"Oczko" nie miał nic wspólnego ze śmiercią rezydenta białoruskiej mafii. Jest wyrok w sprawie z 1997 r.

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
archiwum
Katowicki sąd uniewinnił wszystkie osoby oskarżone w sprawie zabójstwa rezydenta białoruskiej mafii w Szczecinie. Wśród nich był Marek M. ps. Oczko. Odpowiadał za zlecenie zbrodni. Wyrok nie jest prawomocny.

Chodzi o zdarzenia z 1997 r. w Szczecinie. Wiktor F. został zastrzelony na parkingu przy ulicy Malczewskiego. Proces toczył się w Katowicach już po raz trzeci. W dwóch poprzednich "Oczko" był skazywany na 25 lat. Teraz sąd uznał, że nie ma dowodów na zlecenie zabójstwa Wiktora F., a świadkowie koronni są niewiarygodni.

Na ławie oskarżonych zasiadało sześć osób. Janusz T., ps. Krakowiak, Zdzisław Ł. ps. Zdzicho, Marek M. ps. Oczko, Sebastian K. ps. Młody Krawat, Ryszard W. oraz Grażyna L.

Prokuratura twierdzi, że F. zginął, bo za bardzo się rozpychał w przestępczym świadku Szczecina, co nie podobało się Markowi M. i jego ludziom. Świadkowie koronni twierdzili, że „Oczko" w hotelu Warszawa w Katowicach spotkał się z Krakowiakiem i za zabójstwo Białorusina miał mu zapłacić 100 tys. zł. Krakowiak, ówczesny szef katowickiej mafii miał zlecić zabójstwo Zdzisławowi Ł., który do Szczecina miał przyjechać razem z Młodym Krawatem.

Nagrania ze spotkania w hotelu nie ma, ale prokuratura ma zeznania dawnych ludzi Krakowiaka, którzy poszli na współprace z prokuraturą. Trzech z nich dostało status "koronnych". W poprzednich procesach sąd dał wiarę ich relacjom. Teraz uznano, że nie zasługują na uwzględnienie. Prokuratura zapowiedziała apelację. Większość oskarżonych odpowiadała z wolnej stopy. Zdzisław Ł. ps. Zdzicho ma na koncie wyrok dożywocia za zastrzelenie właściciela kantoru.

Wiktor F. w Polsce pojawił się na początku lat 90. po tym jak zbiegł, gdy sąd w Mińsku skazał go na więzienie. Od 1993 roku mieszkał w Szczecinie. Został zastrzelony z broni maszynowej. Ten wątek też był badany przez sąd. Według świadków Ł. przywiózł ją ze sobą, ale okazało się, że ktoś z niej strzelał w Szczecinie miesiąc przed zabójstwem Wiktora F.

Strefa Biznesu: Takie plany mają pracodawcy. Co czeka rynek pracy?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gościu
16 maja, 22:14, Jan Borowy:

Zabawne. Marka Krużela pamiętam, gdy pracował jako ochroniarz w "Małej Scenie Rozrywki" gdzie dyskoteki w stylu psa Huckelberry prowadził Bohdan Bogiel. Było drogo i wiało nudą. Stał też przy Peweksie przy Placu Lotników (dziś jest w tym miejscu bankomat). Sam kupowałem od niego bony. Później zmienił nazwisko i wciągnął go wielki świat podziemia gospodarczego. Szkoda chłopaka. Znaczną część swego życia spędził w więzieniach. A i tak ma szczęście, że żyje.

jak się będziesz tak pruł to Cię pociągną jako świadka....

h
huiizwami
serio?

jesteście gazetką więzienną?

to jest nius dla społeczeństwa.

porąbało was.

zacznijcie jeszcze opisywać komu przypalił się obiad lub kto zapomniał kluczy.

leczcie się
g
gościu
po prostu czepiają się niewinnego człowieka:)
J
Jan Borowy
Zabawne. Marka Krużela pamiętam, gdy pracował jako ochroniarz w "Małej Scenie Rozrywki" gdzie dyskoteki w stylu psa Huckelberry prowadził Bohdan Bogiel. Było drogo i wiało nudą. Stał też przy Peweksie przy Placu Lotników (dziś jest w tym miejscu bankomat). Sam kupowałem od niego bony. Później zmienił nazwisko i wciągnął go wielki świat podziemia gospodarczego. Szkoda chłopaka. Znaczną część swego życia spędził w więzieniach. A i tak ma szczęście, że żyje.
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie