Poleciał, bo chce się sprawdzić

Agnieszka Tarczykowska, 27 stycznia 2006 r.Zaktualizowano 
- Podjąłem decyzję, że jadę do Iraku. W końcu jestem żołnierzem i wybrałem ten zawód świadomie, licząc się z konsekwencjami pracy w wojsku. Gdybym się bał takich wyzwań, to pewnie zostałbym kimś innym - mówi Mirosław Jakubowski.
- Podjąłem decyzję, że jadę do Iraku. W końcu jestem żołnierzem i wybrałem ten zawód świadomie, licząc się z konsekwencjami pracy w wojsku. Gdybym się bał takich wyzwań, to pewnie zostałbym kimś innym - mówi Mirosław Jakubowski. Andrzej Szkocki
Sierżant Mirosław Jakubowski z Goleniowa miał wyjechać do Iraku już z pierwszą misją, ale został w kraju, bo akurat urodziła mu się córka. Teraz, mimo próśb żony, postanowił podjąć wyzwanie.

W niedzielne popołudnie cała rodzina żegnała pana Mirka na goleniowskim lotnisku. Teraz wszyscy w domu oczekują wieści z Iraku.

- Już jest ciężko i smutno. Już tęsknimy, a syn dopiero wyjechał. Gdyby te sześć miesięcy mogło zlecieć jak sześć dni... Każdy dzień ze świadomością, że jest tak daleko od nas, na obcej i niespokojnej ziemi, dłuży się bardzo - mówi pani Kazimiera, mam Mirosława.

- A ja łapię się na tym, że właściwie cokolwiek bym robił, cały czas myślami jestem przy nim. Mamy tylko jednego syna i córkę. Nigdy wcześniej nie wyjeżdżał na tak długo. Jesteśmy bardzo zżytą rodziną, widujemy się często z synem i jego najbliższymi. W tej sytuacji wiemy też, że musimy być silni, bo przecież trzeba pocieszać synową i dwie małe wnusie - dodaje pan Czesław, ojciec żołnierza.

Planował od trzech lat

Sierżant Jakubowski planował wyjechać do Iraku w pierwszej zmianie trzy lata temu. - Ale właśnie urodziła się nam druga córeczka i nie chciałem zostawiać żony samej - mówi. - Teraz, kiedy przyszło zapotrzebowanie na obsadę, skorzystałem z okazji i podjąłem decyzję, że jadę do Iraku. W końcu jestem żołnierzem i wybierałem ten zawód świadomie, licząc się z konsekwencjami pracy w wojsku. Gdybym się bał takich wyzwań, to pewnie zostałbym kimś innym.

Dla jednych misja w Iraku to przygoda, dla innych chęć zobaczenia świata, żołnierski obowiązek, a także dobry zarobek.

- Ja też muszę przyznać, że ta decyzja w dużym stopniu podyktowana była chęcią przeżycia przygody, sprawdzenia siebie w ekstremalnych warunkach, ale także sprawami finansowymi. To jest sporo gotówki, a tej nigdy za wiele - dodaje sierżant Jakubowski.

Próba sił

Julia ma 7 lat, a Weronika 3. Dziewczynki przyzwyczajone są do częstych nieobecności taty w domu, ale żadna z nich nie spodziewa się, że tym razem będzie to aż pół roku.

- Są za małe, żeby sobie wyobrazić, jak to długo, zresztą chyba nie rozumieją co to misja, bardziej wyobrażają sobie, że jadę na poligon, bo do tego już przywykły - dodaje pan Mirosław.

Dla żony pana Mirosława to najtrudniejsze rozstanie.

- Jesteśmy od ośmiu lat małżeństwem, ale ten wyjazd to naprawdę próba sił - mówi Ewa Jakubowska, żona żołnierza. - Nie stanęliśmy jeszcze w swoim wspólnym życiu przed tak trudną decyzją. Właściwie to mąż podjął ją sam. Jest zodiakalnym Strzelcem i swoje decyzje realizuje tak, jak zaplanuje. Protestowałam, ale nie posłuchał. Teraz zalewam się łzami, choć wiem, że to dla niego szansa na wykazanie się w swoim zawodzie i w pewnym sensie to rozumiem, ale i tak jest mi smutno. Kiedy mąż wróci, zrobimy wielką imprezę, tak zaplanowałam. Dobrze, że mam wspaniałą rodzinę koło siebie, rodziców i teściów. Będą mnie wspierać i pomagać w codziennym życiu. To ważne w takich chwilach mieć w kimś oparcie.

Zadzwonił

Codziennie od czasu wylotu do Iraku, najbliżsi pana Mirosława z utęsknieniem czekają na wieści. - Najgorsze były pierwsze dni bez jakiejkolwiek informacji, jak dotarli, czy wszystko w porządku - wspomina mama żołnierza. - Wiedzieliśmy, że tak musiało być, bo zanim dojechali do miejsca, gdzie mieli stacjonować i zanim założyli na miejscu bazę, upłynęło kilka dni. A dopiero po ulokowaniu się można napisać list czy wysłać maila.

Na szczęście rodzina Mirka we wtorek otrzymała pierwszą wiadomość od syna. - Mierek zadzwonił i powiedział, że szczęśliwie dojechali i że wszystko jest w porządku - mówi z ulgą mama goleniowianina.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3