Płacę tyle, ile mam

Marek Rudnicki, 6 stycznia 2005 r.
Grażyna Piszczoła (po lewej) oraz Irena i Edmund Brylewscy, którzy po wielu doznanych krzywdach już nie wierzą ani w sprawiedliwość, ani w to, że jest jakieś dobro na świecie.
Grażyna Piszczoła (po lewej) oraz Irena i Edmund Brylewscy, którzy po wielu doznanych krzywdach już nie wierzą ani w sprawiedliwość, ani w to, że jest jakieś dobro na świecie. Marcin Bielecki
78-letnia kobieta, po wielu operacjach i z pierwszą grupą inwalidzką, czeka ze strachem w oczach, czy do jej drzwi nie zapuka komornik. Każdy odgłos na klatce schodowej wywołuje u niej nerwowy skurcz.

Spółdzielnia "Śródmieście" oddała sprawę do sądu o eksmisję. Powód - "uporczywe uchylanie się" od płacenia za mieszkanie.

- To nieprawda - mówi cichym głosem Irena Brylewska. - Płacę ile mam.

Córka pani Ireny zmarła sześć lat temu. Dla matki był to cios, po którym cudem tylko się podniosła.

- Wydawało nam się, że już nic gorszego nas nie spotka - opowiada syn pani Ireny, Edmund Brylewski, który od pięciu lat po likwidacji zakładu pracy jest bezrobotny. - Okazało się, że myliliśmy się.

Tych dwoje ludzi żyje z emerytury pani Ireny, która wynosi 990 zł. Czynsz za mieszkanie to 459 zł. Na leki pani Irena wydaje tylko 120 zł, bo nie stać jej na wykupienie wszystkich, wypisywanych przez lekarza.

Ciepło jak złoto

Przyczyną kłopotów mieszkaniowych stały się przed kilku laty opłaty za centralne ogrzewanie.

- Tych państwa nigdy nie było stać na ponoszenie tak dużych kosztów, jak wyliczała spółdzielnia, nie wspominając już o tym, że sam sposób rozliczeń wydaje się wątpliwy - mówi Grażyna Piszczoła, która w miarę swoich skromnych możliwości pomaga rodzinie.

Z rachunków przysyłanych przez spółdzielnię wynika, że co miesiąc pani Irena i jej syn powinni wpłacać a konto centralnego ogrzewania 135 zł. Mimo tak dużej kwoty, spółdzielnia żąda co roku dopłaty kilkuset dalszych złotych. Roczny koszt CO według wyliczeń spółdzielni, to ponad 2 tys. zł.

Po wysokości rachunków można sądzić, że ogrzewany jest niemal mały pałac. W rzeczywistości jest to małe jednopokojowe mieszkanko w wieżowcu, w którym są tylko dwa grzejniki - w kuchni (zamknięty) i w pokoju (nastawiony na minimum).

Nie należy się

- Spółdzielnia zmuszała nas też do comiesięcznego wpłacania 135 zł na fundusz remontowy, choć blok jest nie ocieplony i mocno zaniedbany - pokazuje budynek Edmund Brylewski.

Brak wpłat na fundusz stał się podstawą odmowy ze strony spółdzielni pozytywnego zaopiniowania wniosku o dodatek mieszkaniowy.

- Tego nikt nie potrafi logicznie uzasadnić - dziwi się Grażyna Piszczoła. - Spółdzielnia działała przeciw własnym interesom, gdyż ten dodatek pozwoliłby państwu Brylewskim co miesiąc opłacać czynsz.

Zarząd nieuchwytny

Przez dwa dni próbowaliśmy skontaktować się z zarządem SM "Śródmieście", by spytać o los państwa Brylewskich i realizację w "Śródmieściu" spółdzielczej idei wzajemnej pomocy, ale nie udało się. Pierwszego dnia poinformowano nas, że prezes jest chwilowo nieobecny, a drugiego, że trwa narada, która nie wiadomo kiedy się skończy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie