MKTG SR - pasek na kartach artykułów

PGE Spójnia Stargard kończy sezon Orlen Basket Ligi na 4. miejscu [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Śląsk Wrocław - Spójnia Stargard 87:85 w drugim meczu o brąz.
Śląsk Wrocław - Spójnia Stargard 87:85 w drugim meczu o brąz. Pawel Relikowski / Polska Press
Spójnia Stargard walczyła w rewanżowym spotkaniu o brązowe medale ze Śląskiem we Wrocławiu, ale jednak miała za mało argumentów na boisku, a jeden z liderów zapaść w rzutach osobistych.

Spójnia na swoim parkiecie przegrała ze Śląskiem 83:88 i tym samym ustawiła się w trudnej sytuacji przed rewanżem. Wrocławski klub zaprosił stargardzką drużynę do Hali Stulecia, gdzie Śląsk rozgrywa najważniejsze spotkania, gdzie wisi sporo sztandarów wspominających sukcesy z poprzednich lat. Spójnia nie przestraszyła się przeciwnika, obiektu, atmosfery, ale od początku próbowała walczyć.

Na początku dobrze grał Devon Daniels, który ciągnął grę Spójni w ataku. Ale nasz zespół nie mógł odskoczyć, bo na przeciętnym poziomie funkcjonowała defensywa. Spójnia cierpiała głównego z powodu braku Wesley’a Gordona. Pierwszego środkowego wyeliminowała z gry kontuzja. Jego zmiennik – Adam Łapeta – do protokołu był wpisany, ale trener Sebastian Machowski z niego nie korzystał.

W drugiej kwarcie uwidoczniła się przewaga Śląska, ale gdy zespół odskoczył na 38:31 to Spójnia potrafiła zniwelować straty do przerwy. Sytuacja powtórzyła się w III kwarcie. Gospodarze odskoczyli, ale goście głównie za sprawą Alexa Steina – cały czas była blisko, a w końcówce odsłony wyszła po raz kolejny na prowadzenie.

Przed startem ostatniej kwarty Spójnia prowadziła 66:63, więc brakowało jej jeden trójki, by uzyskać przewagę w walce o brąz. Ten wynik byłby lepszy, gdyby dobry dzień miał Stephen Brown na linii rzutów osobistych. Do przerwy wykonywał 11 rzutów, a trafił tylko 5. Także walka o zbiórki nie była udana (35:24 dla Śląska po trzech kwartach), ale przy braku najwyższych graczy – nie mogła dziwić.

Goście źle rozpoczęli ostatnią kwartę. Aleksandar Langović dał się zablokować, z dystansu spudłowali Stein czy Karol Gruszecki. Śląsk z pewnymi kłopotami, ale to wykorzystał i w 32. minucie prowadził 68:66. Trener Machowski poprosił o czas. Daniels za długo klepał piłkę, Dominik Grudziński z dystansu spudłował, a Jakub Nizioł trafił – 71:66. Na moment zrobiło się źle, ale Grudziński po chwili odpalił dwie trójki i znów było prowadzenie Spójni.

W dwóch kolejnych akcjach to Śląsk był skuteczny, ale po trzypunktowej akcji Steina w 35. minucie był remis (77:77). Końcówka dla gospodarzy – mieli lepszą skuteczność, obronę, a Spójnia miała kłopoty z organizacją i celnością. Dwie minuty przed końcem Śląsk prowadził 83:79. Goście potrzebowali punktowej serii i Daniels w końcu trafił za trzy (83:82), ale Śląsk wytrzymał i zapewnił sobie zwycięstwo i brązowy medal.

Dla Spójni to i tak był najlepszy sezon po powrocie klubu do ekstraklasy przed sześcioma laty.

- Kończymy ten sezon z dużym niedosytem. W meczach o brąz mieliśmy dać z siebie 100 procent, ale chyba nie każdy to zrobił – podsumował zaraz po meczu Dominik Grudziński.

2. mecz o brąz

Śląsk Wrocław – PGE Spójnia Stargard 87:85
Kwarty: 25:22, 24:25, 14:19, 24:19.
Śląsk: Nunez 12 (1), Gravett 10, Klassen 8 (2), Kulvietis 5, Nizioł 15 (3) – Zębski 0, Gołębiowski 7, Kolenda 2, Miletić 23, Woinalowicz 5 (1), Wiśniewski 0.
Spójnia: Simons 9 (3), Daniels 12 (1), Langović 9, Krużyński 2, Brown 12 (1) – Kowalczyk 3 (1), Stein 23 (3), Grudziński 15 (3), Gruszecki 0.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński