Nie chciał do więzienia. Z rodziną zaplanował własne porwanie. Finał niecodziennego śledztwa szczecińskiego Archiwum X

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
Misterna intryga, w którą zaangażowany byli syn, żona i ojciec prawie się udała, ale sprawie postanowiło się przyjrzeć Archiwum X szczecińskiej prokuratury okręgowej. I teraz rodzina stanie przed sądem.

Sprawa była tak tajemnicza, że śledztwo przejął działu ds. cyberprzestępczości i nowoczesnych technologii wykrywczych Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Znamy szczegóły niecodziennego planu, który wymyślił mieszkaniec Szczecina.

- Sprawa dotyczy sfingowania porwania i złożenia fałszywego zawiadomienia. Poprzez szereg działań podejrzani upozorowali uprowadzenie jednej osoby - wyjaśnia Alicja Macugowska-Kyszka z prokuratury.

Na ławie oskarżonych zasiądzie pięć osób w wieku od 20 do 64 lat. Główny bohater tej historii to młody mężczyzna, który bardzo nie chciał iść do więzienia za wcześniejsze grzeszki. Według prokuratury wymyślił, że zniknie udając porwanie, a potem zmieni tożsamość. W tym celu wynajął nawet mieszkanie w innym mieście i posługiwał się podrobionym dowodem osobistym. Wszystko działo się w styczniu 2020 r.

- Jak ustalono podejrzany zorganizował i podjął te działania wspólnie i w porozumieniu ze współdziałającymi z nim podejrzanymi w celu uniknięcia odbycia kary pozbawienia wolności. Zamierzał ukryć się pod fikcyjną tożsamością, posługując się przy tym podrobionym dowodem osobistym. W tym celu m.in. wynajął na fałszywe dane mieszkanie w Gorzowie Wielkopolskim, okazując przy tym uprzednio podrobiony dokument z własnym zdjęciem - dodaje prokurator.

W pomysł wciągnął rodzinę: żonę, ojca, znajomą i... ekspedientkę pewnego sklepu.

ZOBACZ TEŻ:

Dla prokuratury sprawa zaczęła się od wizyty ojca i żony podejrzanego w komisariacie. Przekonywali funkcjonariuszy, że mężczyzna mógł zostać porwany, bo od pewnego czasu działy się wokół niego dziwne sytuacje.

- Zainicjowali tym samym podjęte na szeroką skalę przez policję i prokuraturę poszukiwania. Kilkukrotnie przesłuchani w związku z tą sprawą wskazali nieprawdziwe okoliczności dotyczące zaginięcia podejrzanego i bezskuteczne próby nawiązania z nim kontaktu. Podejrzany z dwójką współpodejrzanych uzgodnił też treść złożonego przez nich zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie, co wiązało się także ze złożeniem przez nich fałszywych zeznań - dodają śledczy.

By uwiarygodnić "porwanie" podejrzany pozostawił za miastem, na poboczu drogi, należący do niego i żony samochód. Wcześniej sporządził zawiadomienie o przestępstwie gróźb karalnych, które miał dostawać SMS-ami i od kierowcy bmw, który miał zajechać mu drogę.

Przekonywał, że ktoś chce, go nakłonić do odstąpienia od złożenia w przed sądem wyjaśnień obciążających znane mu osoby w innej sprawie.

- Chciał skierować na inne osoby podejrzenia związane z rzekomym uprowadzeniem - tłumaczy prokurator.

Przygotowane i podpisane przez podejrzanego zawiadomienie o groźbach zostało złożone w prokuraturze przez jego ojca. Oskarżony pamiętał nawet, by przygotować kartę telefoniczną, z której dostawał rzekomo groźby. Dlatego nakłonił za pośrednictwem swojej znajomej ekspedientkę szczecińskiego sklepu do zarejestrowania karty telefonicznej pre-paid na dane osoby, która nie była jej faktycznym użytkownikiem, a która następnie została wykorzystana do wysłania wiadomości z groźbami karalnymi na telefony oskarżonego i jego żony.

ZOBACZ TEŻ:

W trakcie śledztwa przyjęto kilka hipotez. W jednej policjanci i prokuratorzy założyli, że cała sprawa porwania to "ściema". Ten trop okazał strzałem "w dziesiątkę".

- Podjęte przez prokuraturę i policję działania doprowadziły do przełomu w tej sprawie i procesowego potwierdzenia jednej z przyjętych tez o upozorowaniu pozbawienia wolności i uprowadzenia podejrzanego. Rzekomo uprowadzony, mimo że przeprowadził się do innej miejscowości, zmienił wizerunek, posługiwał się fałszywym dokumentem tożsamości, został przez policjantów zatrzymany w Gorzowie Wielkopolskim - dodaje prokurator.

Podczas przeszukania wynajętego mieszkania policjanci znaleźli m.in. podrobione dokumenty, telefony komórkowe i szereg kart SIM, którymi mężczyzna posługiwał się w czasie, gdy się ukrywał. Główny oskarżony czeka na proces w areszcie. Grozi mu osiem lat więzienia. Wspólnicy, w tym żona i ojciec, są na wolności, ale mają dozór policji i zakaz kontaktowania się z innymi współpodejrzanymi.

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w korku? Poinformuj o tym innych! Prześlij nam zdjęcia i wideo na alarm@gs24.pl!

ZOBACZ TEŻ:

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie