy na państwie niż teraz?
Oni sobie zdają sprawę z tego, że są tak postrzegani przez Polaków - dlatego właśnie będą dwa razy bardziej ostrożni, by nikt im takiej łatki nie zdołał przykleić.
Hasło „liberały-aferały” ciągle jest pamiętane.
Będą na to uważać. Poza tym wizerunek Nowoczesnej, jaki pan zarysował swoimi pytaniami, nie do końca odpowiada temu, co ta partia próbuje robić. Ta partia przeszła ewolucję - co było zresztą dla mnie sporym zaskoczeniem, bo nie zakładałem, że ona będzie umiała być tak elastyczna.

Na czym ta ewolucja polega?
Odeszła od wizerunku partii skupionej na biznesie do partii, która ma program, mówiący, że trzeba stawiać na innowacje, wzmacniać polską przedsiębiorczość. Poza tym dobrze sobie radzi w sferze politycznej, skutecznie poszerzając swój elektorat. Widać, że ta partia stara się być rzecznikiem nowoczesności instytucjonalnej - stąd jej włączenie się w walkę o standardy demokratyczne.

Podkreśla Pan wzrost poparcia dla Nowoczesnej. Ale czy jej siła nie jest po prostu efektem słabości Platformy? A gdy PO przedstawi program, partia Ryszarda Petru się cofnie.
Na pewno Platforma ma taką szansę. Ale ani ona, ani Nowoczesna nie mają najmniej szansy odebrać władzy PiS-owi, jeśli będą działać w pojedynkę. Mogą na to liczyć tylko w koalicji. Być może z kimś trzecim.

Z kim?
Nie wiem. Nie wykluczam, że ta partia dziś jeszcze nie istnieje.

Widzi Pan miejsce, gdzie taka partia mogłaby powstać?
Jest fenomenem Polski fakt, że nie ma u nas ugrupowania lewicowego. Jedno, które tak naprawdę nigdy nie miało żadnego przekazu lewicowego, a jego siłą był postkomunistyczny elektorat (SLD), przestało de facto istnieć. Próbę stworzenia lewicowej i niekomunistycznej formacji podjął Ryszard Bugaj, ale bez powodzenia.

W 1997 r. jego Unia Pracy zdobyła 4,74 proc. głosów. Tuż poniżej progu wyborczego.
Lepiej poszło Ruchowi Janusza Palikota. Udało mu się wychwycić coś, co unosiło się w powietrzu i zdobyć 10 proc. głosów w 2011 r. - ale kompletnie to zmarnował. Kolejną próbę podjęła partia Razem, ale ona chyba jest zbyt radykalna, żeby zdobyć szersze poparcie. Przyznam się, że mocno mnie zdziwił fakt, że lewicowym elektoratem nie zamierza się zająć Platforma, tylko zamiast tego deklaruje skręt na prawo.

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Rychard: Wiele działań PiS oceniam źle, ale widzę elementy racjonalności w programie partii

Może to prowadzi do prostej konstatacji, że na lewicy co chwila powstają nowe formacje - tylko elektorat po tamtej stronie nie jest zbyt duży. Większość Polaków ma centro-prawicowe przekonania.
Ale PiS ten elektorat skutecznie zagospodarował. Przejął przede wszystkim wyborców najmłodszych - badania CBOS-u z ubiegłego roku świetnie to pokazały. W tych badaniach widać zresztą wyraźnie, że ostatnio poglądy młodych Polaków przesunęły się na prawo. Ale nie jest tak, że osób myślących w kategoriach lewicowych w Polsce nie ma.

Mówi Pan, że PiS zajął prawą stronę - ale ma spore problemy. Jeśli nie uporządkują spraw w spółkach skarbu państwa, wyborcy ich odrzucą, nawet jeśli dadzą program 1000+. Tylko jak zagłosują wtedy Polacy? Punkt ciężkości wróci na stronę liberalną, czy głosy przejmie inna partia na prawicy?
Wydaje mi się, że ten punkt przesunie się na stronę liberalno-lewicową. Oddzielna sprawa, że dziś właściwie nie wiadomo, co to znaczy „lewica”. Wszystko się porozjeżdżało, wartości ideowe i społeczne całkiem się wymieszały. Także dlatego dziś po stronie lewicowej nie ma żadnej partii reprezentowanej w Sejmie. Ale nie oznacza to, że nie ma osób w Polsce myślących w takich kategoriach. Podobny trend będzie się zresztą rodził w całej Europie.

Lewica tam jest bardzo silna.
Lewica z nazwy. Natomiast w miarę jak na kontynencie będą narastać nacjonalistyczne tendencje, nastąpi odrodzenie myśli centro-lewicowej. Dlatego właśnie nie uważam, by przyszłość niekomunistycznej lewicy w Polsce była stracona. Dziś jest czas na taką próbę, jaką kiedyś podjął Ryszard Bugaj.
Taką partię poparliby wyborcy PiS-u, gdyby się od niego odwrócili? Nie szukaliby czegoś dla siebie na prawicy?
Prawa strona jest już zagospodarowana. Nie spodziewam się, aby na tamtą stronę przepływali kolejni wyborcy, raczej spodziewam się odpływu. Zwłaszcza jeśli pojawią się trudności ekonomiczne. Wtedy pojawi się zapotrzebowanie na formację lewicową - choć mniej radykalną niż Razem.

Jak taka partia zbuduje koalicję z Nowoczesną? Bo bez tego rozdrobnią elektorat i ułatwią PiS-owi marsz po drugie zwycięstwo.
Odwołując się do sukcesu transformacji ostatnich lat. Wielu Polaków ciągle pamięta puste półki w sklepach w PRL-u i są dumni z tego, co jest teraz - choć pewnie część z nich chciałaby większego udziału państwa przy korygowaniu wypaczeń na rynku.

To mało liberalne jak na Nowoczesną.
Warto, by odrobili lekcję z tego, co dało zwycięstwo PiS-owi rok temu.

500 zł na dziecko na pewno nie dadzą.
Nie o to mi chodzi. Siłą PiS była dobra identyfikacja słabości poprzedniego systemu. Ja go nazywam systemem obietnicy transformacyjnej. Zamykał się on w jednym zdaniu: im bardziej będziesz w siebie inwestował, tym będziesz miał lepiej w życiu. To działało przez wiele lat, ale nagle system zaczął szwankować, przestał być dostępny dla wszystkich. Jako pierwszy dostrzegł to PiS, obiecał otwarcie go na nowo i to mu dało zwycięstwo.

Czyli jednak nie chodziło tylko o 500+.
O oto też. Ale obok tego PiS zapowiedział kompletną wymianę elit w kraju. Tylko jeśli się okaże, że jakość nowych elit jest jeszcze gorsza niż poprzednich - w sensie moralnym, czy merytorycznym - będzie to oznaczać początek końca Prawa i Sprawiedliwości.

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Rychard: Wiele działań PiS oceniam źle, ale widzę elementy racjonalności w programie partii

Przekonamy się o tym, obserwując, w jaki sposób ta partia wprowadza w życie plan Morawieckiego.
Gdyby PiS udało się w tej dziedzinie odnieść sukces, radykalnie przebudowałoby to wizerunek tej partii.

Dowiodłoby, że to partia nie tylko ideowa, ale także umiejąca skutecznie zarządzać?
Właśnie. Bo dziś ta partia kojarzy się z wieloma kwestiami, ale na pewno nie z innowacyjnością, sprawnością, czy umiejętnością zarządzania złożonymi projektami. Nie widać nawet w PiS-ie osób zdolnych tym się zająć.

Właśnie po to ta partia przyjęła z takimi honorami Mateusza Morawieckiego.
Ale on cały czas jest tam sam. Zajął przyczółek, ale nie widać, by on się poszerzał. Nic się po jego stronie nie dzieje. Natomiast PiS jako partia zaczyna już wpadać w te same koleiny, którymi wcześniej jechała Platforma.

Chodzi Panu o układy wokół spółek skarbu państwa? PiS mówi, że będzie z tym walczyć. PO nigdy tego nie powiedziała.
Mam na myśli inne zjawisko. Platforma przez kilka ostatnich lat zajmowała się głównie sama sobą. Podobnie teraz zaczyna się dziać z PiS-em. Partia właśnie dzielnie walczy z aferą, którą sama wywołała - a my się jeszcze zastanawiamy, o co tu chodzi i czy przypadkiem nie jesteśmy świadkami walk partyjnych koterii. Dokładnie tak samo jak w czasach Platformy.
PO podpadło Polakom, czemu dali wyraz w ostatnich wyborach. Myśli Pan, że wyborcy kiedyś odpuszczą tej partii? Jak bardzo Polacy są skłonni do wybaczania błędów politykom?
Polacy są dość tolerancyjni wobec polityków - w tym sensie, że pozwalają im istnieć obok siebie tak długo jak oni im nie przeszkadzają w codziennym życiu. Platforma świetnie to wyczuwała, stąd hasła typu „Nie róbmy polityki, budujmy szpitale”. Ale w ten sposób stworzyli przekonanie, że wszystko, co udało się w Polsce osiągnąć w ostatnich 27 latach, dokonało się bez udziału polityków. Cały sukces transformacyjny został zdepolityzowany. To była zresztą jedna z przyczyn upadku Platformy - skoro nie miała ona jako formacja polityczna żadnych zasług, to nie było powodu, by ją bronić. Przecież Polacy sukces zawdzięczali przede wszystkim sobie - to wynikało z przekazu Platformy.

Akurat PiS mocno upolitycznia życie publiczne. To atut tej partii?
W przypadku PiS tak. Każda partia ma swoje cechy, a jej wyborcy właśnie za nie je popierają. Cechą charakterystyczną Prawa i Sprawiedliwości jest mocne upolitycznianie właściwie każdej dziedziny życia - i to widać, że daje jej sukces, ma duże grono wiernych wyborców. I pewnie by się od niej odwrócili, gdyby PiS nagle zaczął działać zgodnie z regułami postpolityki, bo tego elektorat od niej na pewno nie oczekuje.

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Rychard: Wiele działań PiS oceniam źle, ale widzę elementy racjonalności w programie partii

Partiom zdarzają się tego typu błędy. Wtedy się mówi, że „rozminęły się z nastrojami społecznymi”.
Dlatego też wszystkie ugrupowania robią non stop badania, by się z tymi nastrojami nie rozminąć. I w ten sposób wiedzą, w jakich kwestiach opłaca się im być pryncypialnym i wiernym zasadom, a gdzie mogą sobie pozwolić na kompromis.

Partie polityczne weszły na wysoki poziom profesjonalizmu. Kiedy to samo stanie się z zarządzeniem majątkiem państwowym?
Czy to jest profesjonalizm czy marketing? Od marketingu Polacy mają „market” czyli rynek. I tam sobie radzą. I nie tego oczekują od polityki. Brakuje nam głównie myśli o państwie.

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Rychard: PiS zajmuje się sam sobą. Robi to samo co wcześniej Platforma - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

PiS zajmuje się sobą, a wszyscy poza tym zajmują się plotkami o PiS-ie.

R
Richard

Czy pamietacie jak byly premier Pawlak na zywo w telewizji podczas konferencji prasowej powiedzial ze ma zaufanie do swojej matki /ponad 80 letniej/ i dlatego ona musi byc w radzie nadzorczej spolki skarbu panstwa.Jakos wtedy nikt nie pytal czy skonczyla kurs jakie ma wyksztalcenie i tym podobnych rzeczy. Nie slyszalem tez na sali sejmowej okrzykow Pawlaki zamiast Misiewicze. Czemu wtedy przemadrzale profesorki siedzialy cicho? Bo wiedzieli ze tak czy owak chlopki maja ich gadki z tylu? KLAPCIE DZIOBAMI DALEJ KIEDYS KTOS WAM JE ZAMKNIE.

G
Gość

a konfitury, jak przez 8 lat rządów PO-PSL, ma żreć towarzycho, co kwiczy, bo jeszcze nie wszystkie oderwane od koryta :)
Wypalić gorącym żelazem do korzeni !

D
Durny

PiS z pewnością przyszedł do spółek aby sie w nich modlić o lepszy wynik finansowy

G
Gość

Jak słyszę,że w Polsce nie jest więcej korupcji jak w innych państwach,to mi się chce śmiać.
Po przegrało wybory nie dlatego,że PiS miał taki dobry program,tylko dlatego,że było za dużo afer finansowych,czynnych mafii,a tak do końca nikt nie mógł ich wyjaśnić.
Bo przecież tak radykalne bogacenie się jednostek musiało mieć poparcie polityków.
PiS przegra(tylko pytanie z kim) wówczas,gdy w Polsce zacznie brakować pieniędzy,a zaczne,bo każdy już woli kolesiów w Spółkach Skarbu Państwa,niż złodziejstwa na szeroką skalę i układzików.
Czynnikiem ,który będzie miał duży wpływ na sytuację w Polsce to wynik wyborów w Ameryce,ale jeszcze większe znaczenie będą miały wybory w Niemczech.
Jeśli przegra Angela Merkel,to sytuacja ekonomiczna Polski mocno się pogorszy.Więc wówczas będzie miał PiS duży orzech do zgryzienia,tym bardziej,że wyraźnie szczuje przeciw Niemcom.
Ważne też jest,czy z drugiej strony jakaś partia będzie czysta,nie uwikłana w afery,no i w jaki sposób PiS będzie rozliczał złodziei.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Prof. Rychard: PiS zajmuje się sam sobą. Robi to samo co wcześniej Platforma

H
Hahaha

Durniu, PO zajmowało się wyłącznie złodziejstwem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3