Pesković jak kaczka

sw, 23 marca 2005 r.
Boris Pesković (w środku) surowo się ocenił: - Dałem plamę przy drugiej bramce.
Boris Pesković (w środku) surowo się ocenił: - Dałem plamę przy drugiej bramce. Marcin Bielecki
Boris Pesković ostatni raz nie wpuścił bramki w meczu mistrzowskim występując jeszcze w barwach łódzkiego Widzewa, w rundzie jesiennej. Tę fatalną passę będzie starał się zmienić już dziś, przy okazji spotkania z Podbeskidziem Bielsko Biała.

- Rzeczywiście ta nieszczęśliwa passa trwa już dosyć długo - mówi słowacki bramkarz Pogoni. - W meczu mistrzowskim ostatni raz zagrałem na zero w barwach Widzewa przeciwko MKS Mława.

Było to 30 października ubiegłego roku. Od tego czasu Pesković nie potrafił zachować czystego konta. W dwóch kolejnych spotkaniach jeszcze w Widzewie wpuścił w sumie trzy bramki (z ŁKS-em dwie i z Kujawiakiem jedną). W dwóch pojedynkach ligowych w barwach Pogoń wpuścił dotychczas pięć goli.

- Na pewno nie tak wyobrażałem sobie mój debiut w Pogoni - mówi Pesković. - Uważam, że przynajmniej przy czterech golach nie miałem szans. Przyznaje, że zawaliłem drugą bramkę w spotkaniu z Górnikiem.

W 73 minucie meczu Pogoń - Górnik, napastnik rywali Chałbiński, silnym strzałem praktycznie z zerowego konta, pokonał bramkarza Pogoni ustalając rezultat spotkania na 0:2.

Zdobywanie Podbeskidzia

Czytaj w papierowym wydaniu "Głosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie