Pierwszy miesiąc ministra Czarnka: Od edukacji czy propagandy?

Aleksandra Dunajska - Minkiewicz
Aleksandra Dunajska - Minkiewicz
Fot. Łukasz Kaczanowski / archiwum
Na stanowisku jest od miesiąca, a już złożono wniosek o jego odwołanie, podpisany przez 88 tys. osób. Tyle protestów i kontrowersji wywołał chyba tylko jeden z jego poprzedników na stanowisku – Roman Giertych. Przemysław Czarnek, bo o nim mowa, najwyraźniej nie traci jednak rezonu.

Przemysław Czarnek, podsumowując kilka dni temu swój pierwszy rok pracy parlamentarnej, zauważył m.in., że 124 razy wystąpił w tym czasie w mediach. - Odkąd został ministrem jeszcze więcej wypowiada się w mediach, ale nie rozmawia z najbardziej zainteresowanymi – nauczycielami, związkowcami – ocenia Adam Sosnowski, prezes Okręgu Lubelskiego ZNP. - Mówił o konieczności zmian nauczycielskiego pensum na Zjeździe Klubów Gazety Polskiej, ale ze środowiskiem oświatowym na ten temat nie dyskutował - podaje przykład.

Sosnowski zarzuca też ministrowi arogancję.

- Uderzył w nauczycieli nawet w związku ze strajkiem kobiet. Nie tędy droga. Mamy naprawdę poważne problemy, pandemię, choruje masa nauczycieli, a on grozi, antagonizuje - zaznacza szef lubelskiego ZNP.

Ma na myśli słowa ministra o tym, że kuratorzy oświaty będą sprawdzać i wyciągać konsekwencje wobec nauczycieli, którzy mieli zachęcać uczniów do udziału w protestach przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego. Groził też rektorom, którzy ułatwiali studentom udział w demonstracjach, ogłaszając godziny rektorskie.

Czytaj także

- Na ostatnim spotkaniu kurator oświaty pogroziła nam palcem w sprawie protestów. Podkreślała, że nie taka jest rola szkoły, że powinniśmy uważać – mówi nam dyrektor lubelskiej podstawówki, (chce zachować anonimowość). - Ta atmosfera się rozszerza na cały system, dzieli nauczycieli na lepszych i gorszych. Do czego to nas zaprowadzi?

- Kiedy widzę ministra Czarnka w mediach, często zastanawiam się, czy jest ministrem edukacji i nauki, czy może jednak propagandy – dodaje lubelska nauczycielka z długoletnim stażem.

- Częściej mówi o sprawach światopoglądowych, konieczności obrony i promocji określonych wartości, tak jakby obecnie szkoła przekazywała tylko te złe. A ja życzyłabym sobie, żeby, zwłaszcza w obecnym, tak trudnym również dla edukacji czasie, częściej zajął się realnymi problemami polskich szkół i uczelni – wyjaśnia.

A tych nie brakuje. Wystarczy wymienić doskwierający od lat brak pieniędzy czy konieczność zmian w podstawie programowej, nie tylko na czas nauki zdanej, tak, żeby skończyć z ciągłym „gonieniem za podstawą”.

Przemysław Czarnek na razie obiecał 500 zł pomocy dla nauczycieli na zakup sprzętu do zdalnych lekcji. Zapowiedział też obniżenie wymagań na matury i egzaminu ósmoklasistów o 20-30 proc. Z jego wypowiedzi wynika też, że chciałby w szkołach więcej treści patriotycznych i promocji wartości konserwatywnych. A w kanonie lektur – więcej „dziedzictwa myśli filozoficznej i społecznej Jana Pawła II”.

Czytaj także

- Obawiam się, że będzie więcej polityki w szkole. Że będzie mniej przestrzeni na pluralizm, samodzielne dociekanie prawdy, możliwość indywidualnego pojmowania świata przez uczniów – mówi nam dyrektor lubelskiej podstawówki. - Stawia nam się za wzór fiński model nauczania, ale nie bierze się pod uwagę, że tam nauczyciel ma pełną autonomię - dodaje.

W ostatni wtorek do KPRM trafiła podpisana przez około 88 tys. osób petycja o odwołanie Przemysława Czarnka z funkcji ministra. Na początku listopada apel do prezydenta i premiera w tej samej sprawie skierowało ponad 340 przedstawicieli środowiska akademickiego.

Są jednak w oświacie i tacy, którzy pokładają w Przemysławie Czarnku spore nadzieje. - Liczymy, że minister Czarnek poważnie podejdzie do postulatów, które podnosimy od lat – mówi Wiesława Stec, przewodnicząca sekcji oświaty w lubelskiej NSZZ „Solidarność”.

- Walczymy m.in. o to, żeby pobory nauczycieli uzależnić od wysokości średniej krajowej w gospodarce narodowej (przeciętne wynagrodzenie). Problemem do rozwiązania jest rozbudowana biurokracja w szkołach. Kolejna kwestia to wzmocnienie roli Kuratorium Oświaty nad dyrektorami szkół, w porównaniu z kompetencjami samorządów w tym zakresie – wylicza.

Do ministra Przemysława Czarnka nie udało nam się w piątek dodzwonić. Do niedzielnego popołudnia nie odpowiedział też na pytania przesłane sms-em i mailem.

Czytaj także

Powrót do szkół w reżimie sanitarnym

Wideo

Materiał oryginalny: Pierwszy miesiąc ministra Czarnka: Od edukacji czy propagandy? - Kurier Lubelski

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
M

Minister zdrowia edukacji czy obrony to są ministrowie Polski a nie PiS PO czy SLD i tu o tym zapomniano. Pytanie ile w tym polityki teatru propagandy a ile realnych przekonań

Dodaj ogłoszenie