Nici z rekordu. Fatalna końcówka Kinga Szczecin

Aleksander Stanuch
Aleksander Stanuch
Dustin Ware (z piłką) w Warszawie miał znakomitą pierwszą połowę (4/4 z dystansu).
Dustin Ware (z piłką) w Warszawie miał znakomitą pierwszą połowę (4/4 z dystansu). Sebastian Wołosz
Na pięciu wygranych z rzędu zakończyła się seria Wilków Morskich. Szczecinianie przegrali na wyjeździe 87:95 z Legią Warszawa. Goście prowadzili prawie przez cały mecz, ale beznadziejnie rozegrali końcowe minuty.

Keanu Pinder, Romaric Belemene i A.J. English - bez tej trójki presja na Kingu Szczecin, aby wygrać w Warszawie była jeszcze większa. Wydawało się, że rozpędzone Wilki Morskie od początku narzucą swoje tempo i spokojnie będą kontrolować boiskowe wydarzenia. Inne plany miał Michał Michalak, który rzucił 11 punktów w 3 minuty, a 16 w całej kwarcie. Były gracz Anwilu Włocławek był trudny do zatrzymania, ale po drugiej stronie celnymi trójkami odpowiadali Paweł Kikowski i Jakov Mustapić. Po pierwszej kwarcie był remis 25:25.

W kolejnej części goście zaczęli budować przewagę. W swoim stylu punkty zdobywał Cleveland Melvin, a mądrością w podejmowaniu decyzji błyszczał Dustin Ware (4/4 z dystansu). King ogólnie wyglądał bardzo dobrze na dystansie, trafiając 9 na 12 prób. Niestety, tym samym odpowiadał Michalak. Pierwszą połowę celną trójką zamknął Przemysław Kuźkow, ale na minimalnym prowadzeniu wciąż były Wilki Morskie (49:48). Kibice na pewno nie mogli narzekać na ofensywny styl obu drużyn, ale prawie 50 punktów straconych do przerwy daje do myślenia pod względem skuteczności defensywy.

To właśnie obrona królowała po stronie Kinga w trzeciej kwarcie. Goście zaczęli od serii 12:0, a Legia była bez punktów przez prawie pięć minut. Zapowiadało się, że Wilki Morskie spokojnie dowiozą ten wynik do końca. Warszawiacy odpowiedzieli jednak koncertowo, bo serią 11:0 i tym razem to trener Mindaugas Budzinauskas musiał poprosić o przerwę. Szczecinianie wrócili do skutecznej gry w ataku i przed ostatnią kwartą prowadzili 70:67.

Przez cały czas wynik oscylował wokół remisu z delikatnym wskazaniem na gości. King mógł liczyć na liderów, bo aż pięciu zawodników miało na koncie dwucyfrową zdobycz punktową. Po stronie Legii wyłączony został Michalak, ale obudzili się m.in. Jakub Nizioł i Filip Matczak. Po trójce tego drugiego gospodarze wyszli na prowadzenie 86:85 na 2 minuty przed końcem. Skuteczną akcją odpowiedział Thomas Davis, a po chwili Michalak najpierw wykończył spod kosza, a później popisał się trójką, która dobiła Kinga. Goście prowadzili cały mecz, nie potrafili utrzymać przewagi i zostali boleśnie skarceni.

W następnej kolejce do Netto Areny zawita beniaminek - Astoria Bydgoszcz (bilans 2-5). Mecz odbędzie się w 15 listopada (piątek) o godz. 17:30.

Legia Warszawa - King Szczecin 95:87 (25:25, 23:24, 19:21, 28:17)
King: McCauley 23, Kikowski 20, Ware 16, Mustapić 14, Melvin 10, Davis 4, Wilczek 0, Bartosz 0, Łapeta 0.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mundial 2022. Sonda przed meczem Polska-Francja

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jackob

Wstyd.Zespol bez ambicji.Znowu srodek tabeli.Blee.Zlotowki za to nie dam.Nie ma zadnej lawki rezerwowych - sami pozoranci.A Legii brawa za ambicje w tak oslabionym skladzie.

Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie