Ostatnia prawdziwa masarnia w Szczecinie. MasAR Wędliny z Akademii

Artykuł sponsorowany
Powiedzieć, że smak i tradycja to najmocniejsze strony tej firmy, to jak nic nie powiedzieć. Firma MasAR to kawał historii Szczecina i bastion lokalnych wędlin. Mówiąc wprost - ostatnia prawdziwa masarnia w mieście.

Od niemal trzydziestu lat ich wędliny oraz wyroby mięsne królują na stołach szczecińskich smakoszy. Zespół ekspertów MasAR zaczął swoją przygodę ze smakiem już w 1992 roku. Słowo “ekspertów” nie jest tu przypadkowe. Firmę założyli wykładowcy i pracownicy ówcześnie działającej Akademii Rolniczej w Szczecinie. To właśnie oni opracowali autorskie formuły, które są stosowane do dziś. - Nasze receptury nigdy nie były kopiowane - zdradza Marcin Ogar, współwłaściciel przedsiębiorstwa. - To nasza firmowa własność, z której jesteśmy niezwykle dumni. Przez nasz zakład przeszło wielu uznanych technologów żywienia.

To właśnie dzięki nim mieszkańcy Szczecina i okolic mogą delektować się takimi smakołykami jak kiełbasa akademicka, pieczeń rzymska czy szynka wędzona naturalnym dymem. Są też inne rarytasy jak słonina prasowana, za której wyrób osobiście odpowiada Pan Jan czy galaretka wieprzowa, nad którą czuwa Pani Helenka. - Większość pracowników jest z firmą od początku jej istnienia - dodaje Marcin Ogar. - Dzięki temu poszczególne osoby wyspecjalizowały się w poszczególnych wyrobach. Do tej listy trzeba dodać jeszcze Pana Władysława, który czuwa nad całą produkcją.

Pan Władysław jest również jednym ze współzałożycieli przedsiębiorstwa MasAR, które, co trzeba podkreślić, jako jedyne utrzymało się na szczecińskim rynku do tej pory. - W 2008 roku zaczęły obowiązywać nowe unijne przepisy dotyczące produkcji wyrobów mięsnych - wyjaśnia współwłaściciel zakładu. - Niestety, wiele firm im nie sprostało i musiało zakończyć swoje działalności. My daliśmy radę. Obecnie jesteśmy jedyną i ostatnią prawdziwą masarnią w Szczecinie. Nasze produkty powstają od początku do końca w zakładzie. Mamy własny rozbiór mięsa oraz autorskie receptury. Większość wyrobów jest robionych ręcznie, unikamy maszyn, a także wszelkich sztucznych ulepszaczy. Stawiamy na naturę i tradycję. W pewnym sensie, można nas nazwać manufakturą.
Zmiany nadeszły dopiero w 2018 roku, kiedy zarząd firmy przejął młody, pełen pasji zespół – Marcin Ogar i Paulina Kurpiel, który zdecydował się obronić ostatni bastion szczecińskiego smaku wędlin. - Firma po 26 latach była zagrożona zamknięciem, postanowiliśmy do tego nie dopuścić - zdradza Marcin Ogar. - Przejęliśmy działalność z całym jej dorobkiem, a także ze wspomnianym Panem Władysławem, który obiecał z nami zostać dopóki nie przekaże nam całej swojej wiedzy.

W ten sposób udało się uratować kawał historii Szczecina, a klienci, którzy już od trzech pokoleń smakują się w wyrobach marki MasAR nadal mogą przychodzić na zakupy do sklepu firmowego przy ul. Kazimierza Królewicza 4. Wiosną po białą kiełbasę i szynkę, latem po mięso w autorskich marynatach na grilla, a jesienią po pyszne wędliny na kanapki. I zawsze mogą liczyć na tę samą ciepłą i rodzinną atmosferę.

Wyroby z ostatniej szczecińskie masarni może kupić również w nowym sklepie firmowym przy ul Krzywoustego 27. Do tego w czerwcu otwarty zostanie kolejny sklep firmowy przy ul. Mieszka I 63 w nowym parku handlowym – dodaje współwłaścicielka Paulina Kurpiel.

Dodaj ogłoszenie