MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Nowy punkt w Szczecinie z oryginalnymi rzeczami do domu i nie tylko. Od odzieży, przez biżuterię, po obrazy

Agata Maksymiuk
Agata Maksymiuk
archiwum: Marcin Dziembaj
Zaczęło się od pomysłu na mini galerię plakatu oraz grafiki warsztatowej, a rozwinęło do studia, dzięki któremu artyści i projektanci mogą dotrzeć do odbiorców. Od elementów dekoracyjnych, przez fotografie i obrazy, aż po biżuterię. Przekrój dostępnych przedmiotów jest duży i zdecydowanie niepowtarzalny. Dba o to Marcin Dziembaj, którego mieliśmy okazję poznać przy okazji innego projektu.

Nowe studio i nowa twórczość pojawiła się przy Świętego Ducha. Nie mówię, że nowi ludzie, bo przecież już się znamy (uśmiech). Skąd pomysł, skąd decyzja, na uruchomienie takiego shoroomu?

- Znamy się, ponieważ wspólnie z żoną stworzyliśmy markę Foonka, która stała się jednym z ciekawszych zjawisk na mapie polskiego wzornictwa. Przy Świętego Ducha pościele Foonki miały swój showroom, jednak ja postanowiłem zmienić go w pierwszy szczeciński concept store, czyli miejsce, w którym będzie można znaleźć ciekawą sztukę użytkową z bardzo wielu dziedzin projektowania. Zaczęło się od pomysłu na mini galerię plakatu oraz grafiki warsztatowej, a z czasem rozwinęło w pełnoprawny concept, który żyje i zmienia się często z dnia na dzień, ponieważ wciąż pojawiają się w nim nowe, niezwykłe projekty.

Podjąłeś też współpracę z Sylwią Majdan. Efektem jest print na tkaniny, a dokładnie na koszulki. Abstrakcyjne formy układają się w imię projektantki, a przy tym grają między sobą kolorami. Jak doszło do tej współpracy? Jak powstawała ta praca?

- Sylwia zainteresowała się moją grafiką dzięki naszej wspólnej przyjaźni ze znaną szczecińską projektantką wnętrz, Mają Holcman. Praca powstawała etapami, ponieważ pierwsze projekty były bardzo skomplikowane. Okazało się jednak, że radykalne uproszczenie kompozycji było dobrym pomysłem i wyszło świetnie. Abstrakcyjne formy, o których wspomniałaś działają na własnych prawach, a imię SYLWIA jest zauważalne dopiero w momencie kiedy wiemy, że należy go tam szukać. Mocny i wyrazisty projekt idealnie gra z oversizową koszulką Sylwii.

ZOBACZ TEŻ:

W tym miejscu trzeba też powiedzieć, że twoje prace w równie abstrakcyjnym stylu są wystawione w studiu. Nie tylko na koszulkach, ale i na płótnach. To trochę tak jakbyś otworzył własną kameralną galerię?

- Tak, głównie na płótnach, chociaż wypuszczam też plakaty ze swoją grafiką. Lubię bawić się abstrakcją, geometrią oraz kolorem i uważam, że to świetne dopełnienie jasnych, minimalistycznych wnętrz. Tworzę też obrazy na zamówienie oraz domowe murale, oczywiście w swoim stylu. Jeden z nich można nawet zobaczyć w Studio Najs, które rzeczywiście jest moim miejscem twórczości, małą galerią oraz pracownią. Dlatego wpadając do mnie można czasem zobaczyć, jak pracuję nad obrazem.

Od obrazów, przez odzież i biżuterię, po gadżety do domu. Jak wyszukujesz twórców i kompletujesz rzeczy, z którymi chcesz dotrzeć do szczecinian (i nie tylko)?

- Pierwszym krokiem było oczywiście odezwanie się do zaprzyjaźnionych twórców. Byli to szczecińscy artyści i twórcy grafiki oraz fotografii. Pojawiły się u mnie sitodruki Kasi Dynowskiej, linoryty Marty Garbaczewskiej, eksperymentalna fotografia Damiana Ręcławowicza oraz wysmakowane czarnobiałe fotografie Łukasza Cylejowskiego. Wyszukując nowe rzeczy chciałem zachować równowagę między pracami lokalnych twórców a innymi ciekawymi projektami, których jest przecież mnóstwo. Dlatego są u mnie na przykład Very Ugly Plates z Berlina oraz moja ulubiona, poznańska marka biżuterii Cacko.

A czy szczecinianie są zainteresowani sztuką użytkową? Autorską biżuterią albo nietypowymi pracami? Czy raczej mieszkańcy są dość… tendencyjni?

- Szczecinianie są bardzo otwarci na sztukę użytkową i bardzo fajnie reagują na wszystko, co odbiega od standardowych produktów dostępnych w miejscach bardziej komercyjnych. Jeżeli komuś udaje się do mnie dotrzeć, zazwyczaj jest zachwycony różnorodnością dostępnych rzeczy. Pod tym względem także staram się zachować równowagę, prezentując projekty zarówno proste i wysmakowane, jak i bardziej zabawne, frywolne, czy ocierające się o estetykę streetartu.

Uruchomienie punktu stacjonarnego dziś możemy zakwalifikować do kategorii ruchów odważnych. W internecie z pewnością byłoby bezpieczniej, pewnie i koszty byłyby mniejsze. Kontakt ze sprzedawcą / twórcą, dotknięcie przedmiotu czy zobaczenie go na żywo nadal ma znaczenie? Albo może - jakie ma znaczenie? Jak to wygląda z twoich obserwacji?

- Sklep działa stacjonarnie i myślę, że to może być ciekawa alternatywa. Dlatego staram się stworzyć przyjazne i po prostu fajne miejsce, do którego – jak do kawiarni – można wpaść po coś wyjątkowego, porozmawiać, dotknąć na żywo przedmiotów, tworzonych ręcznie przez fantastycznych ludzi. Są prace, które zwyczajnie trzeba zobaczyć na żywo, żeby docenić technikę, w jakiej powstały. Tak jest z na przykład z upcyclingową biżuterią Magdy Czarneckiej, cukierkowymi formami pierścionków Cacko, czy surowym pięknem ceramicznych figurek Hadaków. Pomyślmy o tym w ten sposób: podróżując po świecie kupujemy pamiątki w lokalnych sklepikach, nie zamawiamy ich online. U siebie możemy postępować tak samo!

Punkt stacjonarny pozwala też na organizację spotkań autorskich i innych prezentacji. Czy takie są w planach?

- Studio Najs jest otwarte na wszelkiego typu wydarzenia towarzyszące, czyli spotkania, warsztaty czy wystawy. Organizuję też weekendowe wydarzenia typu pop up, podczas których przestrzeń udostępniana jest twórcom na wyłączność. Zapraszam więc wszystkich zainteresowanych do współpracy.

A czy w planach masz kolejne współprace z lokalnymi twórcami? Tych w Szczecinie zdecydowanie nie brakuje.

- Mam bardzo dużo planów i jestem również otwarty na propozycje. Ze względu na ograniczoną przestrzeń nie mogę niestety zapewnić wszystkim satysfakcjonującej, stałej ekspozycji ale myślę, że w najbliższej przyszłości zaczniemy organizować cykliczne wystawy, poświęcone konkretnym artystom. Tymczasem Studio Najs będzie małą butikową strefą dobrego smaku, do której warto zaglądać bo zawsze może pojawić się tu coś nieoczekiwanego.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dlaczego lato sprzyja miłości?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński