Pikieta pod magistratem. Chcą podwyżek, a nie wyjaśnień prezydenta

Celina Wojda
Celina Wojda

Wideo

Zobacz galerię (33 zdjęcia)
Kilkuset pracowników jednostek budżetowych urzędu miasta pikietowało pod magistratem. Prezydent wysłuchał co związkowcy mieli mu do powiedzenia, ale ci jego wyjaśnień już nie.

Już przed godziną 14 pod urzędem miasta zaczęli gromadzić się pracownicy MOPR-u, ZBiLK-u, bibliotek miejskich, ZUK-u i ZDiTM-u. Wszyscy przyszli w jednym celu. Chcą zarabiać więcej, bo z dzisiejszymi pensjami żyją „od pierwszego do pierwszego”.

- Od dwudziestu lat pracuję w bibliotece i od ośmiu lat nie dostałam żadnej podwyżki. Jestem kierownikiem biblioteki, a zarabiam niewiele ponad 2 tysiące. Jako instytucja kulturalna nie jesteśmy w ogóle doceniani – mówi mi pani Dorota.

- To jest spektakl, kabaret, nie możemy się na to zgodzić – mówią przedstawiciele Solidarności '80.

Związkowcy złożyli petycję do prezydenta, w której domagają się podwyżki płac od września 2017 r. o 200 zł brutto dla każdego pracownika, zwiększenia zatrudnienia w MOPR-ze oraz niezwłocznych negocjacji w celu zawarcia Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Związkowcy prezydenta nie zastali w swoim gabinecie, bo był akurat na sesji Rady Miasta.

- Widzę, że w ostatnim czasie pan prezydent bardzo dobrze radzi sobie z unikaniem wszystkiego - powiedział Mieczysław Jurek, przewodniczący "Solidarności", gdy wychodził z gabinety prezydenta.

Na sali sesyjnej Mieczysław Jurek przedstawił postulaty pracowników jednostek budżetowych, ale odpowiedzi prezydenta już nie wysłuchał.

- Tyle miałam do powiedzenia. Wszyscy wychodzimy na plac i tam jeszcze porozmawiamy. Panie prezydencie wiele razy prosiliśmy o spotkanie, teraz wychodzimy – dodał na koniec.

- Rozumiem, że pan przewodniczący nie chce mnie wysłuchać, to opuszczenie sali traktuję bardzo symbolicznie, bo tak niestety te negocjacje od jesieni tak są prowadzone – powiedział prezydent Piotr Krzystek.

Rozmowy na temat podwyżek dla pracowników jednostek budżetowych trwają już od kilku miesięcy. Związkowcy od początku domagali się 700 zł podwyżki dla każdego pracownika. Prezydent jednak nie zgodził się na takie kwoty i od stycznia zarządził podwyższenie płac o 110 zł brutto, dla osób które zarabiają poniżej 3 tys. i 200 zł dla tych, którzy zarabiają mniej niż 3 tys.

- Dzisiejszy protest jest dopiero początkiem. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia będziemy wychodzić dalej na ulice - zapowiedział przewodniczący "Solidarności".

Polecamy na gs24.pl:

Sanprobi Bieg Kobiet 2017 już za nami. Ależ to był bieg!

Przyznaliśmy Laur Piękna 2017 [zdjęcia]

Gs24.pl

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mieszkaniec

pogońcie tego krzykacza z Solidarności, on dba tylko o siebie

K
Kamil

Przepraszam za pytanie, ale czy Państwo w umowach o pracę nie mają przewidzianej możliwości wypowiedzenia stosunku pracy? Jeżeli wynagrodzenie jest niesatysfakcjonujące, a pracodawca nie daje podwyżki, to dlaczego tam Państwo pozostają? 

Przecież rynek chętnie przyjmie osoby z kwalifikacjami i kompetencjami.

,,, no chyba że problem jest z tymi kwalifikacjami i kompetencjami. Tylko wtedy żądanie podwyżki nie są już chyba zasadne, prawda?

R
Rysiek

Panie Prezydencie tak się kończy przyjaźń z PiS, a to dopiero początek

p
pracownik

niech Solidarność zostawi w spokoju pracowników, sami o siebie zadbają, a robienie kampanii PiS nas nie interesuje, tak jak przewodniczącego nie interesuje nasz los

R
Rysiek

Kobita na placu przed kamerą mówi, że jako kierownik ma niecałe 2200zł. Hłe, hłe, hłe, nieco więcej  mam na tydzień - jestem operatorem koparki. Współszuję wam...

Dodaj ogłoszenie