MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ponad tysiąc operacji robota da Vinci w szpitalu na Pomorzanach

Leszek Wójcik
Leszek Wójcik
Robot da Vinci trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie w 2020 r. - w samym środku pandemii COVID-19
Robot da Vinci trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie w 2020 r. - w samym środku pandemii COVID-19 Andrzej Szkocki
W szpitalu na Pomorzanach wykonano tysiąc operacji z wykorzystaniem robota da Vinci. Z tej okazji zorganizowano w środę konferencję - w jej trakcie uczestnicy mogli obejrzeć przebieg operacji usunięcia gruczołu krokowego u 67-letniego mężczyzny. - Operacja się udała - zapewnił tuż po jej zakończeniu operator prof. Marcin Słojewski.

Bezpośrednia transmisja z sali robotycznej rozpoczęła się zaraz po oficjalnych przemówieniach (w sali dydaktycznej). Uczestnicy uroczystości związanych z wykonaniem w szpitalu na szczecińskich Pomorzanach ponad tysiąca operacji za pomocą robota da Vici połączyli się z prof. Marcinem Słojewskim, który najpierw pokazał salę operacyjną, przedstawił zespół operujący, wytłumaczył działanie robota, a potem umożliwił wszystkim udział w zabiegu.

- To była kolejna operacja u pacjenta z rakiem gruczołu krokowego, wcześnie wykrytego na szczęście - podkreślił prof. Marcin Słojewski, z Kliniki Urologii i Onkologii Urologicznej. - Dzięki zastosowaniu metody robotowej pacjent ma szansę na całkowite wyleczenie i szybką rekonwalescencję - we wszystkich aspektach tej choroby.

Prof. Słojewski podkreślił, że za sformułowaniem "tysiąc operacji", kryje się tysiąc konkretnych osób, z nazwiskami, peselami, planami na przyszłość...

- I ich rodziny, które razem z nimi przeżywają ich choroby i trzymają kciuki za wyzdrowienie.

Jak nas zapewnił chirurg-operator, operacja się udała - została wykonana zgodnie z planem (trwała około 2 godzin; my uczestniczyliśmy w jej końcowej fazie).

Przypomnijmy, że robot da Vinci trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie w 2020 r. - w samym środku pandemii COVID-19.

- To był trudny początek - zapewnił dyrektor szpitala Marcin Sygut. - Ale udało się wystartować.

Najpierw w swoje ręce przejęli robota urolodzy. Oni, przez prawie 4 lata, wykonali za pomocą da Vinci najwięcej zabiegów - ponad 700. Potem dołączyli do nich chirurdzy, którzy wykonali około 300 operacji. Obecnie urządzenie wykorzystują też ginekolodzy (mają już na koncie 75 wykonanych operacji).

- Jedyną operowaną przez nas jednostką chorobową jest rak endometrium - powiedziała podczas swojego wystąpienia prof. Anita Chudecka-Głaz z Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt. - Obserwujemy stałą zwiększającą się liczbę zachorowań na ten nowotwór i, niestety, umieralność. Ograniczamy się do wykonywania tylko tych zabiegów, bo jedynie one są refundowane.

Jak się okazuje urządzenie działające w szpitalu przy al. Powstańców Wielkopolskich w Szczecinie jest jednym z najczęściej wykorzystywanych robotów w Polsce.

- I wykonuje się na nim najwięcej zabiegów chirurgicznych w kraju - podkreśla dr Krzysztof Kaseja z Klinikai Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej.

Plany?

- Czekamy na refundację pozostałych wskazań do robotyki- stwierdził prof. Słojewski. - Takim idealnym wydaje się z naszego punktu widzenia rak nerki. Częściowe wycięcie guza nerki jest operacją stworzoną dla robota. Pozwala na precyzyjne wycięcie nawet dużego guza przez bardzo małe otwory - z pozostawieniem sprawnej nerki.

Operatorzy podkreślają, że ich marzeniem jest uzyskanie szerszego, niczym nie limitowanego dostępu do procedur i do samego urządzenia.

Żeby usiąść do tego aparatu i samodzielnie przeprowadzić operację, operatorzy musieli wcześniej przejść kilkumiesięczny okres szkoleń i intensywnych treningów - choć, jak podkreślają specjaliści, okres uczenia się nigdy się nie kończy.

Na Pomorzanach jest obecnie czterech operatorów urologów. Wykorzystanie przez nich robota zwiększa szanse pacjenta na wyzdrowienie. Dzięki jego niezwykłej precyzji, chirurg może zachować u chorego tkanki, które chce zachować i które trzeba zachować. Operatorzy podkreślają, że nie mniej istotnym plusem urządzenia jest komfort pracy.

- Proszę mi wierzyć, ten czynnik, czyli zmęczenie fizyczne ma ogromne znaczenie - zapewnia prof. Marcin Słojewski. - Obecnie, dzięki wygodnej pozycji, operator nie męczy się tak szybko. A normalnie, praca chirurga-zabiegowca, to jest ciężka praca fizyczna.

od 12 lat
Wideo

Nowy pistolet MPS z Fabryki Broni "Łucznik"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński