MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Niefortunny pościg i ranna policjantka. Mężczyźni opuścili areszt. Na razie bez zarzutów

Mariusz Parkitny
W wyniku pościgu za roverem ucierpiała policjantka.
W wyniku pościgu za roverem ucierpiała policjantka. Archiwum
Mężczyźni, którzy uciekli z policyjnej obławy na razie nie usłyszą zarzutów i wyszli do domu. Trzeba ustalić, który z nich był kierowcą.

Poszkodowana w tym zdarzeniu policjantka wciąż jest w szpitalu. Ma złamaną rękę, nos, wstrząśniecie mózgu i ogólne potłuczenia.

- Czekamy na wyniki badań, który z tych mężczyzn siedział za kierownicą - mówi mł. asp. Mirosława Rudzińska z zachodniopomorskiej policji.

W piątek po południu auto marki rover nie zatrzymało się do kontroli drogowej. Za samochodem ruszył policyjny pościg. Na ul. Noakowskiego zorganizowano blokadę.

Radiowóz stanął w poprzek jezdni. Ale kierowcy rovera udało się przejechać obok. W tym samym czasie z radiowozu wyszła policjantka, która chciała pomoc w zatrzymaniu. Uderzył w nią ścigający radiowóz.

- To wyglądało okropnie. Uderzenie było tak silne, że dziewczynę wyrzuciło na kilka metrów. Cieszę się, że żyje, bo wyglądało to naprawdę groźnie - opowiada nam świadek zdarzenia.

Uciekający porzucili samochód i próbowali zmylić pościg. Na trop jednego z nich wpadł policyjny pies. Zatrzymano też drugiego z mężczyzn.

- Jeden był pod wpływem alkoholu. drugi pod wpływem narkotyków. Teraz ustalamy, kto prowadził samochód - dodaje Mirosława Rudzińska.

Z ustaleniem nie powinno być problemów, bo ślady DNA kierowcy są zapewne na kierownicy, gałce biegów, fotelu.

Bez względu na to, który z mężczyzn kierował samochodem odpowie za wykroczenie (niezatrzymanie się do kontroli drogowej) oraz jazdę pod wpływem używki. Grozi za to do dwóch lat więzienia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński