Prezes daje sieciówkę

Krzysztof Dziedzic, 16 lutego 2005 r.
Siatkarze Morza-Bałtyk Szczecin grożą, że z powodu braku wypłat nie pojadą na mecze play off do Zielonej Góry, których stawką jest awans do serii B I ligi.

Zgodnie z wcześniejszymi przypuszczeniami, przed bardzo ważnymi spotkaniami w klubie zrobiło się głośno.

Działacze szczecińskiego klubu od kilku lat udowadniają, że wynagrodzenia dla siatkarzy nie należą w Morzu do podstawowych spraw. Obecnie II-ligowcy zarabiają grosze. Ale nawet tych groszy nie dostają. A władze klubu poprzez próbujących buntować się zawodników wywierają presję na otoczeniu (niech znajdzie się sponsor, to im damy...).

Sobota. Hala SP 35 po meczu siatkarek Piasta Szczecin. Podchodzi jeden z siatkarzy Morza-Bałtyk i prosi o telefon. - A może będzie o czym pogadać, może zwołamy jakąś konferencję - uśmiecha się smutno. Poniedziałek.

Na redakcyjny telefon dzwoni inny zawodnik naszego zespołu.

- Mamy dość. Jak nic się nie zmieni do końca tygodnia, to nie pojedziemy na mecze do Zielonej Góry - oznajmia. - Pani prezes Grażyna Kochańska wraz z panem Januszem Kamińskim obiecują nam co tydzień szybkie uregulowanie zaległości finansowych. I nic.

Od ostatnich wypłat minęło kilka miesięcy. Załatwili tylko sieciówki dla tych, którzy się uczą.

Obaj siatkarze zastanawiają się nad sensem istnienia zespołu. Zastanawia się także trener Andrzej Winiarczyk. Zastanawia się również niżej podpisany.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie