Pogoń w galopie

prz, 15 października 2004 r.
- Kolano już mnie nie boli. Chcę wrócić do gry - mówił po treningu Batata. Pilarz cały czas bronił, a Grzelak wybijał kornery z prawej strony.

Prawie trzy godziny trwał wczoraj popołudniowy trening Pogoni. Trwałby i dłużej gdyby nie zmierzch. Piłkarze nie widzieli już piłki.

Po półtoragodzinnej odprawie i oglądaniu na wideo meczu z udziałem najbliższego przeciwnika - Górnika Łęczna, piłkarze Pogoni udali się na jedyny wczorajszy trening. Nie trwał on jednak tyle co zwykle, ale prawie trzy razy dłużej. Po półgodzinnej rozgrzewce, portowcy przez cały czas ćwiczyli stałe fragmenty gry.

- Nie tylko ustawienie ofensywne, ale i w przypadkach, gdy mamy się bronić - tłumaczył Bohumil Panik, szkoleniowiec Pogoni. - Stałe fragmenty gry to jedna z najistotniejszych rzeczy w grze zespołu.

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie