Oko w oko z tsunami

ANDRZEJ KORDYLASIŃSKI, 21 stycznia 2005 r.
Marek Wciorek
To miała być wspaniała podróż poślubna. Omal nie zginęli... Zabójcza fala zatrzymała się tuż przed nimi.

Agnieszka i Marek Wciorkowie niedawno się pobrali. Chcieli przeżyć egzotyczną przygodę. Teraz im się śni ta wyprawa. Mają się za szczęśliwców, bo cudem uniknęli śmierci.

Długo zastanawiali się, dokąd pojadą w podróż poślubną. Wybrali Azję. Wylecieli samolotem w połowie grudnia ubiegłego roku. Planowali miesięczny pobyt w Tajlandii.

- O tej porze roku świeci tam piękne słońce. Marzyły nam się spacery po plaży, kąpiel w morzu o świcie - mówi Marek Wciorek.

Wylecieli samolotem z Wiednia. Zatrzymali się na wyspie Phuket. To jedna z większych wysp Tajlandii, leżąca na zachód od Półwyspu Malajskiego. Było tak, jak sobie wymarzyli. Okolica nieco górzysta. Niedaleko morze. Przytulny hotelik. Smaczna kuchnia. Plaża. Pełen relaks w egzotycznej krainie.

Przyszła fala

Zamieszkali w małym hoteliku, kilkaset metrów od morza. Było cudownie. Do 26 grudnia.

- Jedliśmy akurat śniadanie na tarasie. To przyszło nagle. Niespodziewanie zobaczyliśmy biegnących, zakrwawionych ludzi. Nie mogliśmy się dowiedzieć, co się stało. Razem z innymi rzuciliśmy się jednak do ucieczki w góry - opowiada Marek.

Jak się okazało, fala zatrzymała się na trzech budynkach tuż przed hotelikiem, w którym mieszkali Marek i Agnieszka. Położona niżej połowa miasta została zniszczona w ciągu chwili.

- Kiedy wróciliśmy do hotelu, po dwóch godzinach znowu musieliśmy uciekać. Zapowiadano bowiem drugą falę. Na szczęście nie przyszła - mówi Marek.

Przy sobie mieli tylko paszporty i bilety.

Życie po katastrofie

Potężny ruch wody spowodowany był trzęsieniem ziemi około tysiąca kilometrów od epicentrum. Kilkunastometrowa fala wtargnęła do miasta. Duże różnice wysokości spowodowały wyhamowanie tsunami.

- Mnóstwo ludzi bało się wrócić do miasta i mieszkało w górach, w lesie. Z jedzeniem i piciem nie było problemu. Nie widziałem tam jednak jakiejś zorganizowanej pomocy. Zginęło kilka tysięcy osób.

Do dzisiaj widzę wywrotki pełne trupów. Brakowało trumien. Na drugi dzień rozchodził się smród. Było tam przecież ponad 30 stopni - relacjonuje Marek.

Państwo Wciorkowie, najszybciej jak to było możliwe, przenieśli się w inne, bezpieczne miejsce. Do kraju wrócili w połowie stycznia. Na stole w pokoju do tej pory leżą zdjęcia z tej podróży.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3