Policjant łapie, urzędnik wypuszcza

Andrzej Kraśnicki jr, 15 lutego 2005 r.
Diagnosta ze Stacji Kontroli Pojazdów załatwiał lewe przeglądy. Nie stracił uprawnień, bo pomógł mu dyrektor w szczecińskim magistracie.

Sprawą interesuje się już kierownictwo Urzędu Miejskiego i prokuratura.

Afera wyszła na jaw, gdy na początku lutego policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji zatrzymali samochód, który dopiero co wyjechał ze Stacji Kontroli Pojazdów przy ul. Obotryckiej w Szczecinie. Ford escort miał wbitą w dowodzie rejestracyjnym pieczęć dopuszczającą pojazd do ruchu.

Z forda wyciekał olej, płyn z chłodnicy, źle ustawione były światła, niesprawne kierunkowskazy. To tylko część z listy usterek wykluczających samochód z ruchu.

Okazało się, że przyłapany diagnosta uprawnienia powinien stracić już dawno. W kwietniu 2003 roku policjanci z KWP przyłapali go na podobnym przestępstwie. Mężczyzna dopuścił do ruchu toyotę camry, która miała pękniętą na całej długości przednią szybę i amerykański, niedopuszczalny w Polsce, system świateł.

Tak jak i ostatnio, policjanci zawiadomili o wszystkim magistrat. Urzędnik odebrał pieczęcie. Wkrótce cały zestaw wrócił jednak do diagnosty. Tak zdecydował przełożony urzędnika, ówczesny dyrektor (nieistniejącego już) wydziału komunikacji Piotr Gonerko.

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie