Od nowego roku rodzic nowo narodzonego mieszkańca gminy otrzyma z gminnej kasy 1000 złotych. Bez względu na zarobki.

Gminne becikowe było jedną z obietnic wyborczych Piotra Hajduka. Teraz radni jednogłośnie zdecydowali, że stanie się faktem. Tym samym Pcim został pierwszą gminą w powiecie, która wprowadziła taką pomoc dla rodziców. Zgodnie z tym co zapisano w uchwale, świadczenie przysługuje jednemu z rodziców dziecka posiadającemu pełne prawa rodzicielskie, zamieszkałemu na terenie gminy Pcim, niezależnie od wysokości dochodów.

Wniosek o przyznanie becikowego trzeba złożyć najpóźniej 3 miesiące od dnia urodzenia się malucha. Porzucenie dziecka i nie sprawowanie nad nim stałej opieki automatycznie dyskwalifikuje rodzica przy ubieganiu się o tę pomoc. - Nie liczę na to, że w związku z wprowadzeniem gminnego becikowego nastąpi „baby boom” i wpłyniemy na demografię. Nie to było moim celem, ale to, żeby rodzicom było lżej. Na początku, zaraz po narodzinach dziecka pieniądze zawsze się przydają - tłumaczy Piotr Hajduk, wójt gminy Pcim. - Takie społeczne podejście jest naszej gminie bliskie, już wcześniej zapewniliśmy opiekę stomatologiczną w szkołach, opłacamy też rehabilitację osobom niezamożnym. Teraz dokładamy becikowe. Żadna inna sfera na tym nie ucierpi.

W gminnym budżecie na becikowe ma zostać zabezpieczona kwota 150 tys. zł. Tyle, biorąc pod uwagę dotychczasową liczbę urodzeń, powinno wystarczyć na rok.

Gminne becikowe jest niezależne od tego wypłacanego z budżetu państwa oraz od pomocy z programu 500+. Nie można za to ubiegać się jednocześnie o gminne „becikowe” w gminie Pcim i gdzie indziej, jeśli np. takie wypłaca też gmina, z której pochodzi drugi rodzic.

Mamy chwalą ten pomysł i to niezależnie od tego, czy staną się już niedługo jego beneficjentkami czy nie. - Jestem jak najbardziej „za” - mówi pani Patrycja. - Wydatków przy dzieciach nie brakuje, wystarczy wspomnieć pampersy, mleko modyfikowane, dodatkowe szczepienia, jeśli komuś na takich zależy. A przy pierwszym dziecku wyprawka jest jeszcze bardziej kosztowna, bo trzeba kupić wózek, łóżeczko itp.

Usłyszeliśmy też taki głos: - Skoro dają, to pewnie każdy weźmie i na pewno te pieniądze się przydadzą, choć jak myślę, nikt decydując się na dziecko nie kalkuluje czy dostanie 1000 czy 2000 zł.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

FLESZ: Nowe prawa na porodówkach. Mamy mogą być zaskoczone