Piotr Zaremba: Czy ujawnienie nowych taśm zatrzęsłoby polityką?

Piotr Zaremba
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba Polska Press
Skąd Onet wziął nagranie rozmowy w restauracji Sowa i Przyjaciele, gdzie pośród biznesowych, związanych z PO przyjaciół biesiaduje Mateusz Morawiecki? Z objaśnień portalu można wnosić, że sąd im to wszystko udostępnił. Czy to zresztą istotne? Przecież te nagrania fruwają po mediach od dawna - „jak chcą”.

Można się do woli zastanawiać, dlaczego akurat teraz. Oczywiście, że z powodu kampanii wyborczej i umacniającej się pozycji Morawieckiego w obozie PiS. Tylko znowu: co z tego? Przecież kiedy TVP Info ujawniła nagle udostępnione przez nie wiadomo kogo nagranie rozmowy z udziałem księdza Kazimierza Sowy, można było pytać do woli: po co? Prowadzono wtedy w telewizji publicznej do znudzenia długie debaty o upadku moralnym duchownego, który przeklina przy alkoholu i jest aktywnym uczestnikiem gier polityczno-biznesowych przyjaciół z Platformy. Nic z tego nie wynikało poza obyczajową obserwacją. Tu mamy przynajmniej taki motyw, że rzecz dotyczy jednego z najpotężniejszych polityków w Polsce. Jego przeszłość bardziej nas obchodzi niż przeszłość księdza Sowy.

Kalizm polityków PiS, którzy równocześnie oburzają się i bagatelizują to, co wszyscy słyszeli, jest tak groteskowy, że powiem szczerze: kilka lat temu nie uwierzyłbym w tak niski poziom polskich polityków. Mediów dotyczy to także. Nie oburzaliście się niedawno na tych, co klną przy alkoholu? Nie mówiliście o rynsztokowym języku, o świadectwie knajactwa? Oczywiście politycy PO i „ich” media też reagują odwrotnie niż wtedy, kiedy afera taśmowa wylewała się żwawym potokiem demolując ich reputację i w konsekwencji pozycję. Przyzwyczailiśmy się do tej obrotowości? Chyba tak - niestety. Ktoś w PiS mógłby przynajmniej zadbać, żeby wszyscy z tej partii nie powtarzali jednego frazesu: „odgrzewane kotlety”. Po co ośmieszać się dodatkowo?

Równocześnie zaś na tym nagraniu nie ma nic, co by uzasadniało twierdzenie, że jest jakaś „afera Morawieckiego”. Jeśli czegoś z trzygodzinnej rozmowy nie przeoczyliśmy. W tym sensie rozmowa prezesa NBP Marka Belki z ministrem Bartłomiejem Sienkiewiczem miała jednak inny ciężar gatunkowy. Dokumentowała polityczną, ba, ustrojową intrygę. Tu są dywagacje, gdzie bohaterowie zdarzeń występują jak cyniczni komentatorzy, czasem załatwiacze.

Problemem jest paradoksalnie co innego. Czy elektorat PiS zniesie świadectwo tak bliskich związków swego obecnego premiera, ba, kandydata na lidera w przyszłości, z tamtą stroną? Przecież lżejsze przewiny kwalifikowane są w tym obozie jako zdrada. Chyba jednak zniesie, choć jeszcze niedawno wielu prawicowców patrzyło na „bankstera” zajmującego miejsce „naszej Beaty” nieufnie.

Kupili go jednak, ba, zaczęli być dumni, że tak światowy człowiek jest jednym z nas, że jeździ do nas, słucha nas, powtarza pisowskie kalki słowne gorliwiej niż pisowcy z długim stażem. Namaszczenie Jarosława Kaczyńskiego też ma tu swoje znaczenie. Po tej stronie szczególnie wiele politycznych kwestii załatwia się w kategoriach wiary. Mam wrażenie, że Morawiecki staje się na naszych oczach teflonowy dla bardzo dużych grup wyborców.

Im nawet może imponować, że taki łebski człowiek przyszedł „od nich” i obsługuje teraz nasze idee. Tym którzy są z kolei letni w stosunku do polaryzacyjnego podziału taka wolta zapewne nie przeszkadza, jest częścią pogardzanej, ale nie budzącej ekscytacji, politycznej kuchni. Warto też wziąć pod uwagę to, że wielu wyborców uodporniło się na wszystko, co płynie „z tamtej strony”. Opublikował Onet? Nieważne, co opublikował. Niemieckie medium robi to z pewnością na naszą zgubę.

W ten sposób, cokolwiek okrężną drogą, ratyfikuje się coś, co powinno być elementem normalności. Że człowiek może zmieniać nieco poglądy i towarzystwo, a nawet przemieszczać się na mapie politycznej, zgodnie z własnymi doświadczeniami. Czy można mówić o normalności w Polsce, gdzie przypadkowa pogawędka prezydenta z Donaldem Tuskiem na forum międzynarodowym wywołuje długie i niemądre debaty?

O Morawieckim wiemy tyle, że już jako prezes wielkiego prywatnego banku od jakiegoś czasu przed wyborami w 2015 roku wspierał PiS, pomagał Jarosławowi Kaczyńskiemu w pisaniu programu, zachowując incognito. Bo miał różne przeświadczenia zbieżne z ówczesną opozycją. To wtedy nie przynosiło zysku. Ale zarazem jako biznesmen grał z tymi, którzy rządzili i byli silni. Czy to takie dziwne? Mogłoby to różnym ludziom trochę rozszczelnić ich manichejskie podziały na dobrych i złych, na genetycznych patriotów i zdrajców. Ale oni raczej kupią Morawieckiego pomimo tych swoich przeświadczeń, jako dziwny wyjątek od reguły. Wyjątek, bo tak zarządził prezes Kaczyński.
Oczywiście kwestią otwartą pozostaje, czy są jeszcze jakieś inne nagrania rozmów obecnego premiera i co zawierają. To w teorii mocny ładunek wybuchowy, nawet jeśli zeznania kelnerów, co do ich zawartości różnią się. Przecież nie wiemy, czy Morawiecki miał rozmawiać o wyłudzaniu kredytów czy o kupowaniu nieruchomości „na słupa”. Nie wiemy też, co taka rozmowa miała oznaczać. Omawiał zjawisko? Chwalił się, że sam to robi? To ostatnie wydaje się mocno wątpliwe - to nie byli aż tak bliscy przyjaciele.

Jeśli ktoś te nagrania przetrzymuje, a jest na nich coś nagannego, ma premiera w garści, tyle że to na razie mgliste hipotezy przedstawiane przez opozycję jako pewnik, bo wszystko sprzedaje się dziś w taki sposób. Skądinąd czy samo ujawnienie nowych nagrań zatrzęsłoby polską polityką? Jedni nie uwierzą, inni zobojętnieli, bo przecież powiedzieć można w polityce wszystko. Uwierzą ci, co i tak nie lubią PiS. No, chyba że byłoby tam coś naprawdę piorunującego…

POLECAMY:

Wideo

Materiał oryginalny: Piotr Zaremba: Czy ujawnienie nowych taśm zatrzęsłoby polityką? - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
solidarna hańba !
Taki pryszcz ma coś zmienić ? Od przejęcia władzy przez solidarnych ich rządy to jeden przestępczy ciąg, hańba i zdrada . A dla suwerena ograbionego, wywalonego na pysk, sprzedanego okupantowi i reszcie bandytów dla którego niewolniczy żywot za michę kartofli z karierą na kasie jest ziszczeniem marzeń o prawdziwie wolnej Polsce, że walczy za solidarnych koryto, głosuję na dwie ręce i nogi na swoich oprawców i nie ma zamiaru czegokolwiek zmieniać.
Jak tam bossowie od paliwowych i spirytusowych mafii ? Są w śledztwach jakieś pierwsze koty za płoty ?
Dodaj ogłoszenie