Proces o dopalacze w Trzebiatowie, którymi zatruło się kilkanaście osób. "Miały być symulatorem umysłu"

Mariusz ParkitnyZaktualizowano 
- Te dopalacze miałem kupić dla siebie. Miały być symulatorem umysłu. Ja wcześniej ich nie zażywałem. Chciałem sprawdzić jak to działa. Tak jakoś wyszło, że poczęstowałem nimi kolegów. Ale nikogo więcej - mówi 19-latek, który wprowadził do obrotu koszmarny dopalacz. Proces ruszył dzisiaj przed sądem.

- Wiele osób na mieście mówiło, że „Kaleka” ma nowy towar. Było wiadomo, że on od dawna handluje narkotykami - mówi 17-letnia Julia. Gdyby godzinę później trafiła do szpitala lekarze prawdopodobnie by jej nie uratowali.

Nastolatka jest jedną z siedemnastu osób, które rok temu spróbowały dopalacza o nazwie H. W połowie ubiegłego roku narkotyk pojawił się w Trzebiatowie i Pobierowie. Według prokuratury do obrotu wprowadził go Aleksander N., pseudonim Kaleka. W środę przed Sądem Okręgowym w Szczecinie ruszył jego proces.

Zobacz także: Ruszył proces o dopalacze w Trzebiatowie. Rok temu substancjami zatruło się 14 osób

Ruszył proces o dopalacze w Trzebiatowie. Rok temu substancj...

- Oskarżam Aleksandra N., że w okresie od bliżej nieustalonego dnia do 5 czerwca 2018 roku w Trzebiatowie i Pobierowie sprowadził niebezpieczeństwo dla życia wielu osób w ten sposób, że wprowadził do obrotu szkodliwe substancje psychoaktywne, które przekazał pokrzywdzonym, co doprowadziło do zatrucia ich organizmów i hospitalizacji - oskarża prokurator Marzena Samoluk-Samborska z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

W czerwcu 2018 roku do szpitali w regionie trafiło kilkanaście osób z objawami silnego zatrucia dopalaczami. Policja szybko zatrzymała Aleksandra N., bo cześć z nich wskazała na niego jako dostawcę narkotyku.

Oprócz sprawy z dopalaczami 19-latek odpowiada też za handel amfetaminą i sprzedawanie jej m.in. nieletnim.

ZOBACZ TEŻ:

Oskarżony

Aleksander N. od roku siedzi w areszcie.

W środę, gdy policjanci konwojowali go na salę rozpraw był w dobrym humorze. Uśmiechał się do znajomych, którzy przyjechali z Trzebiatowa życzyć mu powodzenia. Potem już na rozprawie sprawiał wrażenie pewnego siebie. Nie zgodził się odpowiadać na pytania pani prokurator. Tam, gdzie odpowiedzi mogłyby być dla niego trudne, zasłaniał się niepamięcią.

- Te dopalacze miałem kupić dla siebie. Miały być symulatorem umysłu. Ja wcześniej ich nie zażywałem. Chciałem sprawdzić jak to działa. Tak jakoś wyszło, że poczęstowałem nimi kolegów. Ale nikogo więcej - mówi.

W śledztwie był przesłuchiwany kilka razy. Oto jego wersja.

Stronę z dopalaczami znalazł przypadkiem serfując po internecie w ubiegłym roku. Za 25 gramów środka o nazwie H. zapłacił przelewem 320 zł. Wcześniej przeczytał opinie osób, które już go zażywały.

- Nie znalazłem żadnych ostrzeżeń. Nie mówiłem, że te dopalacze mają kopa. Kupiłem je od kogoś w internecie, kto handlował dopalaczami od 2015 r. Było napisane, że ludzie są po nim spokojni, są na takim lekkim chilloucie (luzie-red.) - mówi.

Zobacz więcej: 14 osób zatrutych dopalaczami. Relacja z Trzebiatowa. Zarzuty dla podejrzanego o sprzedaż narkotyków [WIDEO, ZDJĘCIA]

14 osób zatrutych dopalaczami. Relacja z Trzebiatowa. Zarzut...

Biały proszek w woreczku strunowym i zapakowany w kartonik, przyszedł na adres domowy. Tak się złożyło, że gdy towar był już w domu, oskarżony poczęstował nim kolegę, niejakiego Artura, który przyszedł oddać oskarżonemu pieniądze (nie wiadomo za co).

- Artur zażył trochę tego dopalacza u mnie w domu i czuł się dobrze. Spieszył się gdzieś i szybko wyszedł - opowiada Aleksander N.

Ale kolega daleko nie zaszedł. Wsiadł do samochodu, nie zatrzasnął dobrze drzwi, gdy dostał napadu drgawek. Oskarżony zastał, go w takim stanie, gdy kwadrans później wyszedł z domu.

- To był koszmarny widok. On był w drgawkach, konwulsjach. Tracił oddech. Wezwałem pogotowie - opowiada.

Ale lekarzom nie powiedział, od czego Artur jest w takim stanie.

Aleksander N. przyznaje, że dopalaczami poczęstował jeszcze dwóch kolegów spotkanych pod sklepem, a potem narkotyk wyrzucił, bo wpadł w panikę.

Tymczasem kilka osób, które zatruły się tym dopalaczem twierdzą, że oskarżony też dał im „kreskę”.

- To nieprawda. Ja te osoby znam z widzenia i nic im nie dawałem.
- To czemu akurat pana oskarżają? Jaki mają w tym cel? - dopytywał sędzia Paweł Balcerowicz.
- Może, żeby ukryć osobę, od której dostały, czy kupiły te dopalacze - odpowiada oskarżony.
- A czy to nie dziwne, że w tym samym czasie, w którym pan częstował tymi dopalaczami, zatruło się nimi tak dużo osób - pytał sędzia.
- Sam tego nie rozumiem - odpowiadał oskarżony.

W środę przeprosił. Wcześniej chciał dobrowolnie poddać się karze.

- Przepraszam za to co się stało. Nie miałem świadomości, że to taka trucizna - powiedział.

Prokuratura oskarża go o wprowadzenie dopalaczy do obrotu, co oznacza, że nie musiał ich osobiście przekazywać wszystkim pokrzywdzonym. Wystarczyło, że przekazał je komuś innemu, kto narkotyki przekazał dalej. Grożą mu co najmniej trzy lata więzienia.

Te objawy świadczą o tym, że dziecko może sięgać po używki. ...

Świadkowie

Pierwsi świadkowie pogrążają oskarżonego, choć w środę twierdzili, że już niewiele pamiętają. Ale zachowały się ich zeznania ze śledztwa. Jednym z pierwszych świadków była 17-letnia Julia D. z Trzebiatowa.

- Dopalacz dostałam od Mirosława S. Spotkałam się wtedy z innymi kolegami. I on też przyszedł. Powiedział, że dostał dopalacz od oskarżonego, bo „Kaleka” ma coś nowego. Wzięliśmy kreski, czyli wciągnęliśmy proszek nosem. Szybko straciłam pamięć. Mój kolega zadzwonił do mojej mamy, że się nie ruszam. Ocknęłam się w szpitalu. Lekarze powiedzieli, że gdy przywieziono mnie trochę później, to mogłabym stracić życie. Do dziś odczuwam skutki takiego zdarzenia. Ma niedowład w palcu. Od tamtej pory nie biorę żadnych narkotyków - mówiła.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3