Piękny, bogaty, wirtualny

Andrzej Kraśnicki jr, 3 grudnia 2004 r.
Czasu na imprezy nie ma, w pracy romansować zakazano, na studiach nie ma czasu. Więc gdzie poznać swoją drugą połowę? Zostaje internet. To coraz bardziej popularna i doskonała swatka.

Poznać się jest coraz trudniej. Jeszcze w latach 80. typowe, młode małżeństwo było efektem studiowania na jednej uczelni. Dziś to nie najlepsze miejsce na szukanie czegoś poważniejszego od przelotnego związku.

- Nie ma czasu. Na głowie nauka i to żeby złapać jakąś okazję do zarobku więc z reguły weekendy zajęte. Jak się wpada wieczorem do domu to już nic się nie chce - opowiada Przemek, student prawa szczecińskiego uniwersytetu.

- Współcześni studenci są niesłychanie pragmatyczni. Dawniej na pierwszym miejscu, gdy chodzi o system wartości, stawiali miłość, która obecnie spadła na trzecie miejsce w hierarchii. Teraz za najważniejsze uważają osiągnięcie zamierzeń i celów życiowych - komentowała niedawno w "Polityce" takie studenckie postawy Mariola Bieńko, socjolog z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych, autorka książki "Małżeńska przyjaźń".

Skoro na studiach nie ma czasu (albo się nie chce), to może dobry czas na wejście w stały związek znajdzie się w pracy? Ponoć aż jedna czwarta ludzi, którzy są parą, poznała się np. w biurze.

Niewątpliwie takim związkom sprzyjało to, że jeszcze kilka lat temu firmy dość chętnie organizowały najprzeróżniejsze wyjazdy integracyjne. Kryzys uciął taką formę pracowniczej rozrywki, która z pomocą (nie da się ukryć) alkoholu pozwalała lepiej się poznać. Także same firmy coraz nie chętniej patrzą na takie romansowanie. Angażowanie się w pracę, a nie marnowanie czasu na amory - to teraz zadanie pracownika. A jeśli już szuka się drugiej połowy to trzeba zwrócić uwagę na to czy aby nie łamie się wewnętrznych przepisów. Takich jak na przykład w koncernie Agora (wydawca m.in. Gazety Wyborczej), która nakazała pracownikom zgłoszenie kierownictwu wszelkich romansów i związków (nawet nieformalnych), w których mamy do czynienia z układem szef-podwładny.

I w takiej sytuacji znalezienie drugiej połowy staje się już powoli zadaniem najeżonym trudnościami nie do pokonania.

Więcej w papierowym wydaniu Magazynu "Głosu"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie