Niewierni zwątpili w swoją niewiarę

Zanotował Michał Fura
Nikt nie przeszedł obok Jego śmierci obojętnie. Nawet ci, którzy nie wierzą. Niektórzy, obserwując z całym światem jak Jan Paweł II umierał, zwątpili nawet w swoją niewiarę. Marcin, 23-letni student Uniwersytetu Szczecińskiego, weekend spędził u swojej dziewczyny w Warszawie.

Oboje nie wierzą w Boga, a w kościele ostatni raz byli na własnym bierzmowaniu. Jednak piątkowe i sobotnie relacje z Rzymu oglądali w telewizji na bieżąco, mocno trzymając się za ręce. Gdy w sobotę na ekranie pojawiła się informacja, że Jan Paweł II nie żyje, przyjęli ją w ciszy i smutku. Nie odzywali się do siebie przez kilka minut, bo nikt z nich nie wiedział, co w takiej chwili powiedzieć.

- Nawet nie zastanawialiśmy się, czy pójść do Kościoła. Po prostu, ubraliśmy się bez słowa i poszliśmy. Postanowiliśmy pożegnać wielkiego człowieka w jego własnym domu. A domem papieża był Kościół - mówi Paweł.

W sobotę, krótko po tym, jak świat dowiedział się o śmierci Jana Pawła II polskie kościoły wypełniły się ludźmi. Ale przyszli nie tylko ci, którzy wierzą w Boga. Przyszli też ci, którzy nie wierzą, ale dla których Jan Paweł II był wielkim człowiekiem. Przyszli i modlili się.

Często nie znając lub nie pamiętając słów żadnej modlitwy, w ciszy i skupieniu myśleli o Janie Pawle II. Papieżu - Polaku, którego podziwiali i szanowali za to, jakim był człowiekiem, jak traktował ludzi, jak z nimi rozmawiał, a także za to, że rozmawiał ze wszystkimi - i z tymi, którzy należą do jego Kościoła, i z tymi, którzy nie wierzą i często byli jego Kościoła wrogiem.

Za to, że pochylał się nad chorymi, uciskanymi, ubogimi. Za to, że kochał dzieci i młodzież.

Pokoleniu Marcina ze Szczecina, a także młodszym od niego, trudno wyobrazić sobie innego papieża, niż Jan Paweł II.

- To jest naprawdę trudne do ogarnięcia, że teraz Go nie będzie. Odkąd pamiętam, zawsze papieżem był Polak i dla wielu moich rówieśników to jest takie naturalne i oczywiste. Aż trudno sobie wyobrazić, że papieżem może być ktoś inny. Czasami łapię się na myśleniu, że nie było nigdy innego papieża oprócz Jana Pawła II - mówi Marcin.

Jan Paweł II towarzyszył im przez całe dotychczasowe życie, bez względu na to, czy chodzili do kościoła, czy nie. Kochają go, bo czuli, że on kochał ich - bez względu na to, czy chodzili do kościoła, czy nie.

- Mam krytyczny stosunek wiary i księży. Ale nigdy nawet przez myśl nie przeszło mi, aby powiedzieć coś złego o papieżu. Po prostu zawsze emanowało od niego tyle dobra i ciepła, co sprawiało, że miałem do niego szacunek i go podziwiałem. Taki człowiek jak on rodzi się raz na dwa tysiące lat - mówi 26-letni Piotr.

To dobro i ciepło widać było podczas każdej pielgrzymki Jana Pawła II.

- Potrafił być jednym z nas. Nie grzmiał, lecz tłumaczył. Nie wywyższał się, lecz pochylał. Potrafił mówić zrozumiałym językiem dla milionów, a nie tylko dla tych natchnionych - mówi 25-letnia Paulina, która przyznaje, że nie wierzy. - Miał do tego niesamowitą charyzmę i mnóstwo miłości. Całe jego życie to posługa dla ludzi. Nie trzeba wierzyć w Boga, aby to dostrzec, doceniać i podziwiać.

To, że był jednym z nas wyrażał bardzo często poprzez swoje poczucie humoru. Mało kto z pokolenia urodzonego za pontyfikatu Jana Pawła II, ale także z urodzonych dużo wcześniej, potrafi streścić najważniejsze nauki, które głosił.

Niewielu potrafi podać choćby liczbę wydanych przez niego encyklik i książek, nie mówiąc już o tytułach i zawartych w nich naukach. Każdy zna natomiast Ojca Świętego przez pryzmat tego, jak potrafił żartować, a tym samym porozumiewać się w ten sposób z ludźmi.

Jan Paweł II żartował, mimo że był przecież papieżem - głową kościoła rzymskokatolickiego. I wszyscy go za to cenią. Za to, jak w Wadowicach mówił o kremówkach. Jak wybrał się na przejażdżkę ferrari.

Jak pytany czy wypada mu jeździć na nartach, odpowiedział, że nie wypada mu jeździć na nartach źle. Jak namawiał wszystkich, aby poszli spać, gdyż on już idzie, bo rano chce chodzić na nogach, a nie na rzęsach.

Jak po zamachu na swoje życie, nie chciał jeździć za pancerną szybą, a na słowa ochrony, że obawiają się o jego Świątobliwość odpowiedział, że on też boi się o swoją Świątobliwość. Jak pytany przez dziennikarzy o swoje zdrowie, odpowiadał z uśmiechem, że jeszcze nie wie, bo nie czytał dzisiejszych gazet.

Jak podczas mszy w Hiszpanii, powiedział do zakonnic: "Te siostry, które ślubowały milczenie, hałasują najbardziej". Jak podczas pielgrzymki w 1983 roku, powiedział do tłumu wiernych w Krakowie: "Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić".

Jak, będąc jeszcze kardynałem, podczas spotkania z góralami jedna gaździna na powitanie powiedziała: "Witojcie nom najpsystojniesy księże kardynale". A przyszły papież odpowiedział: "No, coś w tym jest". Jak mówił do dziennikarzy, żeby nie łapali go za język, bo jak już któryś złapie, to papież mu pokaże język.

Podobnych anegdot, pokazujących poczucie humoru i stosunek do drugiego człowieka Karola Wojtyły, jest znacznie, znacznie więcej.

Można by spokojnie wydać nawet antologię humorystycznych wypowiedzi Jana Pawła II. Przez humor zdobywał sympatię, która - za sprawą całego życia papieża - dopiero przerodziła się w podziw, szacunek i uwielbienie.

Ale wszyscy pamiętają też i podziwiają Go za to, że przebaczył swojemu niedoszłemu zabójcy Ali Agcy. Za to, że odwiedził komunistyczną Kubę, jak kiedyś komunistyczną Polskę, uścisnął dłoń Fidelowi Castro, aby potem spotkać się z tysiącami Kubańczyków i mówić im o wolności, tak jak kiedyś mówił o wolności i solidarności Polakom, przyczyniając się do obalenia komunizmu.

Za to, że przekroczył próg synagogi w Jerozolimie i tam się modlił. Za to, że przeprosił za grzechy Kościoła. Za to, że zawsze modlił się za biednych, uciśnionych i chorych. Za to, jak mimo coraz bardziej pogarszającego się stanu zdrowia, pracował bez najmniejszej taryfy ulgowej.

Wreszcie za to, jak w bólu i cierpieniu umierał, a ci, którzy byli wtedy przy nim powiedzieli, że znosił chorobę z pogodą ducha, a przemawiał spojrzeniem, "słodyczą oczu" i "pogodzeniem się z wielką tajemnicą".

Marcin, 23-latek ze Szczecina, choć nie wierzy, tak jak miliony Polaków, przeżywa śmierć Jana Pawła II. Tak jak miliony Polaków, zna słowa Jana Pawła II mówiące o tym, abyśmy się nie lękali, bo w każdej chwili należy zachować odwagę i ufność. Bo śmierć jest naturalna, bo to próg, przez który każdy musi przejść.

- Stałem w kościele, patrzyłem na krzyż i zacząłem jeszcze raz zastanawiać się, dlaczego nie wierzę w Boga. Nie mam słów, aby wyrazić podziw dla naszego papieża. Za to, że jego całe życie, to był jeden wielki heroiczny czyn, którego pewnie nikt już nie powtórzy. Od razu jednak uświadamiam sobie, że papież był, jaki był, zrobił to, co zrobił, a także umierał, tak jak umierał, bo wierzył w Boga. Za jego sprawą, zacząłem wątpić we wszystkie wcześniejsze moje argumenty za tym, że jestem niewierzący - mówi Marcin.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3