Pierwszy Festiwal Smaków Azjatyckich w Szczecinie. Wszystko, co trzeba wiedzieć o wydarzeniu [ZDJĘCIA]

Agata Maksymiuk
Agata Maksymiuk
Zaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (21 zdjęć)
Mówi się - nieważne gdzie, ważne z kim, ale bądźmy szczerzy... Jeśli mielibyśmy wybierać między weekendem w egzotycznych zakątkach Azji a dwudniową posiadówką ze znajomymi na ławce w Parku Kasprowicza, to wybierzemy to pierwsze. Tym bardziej, że 5 i 6 października Daleki Wschód na chwilę przestanie być daleki i pojawi się w Szczecinie, a dokładnie na Łasztowni. Wszystko za sprawą pierwszego Festiwalu Smaków Azjatyckich. A co najlepsze, na tę wyprawę nie trzeba się nawet pakować.

Trzeba za to, a może raczej wypada odrobinę się przygotować. Można przebrać się za samuraja lub gejszę i żyć tak przez kilka dni, odkrywając nieznane (zobacz na zdjęcia, jak poradziła sobie z tym Ola). Lub prościej. Można wziąć mapę, wybrać miejsca, poszperać w internecie, poznać kuchnię, przemyśleć co zobaczyć, czego się nauczyć oraz kogo poznać. I jak lista będzie gotowa, można ruszać w drogę.

My tę drogę zaczęlibyśmy od filiżanki herbaty. W Europie, słysząc „herbata”, myślimy - Anglia. W Azji, słysząc „herbata”, myśli się - Tajwan. Uważa się, że to właśnie tam, wysoko w górach, panują doskonałe warunki do jej uprawy, a skomponowane mieszanki liści odznaczają się wyjątkowymi walorami smakowymi i zdrowotnymi. Ta najlepsza (i przy okazji najdroższa na świecie) to Oolong.

Czy Oolong będzie czekał na spragnionych gości Festiwalu? To trzeba sprawdzić samemu, odwiedzając około 30 stoisk rozłożonych w sali Centrum Eventowo-Biznesowego „BULWARY” na Łasztowni oraz na przylegającym do niego Placu Gryfitów. Jeśli na horyzoncie między food truckiem a budką z sushi pojawi się człowiek z czajniczkiem, tacą, misą, imbryczkiem i filiżankami, to znak, że herbaciana magia jest całkiem niedaleko.

1. Napij się

Udział w rytuale parzenia herbaty zastąpić może tylko łyk kombuczy. - To kwas herbaciany, a najlepszy jest ten domowej roboty i ma przydomek w branży „Mom’s kombucha” - śpieszy z wyjaśnieniem Magdalena Bator z Zakwasowni. - Przydomek zawdzięcza cechom oczyszczającym organizm poprzez bogactwo kwasów organicznych w jej składzie. Genialnie zastępuje w diecie napoje gazowane i alkoholowe, zawiera minimum cukru i ma naturalne delikatne bąbelki, jak szampan. Najlepszy sposób na kombuczę to słoik słodkiej dobrej herbaty i szklanka przekwaszonej kombuczy z Zakwasowni. Potem czekamy już tylko na magię bakterii i drożdży, które w tydzień zrobią robotę.

A jeśli nie Oolong i nie kombucza, to może woda kokosowa, jaśmin, japońska Matcha lub zwyczajnie coś mocniejszego, jak sake czy umeshu? - Moim ulubionym jest makkoli i soju, czyli alkohole ryżowe - wtrąca Mikołaj Bator z Zakwasowni. - W koreańskiej tradycji pije się soju, czyli lekką czystą wódkę z ryżu do wieczornych posiłków, a zasadą jest, że młodzi piją ją plecami do starszych, zaś starsi płacą. Z kolei makkoli to lekkie ryżowe wino, często z sokami owocowymi. Alkohol to nic zdrowego, ale jak Azja to Azja, trzeba się bronić przed tamtejszymi bakteriami (śmiech).

2. Zjedz sobie

Spotkanie z dalekowschodnim światem, to przede wszystkim doskonały moment, by przybić piątkę na pożegnanie ze schabowym i uścisnąć dłoń na powitanie ze street foodem. Legendy głoszą, że nie ma nic lepszego od niewielkich pączków serwowanych z sosem z białego lub zielonego kokosa o północy w Bangkoku w China Town. Kaloryczny przysmak zdobył to miano wraz z gwiazdką Michelin.

Specjałów wabiących w to miejsce tysiące mieszkańców i turystów jest jeszcze kilka, a wiele z nich dotrze do Szczecina. - Fakt, że największe wrażenie robi street food Bangkoku w China Town, ale jeśli mówimy o całej Azji, nie można zapominać o uroczych małych koreańskich knajpkach shabu-shabu na filipińskim Boracay i indyjskich barach 100 proc. vege - wtrąca Mikołaj Bator. - Nic tak nie rozczula, jak „durian sticky-rice” po ostrym curry w zaduchu stolicy Tajlandii, wzmacniająca koreańska zupa z kimchi w kraju, gdzie nie ma nic poza podrobami na ryżu czy feeria smaków Bombaju na jednym stole w kilkunastu miseczkach. Genialny jest tempeh! Można dostać indonezyjskie chipsy Lay’s z tempehu. Myślę, że kiedyś się za tę fermentację weźmiemy i stworzymy kilka nowych produktów, tj. natto czy peaso.

Nie warto ignorować też owoców, bo w Europie próżno szukać soczystego rambutanu czy nieco gorzkiego, ale bardzo orzeźwiającego langsatu. Do listy „musisz spróbować” warto też dopisać sataye z kurczaka, czyli niewielkie kurczakowe szaszłyczki, thai fish cakes, co po polsku znaczy aromatyczne rybne kotleciki i oczywiście pad thai.

Wiadomo jednak, że błądząc street foodowymi szlakami, żądni wrażeń turyści wypatrują pieczonych świerszczy, chrząszczy, larw, pająków i skorpionów. Mamy jednak w zanadrzu mały sekret do zdradzenia - wszystkie te żyjątka nie są podstawą diety mieszkańców Azji, są za to doskonałym wabikiem na tych „odważnych”.

ZOBACZ TEŻ:

3. Naucz się czegoś

Ciekawostek, i tych smakowych, i kulturalnych podczas październikowej wyprawy na Łasztownię nikomu nie zabraknie. To informacja potwierdzona u samego źródła. - Partnerzy wydarzenia, czyli Szczeciński Klub Azji, Zakwasownia oraz Yaki Kingu, food truck prowadzony przez japońsko-polskie małżeństwo, zadbają o wartość merytoryczną i warsztatową Festiwalu - mówi Michał Chaszkowski-Jakubów, organizator.

- Czekają nas zajęcia z origami, kaligrafii, konkursy z nagrodami, „azjatycka fotobudka”, a także nauka jedzenia pałeczkami, formowania nigiri i wiele innych. Brzmi to jak okazja, by zatrzymać się na chwilę przy kwestiach savoir vivre’u, szczególnie tego japońskiego. Wchodząc do restauracji, prócz powitalnego i pożegnalnego pokłonu, szczególną ostrożność należy zachować, biorąc do ręki wspomniane pałeczki.

- Oczywiście, jeżeli jesteśmy turystami, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby poprosić o nóż i widelec - uspokaja Beata Walczakiewicz ze Szczecińskiego Klubu Azji. - Lepiej poprosić o widelec, zamiast ubrudzić wszystko dookoła. Jednak jeśli już się na nie zdecydujemy, nigdy nie wbijajmy ich pionowo w miseczkę ryżu. To czynność kojarzona z rytuałem pogrzebowym, która oznacza złożenie ofiary przodkom. Obok talerza na pewno znajdziemy specjalną podstawkę i to właśnie na niej powinny spocząć pałeczki. Z napiwkami też trzeba być ostrożnym! Zostawienie kilku jenów więcej przy rachunku może zostać odebrane jako obraźliwy gest.

