Porwanie matki z dzieckiem w Białymstoku. Amelka i jej 25-letnia mama uprowadzona przez dwóch napastników

krk, sj

Wideo

Zobacz galerię (34 zdjęcia)
Porwanie w Białymstoku. W czwartek doszło do porwania matki z dzieckiem na ulicy Dziesięciny. Dwóch napastników uprowadziło 25-letnią mamę i jej córkę Amelkę. Ciągle trwa obława na sprawców.

AKTUALIZACJA:
Amelka i jej mama oraz ich porywacze są ciągle poszukiwani przez policję i inne służby. W wieczornej i nocnej akcji uczestniczył również helikopter.

- Policjanci dalej działają w celu odnalezienia zaginionych - mówi nadkom. Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji.

WCZEŚNIEJ PISALIŚMY:
Porwanie w Białymstoku. Do makabrycznej sceny doszło w czwartek po godz. 10 na ul. Hallera w Białymstoku. Dwóch zamaskowanych sprawców poruszających się ciemnoniebieskim Citroenem C4 picasso porwało spod bloku nr 47 matkę z dzieckiem.

Porwanie w Białymstoku. Uprowadzona matka z dzieckiem!

Dwóch napastników wysiadło z auta i siłą wyciągnęli do środka 25-letnią kobietę i jej 3-letnią córkę Amelkę. Całe zajście widzieli świadkowie.

Matka i dziecko zostały siłą wciągnięte do samochodu przez dwóch napastników - mówi Tomasz Krupa, oficer prasowy KWP w Białymstoku

Z pierwszych policyjnych informacji wynikało, że napastnicy uciekli w kierunku zachodnim. Zaczęła się obława na sprawców. W mieście oraz poza nim widać wiele oznakowanych i nieoznakowanych radiowozów policji. Porywaczy ścigają funkcjonariusze umundurowani i w cywilu.

Porwanie na Dziesięcinach w Białymstoku. Kim są sprawcy? [07.03.2019]

Parę godzin później samochód porywaczy został odnaleziony w pobliżu garaży przy ul. Cedrowej w Białymstoku, która jest równoległa do ul. Dziesięciny. Jak się okazało, auto zostało wypożyczone w Łomży.

Miejsce porzucenia samochodu może być nieprzypadkowe. Obok znajduje się mostek na rzece Białej, którym da się przejść w stronę ul. Świętokrzyskiej, w okolice boisk, bloków JazBudu i Galerii Antoniuk. Z tego miejsca porywacze mogli łatwo ulotnić się w dowolnym kierunku.

Druga hipoteza jest taka, że porywacze wsiedli w podstawione auto i wyjechali, jak gdyby nigdy nic. W końcu to teren garaży, więc nic dziwnego, że jedna auta wjeżdżają, a inne wyjeżdżają.

Policja przesłuchała już świadków i rodzinę porwanych. Z pierwszych ustaleń wynika, że za porwaniem może stać ojciec dziecka - Polak, który mieszka w Niemczech.

Porwanie matki z dzieckiem na Dziesięcinach w Białymstoku. Policja uruchomiła Child Alert

W czwartek ok. godz. 15, policja wydała Child Alert. Uruchomione zostało Call Center pod nr 995, na które można przekazywać wszelkie informacje mogące przyczynić się do odnalezienia zaginionych. Nad sprawą pracują funkcjonariusze z Centrum ds. Uprowadzeń Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji.

Porwanie matki z dzieckiem w Białymstoku. Amelka i jej 25-letnia mama uprowadzona przez dwóch napastników

Z ustaleń wynika, że sprawcami uprowadzenia byli dwaj zamaskowani mężczyźni, którzy wepchnęli Amelię i jej matkę do samochodu marki Citroen, który później został porzucony.

Dziewczynka ma niebieskie oczy i jasne włosy spięte w kok. Ubrana była w różową kurtkę, szarą czapkę z pomponem, szare spodnie i granatowe buty.

Będziemy na bieżąco informować o pościgu. Policja prosi o kontakt wszystkie osoby, które mogą mieć informacje o porywaczach lub porwanych.

**

AKTUALIZACJA:**

W rozmowie z TVN24 właściciel łomżyńskiej wypożyczalni powiedział, że auto zostało wypożyczone w środę około godziny 17. przez mężczyznę o wzroście około 170 cm, szczupłego, z delikatnym zarostem, który miał twierdzić, że wybiera się do Białegostoku. "Samochód wypożyczył na dobę, z możliwością przedłużenia, płacił gotówką. Na umowie widniał szczeciński adres zameldowania i niemiecki numer telefonu. Policja zabezpieczyła monitoring z wypożyczalni aut" - podaje tvn24.pl

- Kobieta była ofiarą przemocy domowej i uciekła do swojej rodziny. Sytuację traktujemy bardzo poważnie, gdyż właśnie jej grozi teraz największe niebezpieczeństwo - powiedział stacji oficer policji.

Porwanie matki z dzieckiem w Białymstoku. Duże korki przy wyjazdach z miasta

Od Czytelników spływają od nas informacje o dużych utrudnieniach przy wyjazdach z miasta, m.in. w kierunku Łap i Bielska Podlaskiego. Policja przeszukuje samochody. Jadąc do Bielska, w Dojlidach, trzeba czekać ponad godzinę w przynajmniej 2-km korku. Podobnie przy wyjeździe z miasta w kierunku Łap w korku można spędzić około godziny.

WIDEO Z DNIA 07.03.2019

Brawurowe akcje białostockiej policji. Strzelaniny i pościgi...

Osiedle Dziesięciny. Policyjny pościg i strzelanina [ZDJĘCIA, WIDEO]

Komentarze 99

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
9 września, 23:07, Gość:

Już sprawy się rozwikłały. W Szczecinie C.R. nie porwał nikogo, a zajmował się ochroną prawną dziecka. Materiał dostępny w TVN z marca 2019 w programie UWAGA. Chodzi o głośną sprawę Lary K. i chwała za to, że dziewczynka wyszła z tego Szczecińskiego więzienia i wróciła do domu. Obejrzyjcie materiały. Dziecko jest szczęśliwe, że jest więzione w Szczecinie. Przyzwyczaili dziecko do więzienia? Ta babcia Lary K. to nienormalna kobieta. Znowu matka Lary K. raczej nie zdawała sobie sprawy z tego, jak krzywdzi swoje dziecko. Co do sprawy w Białymstoku C.R. nie porwał ani swojego dziecka ani swojej żony. Ma pełne prawa rodzicielskie i wyrok o porwaniu Amelii R. z Niemiec do Polski. Wyrok ten jest niemiecki, dużo dokumentów polskich i niemieckich poświadczających niebywałe rzeczy z Białegostoku. Jest też nowszy wyrok o tym, że żadnej zgody na wyjazd Amelii z Niemiec na stałe do Polski nie było nigdy. Są też papiery, że to teściowa coś kombinowała i są papiery od adwokata C.R. że nie zgadza się na pozostanie swojej córki w Polsce i że prosi żonę o przyjazd z córką z powrotem do domu. Wszystko jest w papierach i są uwierzytelnione. Jest też wyrok że C.R. nigdy nie znęcał się ani nad żoną ani nad córką i że to jego żona i teściowa próbowały wprowadzić organy ścigania w błąd i początkowo jak zwykle był "skazany" jako ojciec i mąż na porażkę, ale wszystko wyszło. Dzisiaj już wyszło jak podała prasa będąca na sprawie ostatniej że żona C.R. przyznała się ostatecznie że mogła swobodnie wyjść z samochodu i że C.R. powiedział jej że jak chce wracać do Białegostoku to może sobie wracać i nie robił jej problemu. Nie można mówić o porwaniu czy jakimś przestępstwie a to sprawa jak to bywa w rodzinie jakieś kłótnie niesnaski a w rzeczywistości nic nikomu się nie stało, tylko trzymali C.R. tyle czasu żeby się dowiedzieć tego? C.R. też wypowiadał się w Brukseli czy w Strasburgu to był reportaż i tam coś pokazywał jakieś te dziwne rzeczy o tej rodzinie żony i mówił że się boi o córkę ale i o żonę. Ciekawy jest też jego profil na największym portalu społecznościowym i wygląda on na całkowicie normalnego fajnego faceta. Co do gazu łzawiącego C.R. też się wypowiadał i że tam doszło do przestępstwa że teściowa chciała ukraść kamerę i że dostała zwykłym peperem za 5 zł i że to on został napadnięty przez olbrzyma teściową i to jest w tym wniosku do Sztrasburga. Tam było że teściowa z żoną napadły i chciały zabrać kamerę i zostawiły małą Amelię bez opieki przy ulicy przy jeżdżących samochodach bo to był dla nich ważniejsze żeby zniszczyć dowód na odcięcie córki od ojca, niż samo życie dziecka. Te kobiety są nienormalne i to jest plaga obecnych czasów. Nic dziwnego że C.R. przyjechał po córkę i już się nie prosił ani naszych sądów ani naszych polityków bo to jest jego obowiązkiem chronić swoje dziecko nawet przed nienormalną rodziną. Tutaj tylko zrobili sobie pożywkę z afery jaka się wokół tego zrobiła, a tak naprawdę to ten facet chciał tylko chronić swoją rodzinę. Nic dziwnego że nie mieszka w kraju bo to nienormalne jest co tutaj się dzieje. I jeszcze coś bo gdzieś było napisane, że tutaj chodziło o kasę i że w tym maczali palce jacyś urzędnicy, chyba też sędziowie jakaś adwokatka i jakieś tam osoby że to chodziło o zatajenie też powieszenia się dziecka w tym domu tam u teściowej C.R. że jeszcze jakieś machlojki inne. Musicie sprawdzić bo C.R. jest w tych podmiotach gdzie tam są też poszkodowane kobiety z innych krajów i C.R. robił wykłady co jest najlepsze dla dziecka i te wszystkie prawne kruczki. No i namawia tam do schodzenia się tych pogryzionych matek i ojców. To wygląda na kogoś co się zna na tematach i dziwne, że w Polsce nikt nie chce z rządu jemu pomóc kiedy wszyscy tak mówią że ochrona rodziny tu i tam, a C.R. tego nie dostaje choć nie jest niemcem a polakiem i też tam jest jego zdjęcie jak stoi z polską flagą pod jakimś budynkiem unijnym. Ta sprawa była dziwna od początku. Powinni jemu pomóc.

