MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Powrót do ligi rozbitków. Pogoń może walczyć o mistrza

Szcz
W górnym rzędzie od lewej: Michalis Manias, Soufian Benyamina, Benedikt Zech, Mariusz Malec, Paweł Cibicki, Jędrzej Grobelny, Jakub Bursztyn, Dante Stipica, Dariusz Krzysztofek, Konstantinos Triantafyllopoulos, Igor Łasicki, Kryspin Szcześniak, Hubert Matynia, Kacper Cichoń.W środkowym rzędzie od lewej: Sebastian Kowalczyk, Srdan Spiridonović, Marcin Listkowski, Tomas Podstawski, Damian Dąbrowski, David Stec, Ricardo Nunes, Kamil Drygas, Adam Frączczak, Jakub Bartkowski, Santeri Hostikka, Michał Kwiecień, Filip Balcewicz, Kacper Smoliński. W dolnym rzędzie od lewej: Bartosz Majocha (fizjoterapeuta), Bartosz Paprota (lekarz), Aleksander Jakubik (kitman), Andrzej Krzyształowicz (trener bramkarzy), Rafał Buryta (trener przygotowania motorycznego), Sławomir Rafałowicz (analityk), Robert Kolendowicz (asystent trenera), Kosta Runjaic (I trener), Tomasz Kaczmarek (asystent trenera), Daniel Strzelecki (kierownik drużyny), Piotr Szumiło (asystent trenera przygotowania motorycznego), Katarzyna Piotrowska (dietetyk), Konrad Lisowicz (fizjoterapeuta), Patryk Sobczyk (fizjoterapeuta), Łukasz Dłużniewski (fizjoterapeuta).
W górnym rzędzie od lewej: Michalis Manias, Soufian Benyamina, Benedikt Zech, Mariusz Malec, Paweł Cibicki, Jędrzej Grobelny, Jakub Bursztyn, Dante Stipica, Dariusz Krzysztofek, Konstantinos Triantafyllopoulos, Igor Łasicki, Kryspin Szcześniak, Hubert Matynia, Kacper Cichoń.W środkowym rzędzie od lewej: Sebastian Kowalczyk, Srdan Spiridonović, Marcin Listkowski, Tomas Podstawski, Damian Dąbrowski, David Stec, Ricardo Nunes, Kamil Drygas, Adam Frączczak, Jakub Bartkowski, Santeri Hostikka, Michał Kwiecień, Filip Balcewicz, Kacper Smoliński. W dolnym rzędzie od lewej: Bartosz Majocha (fizjoterapeuta), Bartosz Paprota (lekarz), Aleksander Jakubik (kitman), Andrzej Krzyształowicz (trener bramkarzy), Rafał Buryta (trener przygotowania motorycznego), Sławomir Rafałowicz (analityk), Robert Kolendowicz (asystent trenera), Kosta Runjaic (I trener), Tomasz Kaczmarek (asystent trenera), Daniel Strzelecki (kierownik drużyny), Piotr Szumiło (asystent trenera przygotowania motorycznego), Katarzyna Piotrowska (dietetyk), Konrad Lisowicz (fizjoterapeuta), Patryk Sobczyk (fizjoterapeuta), Łukasz Dłużniewski (fizjoterapeuta). Wiola Ufland/pogonszczecin.pl
W niedzielę pierwszy mecz Pogoni Szczecin w rundzie wiosennej PKO Ekstraklasy. Ma za zadanie stanowić w lidze pewną jakość.

Pogoń rozegrała poprzedni mecz o punkty 20 grudnia. Jej przerwa zimowa zakończy się po 51 dniach. Kibice, nie tylko w Szczecinie, czekają z wytęsknieniem na drugą część sezonu, a ich zainteresowanie to jeden z nielicznych kapitałów ligi będącej dopiero na 28. miejscu w rankingu UEFA.

PKO Ekstraklasa nie może równać się frekwencją na stadionach czy widownią przed telewizorami z najsilniejszymi ligami na kontynencie, ale wyprzedza pod tym względem wiele lig, z którymi przegrywa poziomem sportowym. To zainteresowanie może wydawać się irracjonalne, skoro nie jest podsycane ani wieloma efektownymi meczami, ani wynikami w europejskich pucharach, ani głośnymi transferami. Nie ma jednak w Polsce ważniejszych rozgrywek klubowych niż PKO Ekstraklasa i na odebranie jej prymatu nie zanosi się.

Szczecin ma w ekstraklasie przedstawiciela od 2012 roku, więc czasy przed ostatnim awansem stały się już odległą przeszłością. Pogoń nie odegrała w poprzednich siedmiu sezonach wiodącej roli. Fakt, że w okresie dzielenia tabeli na grupy mistrzowską i spadkową częściej rywalizowała w tej pierwszej, ale ani razu nie dostała się do europejskich pucharów i tylko krótkimi fragmentami kandydowała do mistrzostwa Polski. Trwający sezon już jest trochę inny, ponieważ Pogoń praktycznie nie opuszcza czołówki.

Drużyna prowadzona przez Kostę Runjaicia jest po rundzie jesiennej na trzecim miejscu w tabeli. Traci trzy punkty do lidera Legii Warszawa i jeden punkt do wicelidera Cracovii. Sytuacja wyjściowa jest korzystna, nawet jeżeli gra Pogoni w pierwszej części sezonu nie zachwycała. Szczecinianie wyróżniali się nędzną ofensywą, wygrali tylko połowę meczów na własnym stadionie, odpadli z Totolotek Pucharu Polski wskutek porażki ze Stalą Mielec. Z drugiej strony Pogoń skutecznie broniła, była najlepszym wyjazdowiczem ligi, zanotowała historyczne zwycięstwa w Warszawie, w Kielcach i w Białymstoku.

Dlatego kibice po rundzie jesiennej starali się, żeby plusy nie przysłoniły minusów, a minusy plusów. W grudniu świadomi, że Pogoń ma co poprawiać, spodziewali się wzmocnień, które urealnią awans do europejskich pucharów. Można było odnieść wrażenie, że podobne oczekiwania miał Runjaić.

Okienko trwa, więc przyjdzie czas na jego recenzowanie. Przed meczem z Wisłą Płock drużyna Runjaicia nie została jednak wzmocniona. Pogoń sprzedała Adama Buksę do amerykańskiego New England Revolution, a ściągnęła Pawła Cibickiego z angielskiego Leeds United. Ocena umiejętności Buksy może być różna, ale niezaprzeczalny jest fakt, że napastnik strzelił siedem goli, a przy czterech asystował. Skoro Pogoń zdobyła 22 bramki w rundzie jesiennej, to jej były zawodnik miał bezpośredni udział przy połowie z nich. Cibicki to piłkarz po przejściach, który zmarnował czas na ostatnim wypożyczeniu do holenderskiego ADO Den Haag. Może dużo dać Pogoni, ale traktowanie go jako pewnego kandydata na gwiazdę ligi jest ryzykowne.

W PKO Ekstraklasie transfer Cibickiego jest uznawany za jeden z hitów okienka, ale to głównie dlatego, że na rynku niewiele się dzieje. Kluby liczą każdą złotówkę, są ostrożne i tylko o mniejszości z nich można powiedzieć, że przystępują do rundy wiosennej silniejsze niż były jesienią.

Głównym tematem w ostatnich kilkudziesięciu dniach było kto, dokąd i za ile wyjedzie z PKO Ekstraklasy. Lista nieobecnych jest długa i przerażająca. Poza Adamem Buksą wytransferowani zostali między innymi Jarosław Niezgoda z Legii Warszawa, Darko Jevtić z Lecha Poznań, Lukas Haraslin z Lechii Gdańsk, Patryk Klimala z Jagiellonii Białystok. Nie ma w lidze Filipa Piszczka, Daniela Łukasika, Cafu czy Artura Sobiecha, a latem wyniesie się z niej Radosław Majecki. Polska liga była określana jako tranzytowa, ale względna równowaga między sprzedawaniem piłkarzy a ich kupowaniem została zachwiana. Teraz to liga rozbitków, którzy jeszcze się w niej uchowali.

Dlatego stan rywali Pogoni nie powoduje obaw i nie została ona przez nikogo zdystansowana transferami. Szczecinianie wydają się też mieć pewne rezerwy do uwolnienia w swojej kadrze. Na przykład przebudowana latem defensywa z Dante Stipicą, Benediktem Zechem, Konstantinosem Triantafyllopoulosem może jeszcze rosnąć. Srdjan Spiridonović dołączył do zespołu w trakcie rundy jesiennej, a Runjaić zmarnował trochę czasu na szukanie pozycji Austriakowi. Spiridonović dał próbkę możliwości, a teraz jest kandydatem na gwiazdę ligi. Powrócili po kontuzjach Mariusz Malec i Ricardo Nunes, a oczekiwanie, że Kamil Drygas zagra w tym sezonie nie jest życzeniowe. W oczekiwaniu na najważniejszego piłkarza Pogoni powinien wypełnić lukę Damian Dąbrowski, który w rundzie jesiennej nie zapisał się ani golem, ani asystą, ale w okresie przygotowań wyglądał obiecująco.

Pogoń ma za zadanie stanowić pewną jakość w lidze również ze względu na długą współpracę z Kostą Runjaiciem. Niemiec zrewolucjonizował klub, dobrał sobie przydatnych piłkarzy, a pożegnał mniej spolegliwych. Szkoleniowiec miał już wystarczająco dużo czasu, żeby nauczyć zawodników funkcjonowania przynajmniej w dwóch ustawieniach, robienia użytku ze stałych fragmentów gry czy sposobów rozegrania piłki w ataku pozycyjnym. Także Runjaicia trzeba z tego rozliczać już wiosną.

Potencjalny problem Pogoni numer jeden to brak świeżej krwi w ofensywie. W ataku będą próbowani Michalis Manias, Soufian Benyamina, być może również Paweł Cibicki, ale dotychczasowe występy Greka i Niemca nie napawają optymizmem. Atakowanie ma kończyć się na napastniku, a nie zaczynać, dlatego potrzeba liczb Sebastiana Kowalczyka, Zvonimira Kozulja czy Adama Frączczaka już o Damianie Dąbrowskim, Marcinie Listkowskim czy Tomasie Podstawskim nie wspominając.

Trener Pogoni nie ma wyboru wśród młodzieżowców, więc pewnie etat w tej roli przypadnie ponownie Kowalczykowi. Klub ze Szczecina chętnie pokazałby w oknie wystawowym jeszcze jakiegoś młodego piłkarza, ale wielu kandydatów nie widać. W wypadku drogowym ucierpieli Kacper Kozłowski i Marcel Wędrychowski, którzy mogliby dostać swoje szanse w nadchodzącej rundzie.

Po ekstraklasie jak zwykle trudno się czegoś spodziewać i nie jest to asekurowanie się przed prognozami. To liga nieobliczalna z niskim współczynnikiem przewidywalności wyników. Widać to gołym okiem, potwierdzają to analizy firm bukmacherskich. Zresztą po rundzie jesiennej popularność zdobyła tabelka pokazująca, że lider ligi byłby ze swoimi wynikami w strefie spadkowej. Chodzi o to, że drużyna będąca na pierwszym miejscu w tabeli przed daną kolejką odniosła cztery zwycięstwa, sześć razy zremisowała i poniosła dziewięć porażek, czyli zdobyła 18 z możliwych 57 punktów. Najczęściej liderem była Pogoń, ale w tej roli wygrała jeden z ośmiu meczów.

Najbliżej mistrzostwa Polski jest Legia podrażniona brakiem trofeów w poprzednim sezonie. Cracovia dowodzona przez Michała Probierza to również zespół z jasno obranym celem i coraz mocniejszymi fundamentami. Blisko czołówki pozostają Śląsk Wrocław, Lech Poznań i Piast Gliwice, a to przecież Waldemar Fornalik pokazał w poprzednim roku innym trenerom w Polsce jak przygotować podopiecznych na najważniejszy etap sezonu.

Początek meczu Wisły Płock z Pogonią w niedzielę o godzinie 12.30.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Swoboda ze swoją Barbie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński