Nowe Warpno: burmistrz nie chce wspólnoty, lokatorzy są wściekli

Mariusz Parkitny
Archiwum
W dniu podpisania aktu notarialnego mieszkańcy dowiedzieli się, że nie kupią mieszkań na własność. Burmistrz Nowego Warpna powiedział nie.

- Pierwszy raz spotykam się z czymś takim - mówi licencjonowany zarządca wspólnot mieszkaniowych.

To miała być pierwsza w mieście wspólnota mieszkaniowa z udziałem lokali własnościowych i komunalnych. Mieszkańcy starali się o wykup prawie dziesięć lat. Opłacali też koszty ekspertyz, które powinna sfinansować gmina. Teraz są wściekli, bo uważają, że burmistrz Władysław Kiraga oszukał ich.

- Jestem wściekła i rozczarowana. Przez tyle czasu zwodzono nas. W dniu podpisania aktu notarialnego otrzymaliśmy telefon, że nic z tego - mówi Hanna Winiarz-Pruffer, lokatorka.

Chodzi o budynek przy ul. Kościuszki. Żyje tu kilkanaście rodzin. Pierwsze ogłoszenia o sprzedaży mieszkań pojawiły się prawie dziesięć lat temu. Ale na pisma zainteresowanych mieszkańców nikt w urzędzie nie odpowiadał. Trzy lata temu ukazało się kolejne ogłoszenie o sprzedaży. Ale na liście bloku przy ul. Kościuszki już nie było.

Ówczesny burmistrz obiecał, że wystawi mieszkania na sprzedaż jeśli będzie zainteresowanie. Znalazło się kilkunastu chętnych. Na kolejnym zebraniu lokatorzy usłyszeli o nowych problemach. Brakowało inwentaryzacji mieszkań i opinii o samodzielności lokali. Aby przyspieszyć procedury zgodzili się pokryć te koszty. To łącznie kilkanaście tysięcy złotych. Obecny burmistrz zapewniał, że chce kontynuować decyzje poprzednika i jest za sprzedażą.

- Odbywały się kolejne spotkania, piętrzyły trudności, brakowało dokumentów. Ale mieliśmy nadzieję, że wszystko idzie ku rozstrzygnięciu - opowiada Hanna Winiarz-Pruffer.

Wreszcie po wielu miesiącach wyznaczono termin podpisania aktów notarialnych. Z kilkunastu rodzin, które na początku deklarowały kupno mieszkań zostały trzy. W dniu wizyty u notariusza dostali telefon z urzędu miejskiego, że o własnych mieszkaniach mogą zapomnieć. Władysław Kiraga twierdzi, że nie mógł inaczej postąpić. Jego zdaniem po powstaniu wspólnoty wzrosłyby czynsze w mieszkaniach komunalnych.

- Rozumiem rozczarowanie tych osób. Ale ja muszę dbać o mieszkańców gminy, którzy są w trudnej sytuacji materialnej. Gdyby powstała wspólnota, to ja musiałbym nasyłać komornika na tych, którzy nie płacą czynszu. Teraz przynajmniej mam możliwości, aby tym ludziom pomóc. Na przykład rozłożyć im dług na raty. Decyzja mojego poprzednika, aby mieszkańcy sami sfinansowali koszty inwentaryzacji nie była do końca zgodna z przepisami - mówi burmistrz Kiraga.

Przyznaje też, że po powstaniu wspólnoty gmina straciłaby pieniądze z czynszu, który teraz bierze za wynajmowanie trzech lokali na sklepy znajdujące się na parterze budynku.

Ale według specjalistów teza o wzroście czynszów nie jest prawdziwa.
- Dzięki wspólnotom mieszkaniowym stan budynków poprawia się. A gmin często nie stać na takie inwestycje. Po raz pierwszy spotykam się z taką sytuacją, bo raczej zachęca się ludzi do wykupywania mieszkań - mówi Grażyna Marcinkowska, licencjonowany zarządca nieruchomości z prawie dziesięcioletnim stażem.
Lokatorzy, którzy nie mogą kupić mieszkań zapowiedzieli, że będą szukać sprawiedliwości w sądzie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gawron

To nie est burmistrz , tylko "kacyk", jest ich coraz więcej w całej Polsce, także w zachodniopomorskim. Oni myslą ,że ludzie są ich własnością.Tak to jest kiedy "produkuje" się duż ustaw i rozporządzeń to bezprawie wtedy jest jeszcze większe.Wykorzystują to tzw. pseudourzędnicy interpretując tak, jak im pasuje. Przydład inny z zachodniopomorskiego: Wojewódzki Konserwator Przyrody Dorota Janicka i jej kolego Wojewódzki Dyrektor Ochrony Środowiska - działają na szkodę gmin i właścicieli interpretując zapisy o powstanie Natury 2000 w sposób sprzeczny z Konstytucją RP i Dyrektywami UE. To właśnie przejawy rządzenia lokalnych kacykow. Pod osłoną bzdurnych i nieprecyzyjnych zapisów ustaw i rozporządzeń robią bezkarnie co im tylko wpadnie w te zakute łepetyny.Gdzie jest w tym tzw. aparat kontrolny wszelkiej maści.

Dodaj ogłoszenie