Like!

G
Gość
7 marca 2019, 20:52, Gość:

Nie chciał spędzać dnia kobiet samotnie :3

Dokładnie. Jak poniżej opisane wszystko ze szczegółami to porwania nie było tylko nagonka. Oby pomogli temu ojcu bo on walczy o życie córki i o zdrowie dla żony. Szkoda tylko że tyle poświęca bo jest wiele innych fajnych kobiet. Ale tradycjonalista. Żona jest święta. Dziecko jest święte. Rodzina jest święta. Takich facetów brakuje, bo są wybijani przez niby wymiar sprawiedliwości. Reforma jest potrzebna i oby PiS zrównał z ziemią elitę która elitą nie jest a zwyczajnymi zakompleksionymi nieukami co to ktokolwiek poszuka w sieci to znajdzie całą prawdę. Mogliby zatem przestać się pocić i zrobić kopiuj wklej i jak napisane poniżej by się wtedy wszystko zgadzało. Dziecko by wróciło do domu do ojca a ta żona dalej by sobie wybierała czy wraca do domu do rodziny, czy zostaje z mamą bo jeszcze nie dorosła. A tak zrobią jeszcze dziecku krzywdę a rząd się zmieni i jak wejdzie prawdziwa prawica to bandyci w togach nie będą mieli imunitetów ani dyscyplinarek. Wróci kara śmierci bo za usiłowanie i dążenie do ludobójstwa bo tym to jest co robią togowcy to grozi normalnie kara śmierci. Unia też do bani bo już dawno temu powinni wjechać z oddziałami specjlanymi i zrobić porządek, bo tu na rosjyjskiej stronie to same układy jak opisane poniżej. Kosztem dziecka i rodziny? I to nie jednej! To podchodzi pod ludobójstwo i stąd za granicą mówią "polskie obozy zagłady" bo taka też jest prawda historyczna i obecna. Miliony się wykańcza z tych młodych ludzi. Później nie będzie komu robić na starszych. Tak więc to dotknie młodych i starych. Ludobójstwo to jeszcze mało powiedziane. To jest zagłada cywilizacyjna PAŃSTWA POLSKIEGO!!!

G
Gość
9 marca 2019, 22:02, gość:

Możliwe że trochę go wyrolowała. Z Niemiec wyjechała z dzieckiem za jego zgodą, podobno w sądzie miała na to jakiś dokument, dla tego sąd był po jej stronie. Ale później wystąpiła o rozwód, co raczej nie było jemu na rękę i możliwe że ona jednak miała wygraną sprawę a on o ty dobrze wiedział. Więc pewnie zawczasu chciał coś wykombinować. Trudno powiedzieć co, ale rozegrał to raczej nie na swoją korzyść.

Raczej na swoją korzyść. Materiały w sieci dają jasno do zrozumienia, że ktoś w Białymstoku broni, żeby psychopatyczne zapędy matki i babki Amelki nie wyszły na jaw. Gdyby tego nie zrobił, to byłby uznany sam za brak reakcji na krzywdę dziecka swojego ze strony rodziny matki. Problem w tym że to ten sam sąd co opowiada bzdury też rozpoznaje teraz jego sprawę o porwanie którego nie było. Matka się przyznała że mogła dobrowolnie wysiąść z samochodu i wracać do mamusi. Co do zgody na wyjazd z Niemiec czytaj dokumenty w sieci. Sąd niemiecki potwierdził, że nie było zgody. To matka przedstawiała że jedzie tylko na urlop. Potwierdził to też jakiś notariusz, co wysłał pismo do matki bo teściowa coś kombinowała i ojciec zanim skończył się urlop powiadomił notariusza i ten powiadomił matkę że jak nie wróci to będzie to porwanie. No i porwała bo wiedziała że w Polsce wygra sprawę rozwodową. Tylko że nie poszło jej bo wyższa instancja w Polsce powiedziała że on się nie zgodził na wyjazd na stałe swojej córki do Polski. Tak więc mamy porwanie dziecka przez matkę i ktoś w Białymstoku broni ją. Jak napisane poniżej chyba chodzi o coś więcej niż tylko zwykły system oddawania dzieci tylko pod opiekę do matki, bo takiej matce to nikt by dziecka nie dał. Powierzchownie to każda jest święta a póżniej okazuje się że to ojciec powinien wiać od takiej baby i zabierać dziecko. Tylko że on tego nie zrobił, a walczył też o żonę. Czyli potwierdza to, że normalny gość chce pomóc żonie która raczej normalna to nie jest. Widać to zresztą po tych rysunkach i nawet tutaj na zdjęciu jednym, co to w tle jest. Ona jest opętana? Może jej cała rodzina? Albo więc przekupili sędziów z tych niskich szczebli, albo jakieś haki, może oni należą do jakiejś sekty prawosławnej bo to akurat ten rejon, a tam się trzymają wszyscy razem bo wszyscy robią zło. Tam się dzieci wieszają i tam się dzieci zabija, a później się sprawy wycisza bo w tym siedzą prokuratorzy policja i sędziowie.

G
Gość
10 marca 2019, 12:44, Ziom:

Pan Cezary R jest podejrzany o współudział w porwaniu na terenie Szczecina w maju 2018r. Wówczas dziecko zostało wywiezione do Niemiec. Nie wróciło.

Czytaj poniżej. Dziecko było wywiezione z Niemiec do Polski i było w Polsce więzione po piwnicach przez prawie 4 lata. Szukaj materiały są w sieci, filmy, reportaże. Te dziecko teraz jest wolne. Jest z jedynym prawnym opiekunem. Może jeździć na rowerze, iść do parku, ale i do szkoły, ma znajomych w końcu i jest szczęśliwe. Też szukaj, bo materiały są w sieci i wszystko za darmo. Pomyłka, to dziecko wróciło, ale do domu w Niemczech. Pan Cezary R. nie brał w tym udziału a co najwyżej pomagał szukać tego dziecka jak całe marsze na pomorzu, śląsku, czy innych zakątkach i prawnie się tym zajmował a nie bezprawnie.

G
Gość
10 marca 2019, 20:16, Dochtor:

Tatuś porywacz jest członkiem organizacji dzielny tata.

Nie jest. To oni wszyscy go wspierają bo jako jeden z niewielu zawalczył na wszystkich frontach o życie swojej córki. Poszperajcie i zobaczcie co to za matka ta Amelkowa mamunia i ta babcia. Te kobiety nadają się do psychiatryka i jak nikt nie pomoże temu ojcu i tej małej dziewczynce to tracę wiarę we wszystko co polskie. Lepiej już żyć wśród LGBT bo oni przynajmniej jak będą mieć spokój to i nie rzucają się i dają spokój innym. Prawa równości. Ojciec też może wychowywać dziecko. Tutaj tylko mamy problem, bo akurat ten ojciec Amelki oznajmił oficjalnie, że on chce pomóc też swojej żonie. Czy któryś facet chciał już kiedyś pomóc swojej żonie która go tylko niszczy? Widać, że wiele go to kosztuje, ale nie stracił wiary w małżeństwo i wierzy, że da radę z tym wszystkim. Czemu go tak traktują?

G
Gość
W dniu 11.03.2019 o 13:06, prezes klubu tęcza napisał: Proszę o zaprzestanie rozpowszechniania nieprawdziwych i krzywdzących informacji o porwanej Natalii i jej rodzinie. Wszystkie przedstawiane info, począwszy od tego jak Amelka znalazła się w Polsce, do informacji o ich porwaniu, są nieprawdziwe lub zmanipulowane. Mam nadzieję, że zajmie się tym policja i prokuratura. Dziecko nie zostało porwane przez matkę lecz legalnie przyjechało do kraju razem z ojcem, który zostawił je u babci i wyjechał do Niemiec. Miejsce pobytu dziecka i żony było znane Czarkowi R ., policji i sądowi. Ojciec dziecka miał możliwość spotykania się z dzieckiem ale sam z tego prawa zrezygnował. Na szczęście dla dziecka i matki jego wizytom często towarzyszyły wizyty policji, gdyż ojciec wzywał patrol zgłaszając rzekome zagrożenie życia dziecka. Policja wizytowała dom w którym przebywała dziewczynka. W tym czasie C. R. stał obok i nagrywał. Te interwencje są więc zarejestrowane i spisane przez policję. C.R. użył również wobec swojej żony i teściowej gazu łzawiącego. Sprawa została zgłoszona na policję. Od jakiegoś czasu C.R. zaprzestał wizyt. W tym czasie, jak się okazało, rozpoczął śledzenie żony i dziecka oraz przygotowywał sie do porwania (nawet zrobił prawo jazdy, którego do tej pory nie miał). Niestety, wbrew "dobrym" radom innych "dzielnych ojców", zamiast porwać tylko dziecko, porwał również żonę, bo w swoim chorym umyśle uważał ją za swoją własność. I to było szczęście w nieszczęściu dla tej rodziny, bo za to pójdzie siedzieć.

11 marca 2019, 21:58, gość:

Proszę o zaprzestanie rozpowszechniania nieprawdziwych i krzywdzących informacji o porwanej Natalii i jej rodzinie. Wszystkie przedstawiane info, począwszy od tego jak Amelka znalazła się w Polsce, do informacji o ich porwaniu, są nieprawdziwe lub zmanipulowane. Mam nadzieję, że zajmie się tym policja i prokuratura. Dziecko nie zostało porwane przez matkę lecz legalnie przyjechało do kraju razem z ojcem, który zostawił je u babci i wyjechał do Niemiec. Miejsce pobytu dziecka i żony było znane Czarkowi R ., policji i sądowi. Ojciec dziecka miał możliwość spotykania się z dzieckiem ale sam z tego prawa zrezygnował. Na szczęście dla dziecka i matki jego wizytom często towarzyszyły wizyty policji, gdyż ojciec wzywał patrol zgłaszając rzekome zagrożenie życia dziecka. Policja wizytowała dom w którym przebywała dziewczynka. W tym czasie C. R. stał obok i nagrywał. Te interwencje są więc zarejestrowane i spisane przez policję. C.R. użył również wobec swojej żony i teściowej gazu łzawiącego. Sprawa została zgłoszona na policję. Od jakiegoś czasu C.R. zaprzestał wizyt. W tym czasie, jak się okazało, rozpoczął śledzenie żony i dziecka oraz przygotowywał sie do porwania (nawet zrobił prawo jazdy, którego do tej pory nie miał). Niestety, wbrew "dobrym" radom innych "dzielnych ojców", zamiast porwać tylko dziecko, porwał również żonę, bo w swoim chorym umyśle uważał ją za swoją własność. I to było szczęście w nieszczęściu dla tej rodziny, bo za to pójdzie siedzieć.

***On dobrze kombinował z tym porwaniem również matki. Jeżeli dziecko miało przysądzone że ma być pod opieką matki, to biorąc ze sobą matkę, dziecko nadal było by pod jej opieką, więc wszystko zgodnie z prawem. Jedyny zarzut to porwanie.*** Nie ma porwania bo coś takiego nie istnieje w prawie karnym. Mógł uprowadzić córkę, ale on ma pełne prawa rodzicielskie i może decydować o miejscu pobytu córki. Żony też nie mógł porwać i tak jak pisze prasa, że ta żona przyznała się że nie była porwana bo mogła wracać do mamusi do Białegostoku albo jechać z rodziną do domu. Wybrała powrót do domu z rodziną, tylko doszło do jakiegoś incydentu pomiędzy tym ochroniarzem ojca Amelii i że się tylko przestraszyli tej nagonki co zrobili w radiu i w mediach. To świadczy że żaden tam przestępca.

G
Gość

Już sprawy się rozwikłały. W Szczecinie C.R. nie porwał nikogo, a zajmował się ochroną prawną dziecka. Materiał dostępny w TVN z marca 2019 w programie UWAGA. Chodzi o głośną sprawę Lary K. i chwała za to, że dziewczynka wyszła z tego Szczecińskiego więzienia i wróciła do domu. Obejrzyjcie materiały. Dziecko jest szczęśliwe, że jest więzione w Szczecinie. Przyzwyczaili dziecko do więzienia? Ta babcia Lary K. to nienormalna kobieta. Znowu matka Lary K. raczej nie zdawała sobie sprawy z tego, jak krzywdzi swoje dziecko. Co do sprawy w Białymstoku C.R. nie porwał ani swojego dziecka ani swojej żony. Ma pełne prawa rodzicielskie i wyrok o porwaniu Amelii R. z Niemiec do Polski. Wyrok ten jest niemiecki, dużo dokumentów polskich i niemieckich poświadczających niebywałe rzeczy z Białegostoku. Jest też nowszy wyrok o tym, że żadnej zgody na wyjazd Amelii z Niemiec na stałe do Polski nie było nigdy. Są też papiery, że to teściowa coś kombinowała i są papiery od adwokata C.R. że nie zgadza się na pozostanie swojej córki w Polsce i że prosi żonę o przyjazd z córką z powrotem do domu. Wszystko jest w papierach i są uwierzytelnione. Jest też wyrok że C.R. nigdy nie znęcał się ani nad żoną ani nad córką i że to jego żona i teściowa próbowały wprowadzić organy ścigania w błąd i początkowo jak zwykle był "skazany" jako ojciec i mąż na porażkę, ale wszystko wyszło. Dzisiaj już wyszło jak podała prasa będąca na sprawie ostatniej że żona C.R. przyznała się ostatecznie że mogła swobodnie wyjść z samochodu i że C.R. powiedział jej że jak chce wracać do Białegostoku to może sobie wracać i nie robił jej problemu. Nie można mówić o porwaniu czy jakimś przestępstwie a to sprawa jak to bywa w rodzinie jakieś kłótnie niesnaski a w rzeczywistości nic nikomu się nie stało, tylko trzymali C.R. tyle czasu żeby się dowiedzieć tego? C.R. też wypowiadał się w Brukseli czy w Strasburgu to był reportaż i tam coś pokazywał jakieś te dziwne rzeczy o tej rodzinie żony i mówił że się boi o córkę ale i o żonę. Ciekawy jest też jego profil na największym portalu społecznościowym i wygląda on na całkowicie normalnego fajnego faceta. Co do gazu łzawiącego C.R. też się wypowiadał i że tam doszło do przestępstwa że teściowa chciała ukraść kamerę i że dostała zwykłym peperem za 5 zł i że to on został napadnięty przez olbrzyma teściową i to jest w tym wniosku do Sztrasburga. Tam było że teściowa z żoną napadły i chciały zabrać kamerę i zostawiły małą Amelię bez opieki przy ulicy przy jeżdżących samochodach bo to był dla nich ważniejsze żeby zniszczyć dowód na odcięcie córki od ojca, niż samo życie dziecka. Te kobiety są nienormalne i to jest plaga obecnych czasów. Nic dziwnego że C.R. przyjechał po córkę i już się nie prosił ani naszych sądów ani naszych polityków bo to jest jego obowiązkiem chronić swoje dziecko nawet przed nienormalną rodziną. Tutaj tylko zrobili sobie pożywkę z afery jaka się wokół tego zrobiła, a tak naprawdę to ten facet chciał tylko chronić swoją rodzinę. Nic dziwnego że nie mieszka w kraju bo to nienormalne jest co tutaj się dzieje. I jeszcze coś bo gdzieś było napisane, że tutaj chodziło o kasę i że w tym maczali palce jacyś urzędnicy, chyba też sędziowie jakaś adwokatka i jakieś tam osoby że to chodziło o zatajenie też powieszenia się dziecka w tym domu tam u teściowej C.R. że jeszcze jakieś machlojki inne. Musicie sprawdzić bo C.R. jest w tych podmiotach gdzie tam są też poszkodowane kobiety z innych krajów i C.R. robił wykłady co jest najlepsze dla dziecka i te wszystkie prawne kruczki. No i namawia tam do schodzenia się tych pogryzionych matek i ojców. To wygląda na kogoś co się zna na tematach i dziwne, że w Polsce nikt nie chce z rządu jemu pomóc kiedy wszyscy tak mówią że ochrona rodziny tu i tam, a C.R. tego nie dostaje choć nie jest niemcem a polakiem i też tam jest jego zdjęcie jak stoi z polską flagą pod jakimś budynkiem unijnym. Ta sprawa była dziwna od początku. Powinni jemu pomóc.

g
gość
W dniu 11.03.2019 o 13:06, prezes klubu tęcza napisał:

Proszę o zaprzestanie rozpowszechniania nieprawdziwych i krzywdzących informacji o porwanej Natalii i jej rodzinie. Wszystkie przedstawiane info, począwszy od tego jak Amelka znalazła się w Polsce, do informacji o ich porwaniu, są nieprawdziwe lub zmanipulowane. Mam nadzieję, że zajmie się tym policja i prokuratura. Dziecko nie zostało porwane przez matkę lecz legalnie przyjechało do kraju razem z ojcem, który zostawił je u babci i wyjechał do Niemiec. Miejsce pobytu dziecka i żony było znane Czarkowi R ., policji i sądowi. Ojciec dziecka miał możliwość spotykania się z dzieckiem ale sam z tego prawa zrezygnował. Na szczęście dla dziecka i matki jego wizytom często towarzyszyły wizyty policji, gdyż ojciec wzywał patrol zgłaszając rzekome zagrożenie życia dziecka. Policja wizytowała dom w którym przebywała dziewczynka. W tym czasie C. R. stał obok i nagrywał. Te interwencje są więc zarejestrowane i spisane przez policję. C.R. użył również wobec swojej żony i teściowej gazu łzawiącego. Sprawa została zgłoszona na policję. Od jakiegoś czasu C.R. zaprzestał wizyt. W tym czasie, jak się okazało, rozpoczął śledzenie żony i dziecka oraz przygotowywał sie do porwania (nawet zrobił prawo jazdy, którego do tej pory nie miał). Niestety, wbrew "dobrym" radom innych "dzielnych ojców", zamiast porwać tylko dziecko, porwał również żonę, bo w swoim chorym umyśle uważał ją za swoją własność. I to było szczęście w nieszczęściu dla tej rodziny, bo za to pójdzie siedzieć.

On dobrze kombinował z tym porwaniem również matki. Jeżeli dziecko miało przysądzone że ma być pod opieką matki, to biorąc ze sobą matkę, dziecko nadal było by pod jej opieką, więc wszystko zgodnie z prawem. Jedyny zarzut to porwanie.

D
Dochtor

Tatuś porywacz jest członkiem organizacji dzielny tata.

 

bezprawnik.pl/dzielny-tata

 
Z
Zenek
W dniu 09.03.2019 o 14:13, Emka napisał:

Właśnie widzimy ten problem gdzie może zostać ukarana matka bo zabrała dziecko dla ojca kata który się nad nią znecal. Szukał sprawiedliwości w Polsce zgłaszając się do urzędów ale mu nie pomogli więc stąd te poczynania porwania jak musiał być zdesperowany? Ale to go nie wybiela nie można narażać dziecka na takie traktowanie. Matka nie jest też bez winy mogła to jakoś zgłosić że uciekła od męża bo ja bił dałiby jej jakąms pomoc a tak... Jeszcze ja oskarża. Takie polskie prawo. A na wszystkim cierpi dziecko. Mąż powinien się zastanowić zanim podniósł rękę na kobietę to wstyd i słabość. Chcesz się bić bij równych sobie.chyba że go zdradzała..

Nikt nie porywał dziecka z Niemiec. Sprawa miała swój finał w sądzie. Tatuńcio się odwoływał kilkakrotnie. Nie było żadnych podstaw do anulowania wyroku. Nawet minister nie pomógł. Ogólnie gość był znany policji już z kilku innych incydentów.

Z
Ziom

Pan Cezary R jest podejrzany o współudział w porwaniu na terenie Szczecina w maju 2018r. Wówczas dziecko zostało wywiezione do Niemiec. Nie wróciło.

G
Gość

Ktoś zauwazyl co jsst za szyba na zdjeciu matki?

g
gość

Możliwe że trochę go wyrolowała. Z Niemiec wyjechała z dzieckiem za jego zgodą, podobno w sądzie miała na to jakiś dokument, dla tego sąd był po jej stronie. Ale później wystąpiła o rozwód, co raczej nie było jemu na rękę i możliwe że ona jednak miała wygraną sprawę a on o ty dobrze wiedział. Więc pewnie zawczasu chciał coś wykombinować. Trudno powiedzieć co, ale rozegrał to raczej nie na swoją korzyść. 

G
Gość
W dniu 09.03.2019 o 16:45, Lucy napisał:

Skoro sąd kilkakrotnie uznał, że dziecko powinno zostać z matką ze względu na to, że powrót mógłby odbić się na zdrowiu psychicznym i fizycznym dziecka to chyba miał wiedzę, na temat przemocy w rodzinie. Trudno, żeby protokoły sąd upubliczniał,żeby ciekawość jednego czytelnika z drugim zaspokoić. A facet będzie się bronił na wszelkie sposoby, w więzieniu też same anioły bez winy. Ciekawa jestem, czy Ci wszyscy obrońcy ojca, byliby tak samo aktywni gdyby facet zakatował matkę bądź dziecko? Zaraz byłby krzyk, dlaczego z nim była, trzeba było dziecko zabrać i uciekać do Polski itp. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla przemocy domowej, a sądząc po ostatnich działaniach facet raczej nie z tych zrównoważonych. Zwłaszcza, że matkę również porwał, pytanie w jakim celu, skoro mu na dziecku tylko zależało. Co zamierzał z nią zrobić, więzić, zmuszać do wspólnego życia,czy może inny chory plan? Dajmy więc spokój mamie i dziecku, po takich wydarzeniach niech dochodzą do równowagi psychicznej.

Nie przesadzaj ona nie ma głowy do tego żeby tu czytać komentarze. Więc się tym nie przejmuje.
G
Gość
W dniu 09.03.2019 o 16:07, Gość napisał:

Jak zdradzała to można bić? Dziecka tylko szkoda.

Tak jak zdradzala męża lub mąż żonę to trzeba to plewić. Zasłużone. Ale nie ucieka się do przemocy jeśli się chce zdradzać to już lepiej niech każdy idzie w swoją stronę.
Dodaj ogłoszenie