Na ulicach Tokio intrygujące są również „wystawy” z plastikowym jedzeniem przed lokalami. W pewnym sensie to bardziej rozbudowana wersja kart dań wystawianych przed restauracje w Polsce. Nie warto się wstydzić robienia im zdjęć. Kiedy bariera językowa będzie nie do pominięcia, wystarczy wyświetlić kelnerowi zdjęcie na telefonie, a on wszystko zrozumie.

- Dla mnie często było to ratunkiem, ponieważ nie zawsze z menu wynikało, jak dana potrawa właściwie wygląda i co jest w środku - dodaje Beata Walczakiewicz. - Przy samym oglądaniu takich plastikowych potraw, można było stać się głodnym, więc to też rodzaj doskonałej reklamy.

Wśród podstaw, o których trzeba pamiętać, jest jeszcze utrzymanie czystości. Tokio słynie z nieskazitelnych ulic i… braku koszy na śmieci. Lokalne władze dążą do tego, żeby sprzedawcy nie pakowali nadmiernie produktów i nie wręczali bezpłatnych reklamówek. Istotny jest też recykling. Brak śmietników to jednak efekt niesławnego ataku terrorystycznego w tokijskim metrze. Dlatego, wybierając się na spacer z posiłkiem lub napojem „na wynos”, trzeba dobrze zastanowić się, gdzie znajdziemy najbliższy punkt na oddanie opakowania. Z dumą powinniśmy to praktykować nie tylko podczas wizyty w Tokio.

4. Zabaw się

Między zajadaniem się ramenem i kimchi w koreańskim stylu, degustowaniem lodów z zielonej herbaty i poszukiwaniem butelki ryżowego wina, trzeba też zarezerwować czas na kino.

- Chcemy zaprezentować przynajmniej dwa filmy - mówi Michał Chaszkowski-Jakubów. - W sposób szczególny zależy mi na projekcji „Jiro śni o sushi”, ponieważ nie tylko opowiada fantastyczną i prawdziwą historię, dotyczącą przewodniego tematu festiwalu, ale jest także po prostu rewelacyjnym filmem dokumentalnym.

Przy temacie japońskiej kinematografii w ogóle warto zatrzymać się na dłużej niż tylko na 1 godz. 23 min. trwania filmu. Nie bez powodu mówi się, że nie istnieje żadna inna kinematografia narodowa, która budzi tak wielkie emocje i przyciąga swoją specyfiką tak ogromne rzesze oddanych wielbicieli. To przecież tam narodziła się „Godzilla” i „Siedmiu Samurajów”. Nie wspominając o horrorze „Ring” czy kultowej anime „Akira”. No i jest jeszcze coś…

- Często zapominamy, że Azja to nie tylko Chiny, Japonia czy Tajlandia, ale np. także Indonezja, Izrael, Liban - przypomina Michał Chaszkowski-Jakubów, organizator. - To bardzo duży i zróżnicowany pod każdym względem kontynent, którego kultura imponuje. Warto to sprawdzić w Szczecinie.

Festiwal Smaków Azjatyckich

Wydarzenie odbędzie się w weekend 5 - 6 października na Łasztowni, na Placu Gryfitów i w budynku Bulwary - Centrum Eventowo-Biznesowe (ul. Tadeusza Wendy 14, obok Starej Rzeźni). Sobota g. 12 - 20, niedziela g. 11 - 17. Organizatorem jest kolektyw Bardzo dobra koncepcja - połączone siły ekip Szczeciński Bazar Smakoszy, bardzo dobrze i Robię Rzeczy.

AUTOR: AGATA MAKSYMIUK / FOTO: TOMASZ WIECZOREK, FB: @ROBIĘRZECZY /
MODELKA: ALEKSANDRA BZDYRA / MAKIJAŻ: MONIKA ZBYSZEWSKA, FB: @MONIKAZBYSZEWSKAMAKEUPART

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Dużo słów i mało treści.

Redaktor zapewne nie zdaje że przeciętny czytelnik zrezygnował z czytania po pierwszym akapicie.

G
Gość

po foto dziekuję

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3