Netto to znacznie więcej niż sieć dyskontów

Agata Maksymiuk
Rozmowa z Kentem Petersenem, dyrektorem generalnym Netto Polska, jednej z największych firm w województwie zachodniopomorskim.

- To już 21 urodziny Netto Polska, macie na naszym rynku prawie 360 sklepów i trzecią pozycję w segmencie dyskontów. Jaki to moment w rozwoju firmy – dojrzałość, stabilizacja, a może czas na zmiany, na nowe inicjatywy, na rozwój i ekspansję?
- W naszym przypadku jest to moment, w którym spotykają się wszystkie te elementy. 21 lat to w biznesie dojrzały wiek. Polskie Netto działa na naprawdę wysokim poziomie. Ten poziom pozwala nam rozpocząć silną ekspansję w centralnej Polsce. Rynek handlowy jest już nasycony, więc ci, którzy chcą na nim nie tylko trwać, ale także rozwijać się, muszą utrzymać odpowiednie tempo. Konieczna jest ciągła innowacyjność i praca nad jakością asortymentu. Z drugiej strony jednak, zmiany należy wprowadzać ostrożnie. Zbyt gwałtowne mogą spowodować utratę klientów. W Polsce główną rolę nadal gra cena, tymczasem Netto postawiło na typowo skandynawski model działania - staramy się znaleźć kompromis, oferując najniższą możliwą cenę przy zachowaniu najwyższej jakości produktów. Ta filozofia jest nam bliska od wielu lat. Rynek mocno ewoluował po kryzysie gospodarczym – nadal mamy deflację. Dla handlu jest to trudny czas, ale właśnie dlatego ciekawy i odpowiedni dla rozwoju nowych koncepcji. My wykorzystujemy go, by stać się jeszcze silniejszym.

- Na rynku zachodniopomorskim Netto już jest jedną z największych firm, zatrudniacie ponad 5,5 tys. pracowników w całej Polsce. Co charakterystyczne, sieć mocno identyfikuje się z regionalnymi przedsiębiorcami oraz społecznością. W prawie wszystkich sklepach są stoiska lokalnych producentów. Z jakich powodów sieć zdecydowała się wprowadzić właśnie taki koncept?
- Idea współpracy była dla nas czymś zupełnie naturalnym. Netto to znacznie więcej niż sieć dyskontów, chcemy także wpływać na rozwój gospodarczy regionów. Podejmując współpracę z lokalnymi przedsiębiorstwami, dajemy im możliwość ekspansji. Dobrym przykładem są piekarnie, stoiska mięsne czy kioski, obecne w większości naszych sklepów. Nie stanowimy dla siebie konkurencji, wręcz przeciwnie, uzupełniamy się. Korzystają na tym klienci, którzy przychodząc do jednego miejsca, są w stanie zaopatrzyć się we wszystkie potrzebne produkty. Staramy się być na bieżąco z potrzebami naszych klientów, nie tylko z tymi związanymi z zakupami. Organizujemy wiele inicjatyw, które wpływają na integrację lokalnych społeczności. Prowadzimy zbiórki żywności dla wielu organizacji, zajmujących się bezdomnymi zwierzętami, wspieramy lokalne kluby sportowe – Olimpia czy Pogoń 04, pomagamy domom samotnej matki, patronujemy rozgrywkom piłkarskim w ramach Mini Mundialu dla szkół, sponsorujemy turniej Szczecin Pekao Open, wspieramy inwestycje w województwie zachodniopomorskim. Jesteśmy jednym z największych pracodawców w regionie, współpracujemy ze szkołami wyższymi, organizując staże w naszej centrali w Motańcu, w działach kupieckich, logistyce, marketingu, itp. Umożliwiamy młodym, utalentowanym ludziom rozwój i edukację nie tylko w Polsce, ale również zagranicą – nasz duński właściciel Dansk Supermarked od wielu lat prowadzi program skierowany do absolwentów szkół wyższych, stwarzając także Polakom możliwości międzynarodowej kariery w jednym z największych europejskich koncernów. Próbujemy robić tak wiele, jak tylko jest możliwe. Wierzę, że społeczeństwo dostrzega i docenia nasze działania, wynikające z poczucia olbrzymiej odpowiedzialności biznesowej.

- Wasza sieć nieustanie się rozwija, choć tempo inwestycji wyhamowało. Co pan czuje, otwierając kolejny sklep? Nadal jest ten dreszcz emocji, satysfakcja i radość, czy też rutynowe działanie?
- Otwarcie każdego sklepu jest dla mnie jak powiększenie rodziny. Kolejny dyskont to nowi pracownicy i nowi klienci, każdy z nich ma inną osobowość i potrzeby. Przygotowania do otwarcia zawsze są bardzo ekscytujące. Wspólnie z całym zespołem ciężko pracujemy, by zapewnić klientom najwyższy standard obsługi. Kiedy jesteśmy gotowi, zapraszamy całe miasto do wspólnego świętowania sukcesu. To prawda, że w ostatnim czasie tempo naszych inwestycji wyhamowało. Nie wynika to z braku możliwości czy chęci, a z naturalnego procesu zmian gospodarczych. Tak jak już wspominałem, obecnie jest świetny czas na tworzenie nowych koncepcji. Na tym właśnie się skupiamy.

- Kiedy popatrzymy na nowe sklepy Netto, widać, że bardzo różnią się od starszych – mają nowy wystrój, nowy układ półek, asortyment prezentuje się zupełnie inaczej. W jakim kierunku podąża Netto i jaki jest pomysł na docelowy format sklepów?
- Jednym z naszych pierwszorzędnych celów jest właściwa komunikacja z klientem. Wystrój i asortyment we wszystkich naszych sklepach zawsze jest ten sam, zmienia się tylko makroprzestrzeń, czyli układ półek i oznaczenia działów. Każdy nowy sklep to dla nas wyzwanie, bo chcemy zaprojektować go tak, aby doświadczenia zakupowe naszych klientów były jak najlepsze. Tzw. ścieżka klienta musi umożliwiać sprawne odnalezienie pożądanych produktów, to ona kreuje format sklepu. Ważnym elementem w tym procesie są wszelkiego rodzaju oznakowania, wskazujące klientowi właściwy kierunek, informujące o rozmieszczeniu działów czy też promocjach. Wszystko po to, aby mieć pewność, że każdy, kto odwiedzi Netto, wyjdzie z niego w pełni usatysfakcjonowany. Zmiany są najbardziej widoczne w nowych sklepach. Nie oznacza to, że nie dotyczą tych starszych. One również przechodzą modyfikację.

- Od dawna mówi się, że skończył się czas hipermarketów. Ta tendencja widoczna jest na wszystkich rynkach, także na polskim. Społeczeństwo wybiera dyskonty, sklepy osiedlowe, mniejsze, wygodne formaty. Z czego to wynika, według pana?
- Klientom zależy na wygodzie zakupów, na możliwości zakupu produktów najwyższej jakości, w najkorzystniejszej cenie. Wiele osób rezygnuje z wyprawy do sklepów wielkopowierzchniowych, gdyż paradoksalnie nie oferują znacząco większego wyboru produktów niż dyskonty. Mniejsze markety są wygodniejsze, bo usytuowane przy osiedlach, klient jest obsługiwany w bardziej indywidualny sposób, łatwiej znaleźć poszukiwane produkty. Netto ma wszystkie te cechy, których poszukuje dzisiejszy konsument. Mniejszy format sklepu pozwala na zbudowanie większej liczby marketów na terenie całego kraju, a możliwości ekspansji w naszym kraju są naprawdę bardzo duże.

- Jakie najważniejsze cechy odróżniają Netto od konkurencji?
- Przede wszystkim wyróżnia nas filozofia działania. Netto, obiecując „więcej za mniej”, daje swoim konsumentom gwarancję, że proponowane ceny są naprawdę najniższe przy jednoczesnym zachowaniu najwyższej jakości produktów. Nasz asortyment jest dostosowany do różnorodnych potrzeb klientów. Prócz bogatej oferty spożywczej, proponujemy również artykuły dla dzieci i młodzieży, odzież, chemię gospodarczą, produkty drogeryjne, sprzęty elektroniczne czy też elementy wyposażenia wnętrz. Co tydzień proponujemy naszym klientom aż 200 nowych produktów. Na wyróżnienie zasługuje też atmosfera, jaką tworzą pracownicy. Nie bez kozery porównałem Netto do jednej wielkiej rodziny. Sklepy działają w pobliżu osiedli, a co za tym idzie, klienci i pracownicy to często sąsiedzi albo znajomi. W Netto panuje przyjacielska atmosfera. Nasze ekipy podchodzą z entuzjazmem do swoich obowiązków. Klienci to czują i chętnie do nas wracają.

- Wiele dyskontów rozszerza dziś asortyment o produkty dla rodzin. Co Netto robi, aby przyciągnąć polskie rodziny do swoich sklepów?
- Możemy poszczycić się unikatową ofertą, którą systematycznie poszerzamy o nowe produkty. Żywiołowo reagujemy na potrzeby konsumentów. Asortyment aktualizujemy w zgodzie z sezonowością, wprowadzamy nowe oferty, np. z okazji rozpoczęcia sezonu na prace w ogrodzie, roku szkolnego, Dnia Dziecka, komunii, chrzcin, świąt, itp. Staramy się wyprzedzać oczekiwania stawiane przez rynek, ale zawsze w oparciu o naszą obietnicę jakości i ceny. Do sklepów wprowadziliśmy markę własną „Premieur”, odznaczającą się najwyższą jakością. Klienci chętnie po nią sięgają. Wkrótce wprowadzimy kolejne produkty tej marki. Rodziny zawsze były dla nas bardzo ważne, więc dbanie o zaspokojenie ich potrzeb przychodzi nam w sposób naturalny. Nasza oferta jest skierowana do wszystkich, którym zależy na mądrych, świadomych zakupach, a więc w pierwszej kolejności właśnie do rodzin.

- W ofercie Netto widać ostatnio wiele zmian - na półkach pojawia się coraz więcej zdrowej żywności. Czy to jedyny element promocji zdrowego odżywiania, na którym Netto zamierza się skupiać, czy też planujecie jeszcze jakieś działania?
- Zdrowa żywność zawsze była obecna w naszej ofercie, jednak teraz zdecydowaliśmy się zebrać ją w jednym miejscu, które nazwaliśmy „Półką zdrowia”. Znajdują się na niej produkty dla diabetyków, z obniżoną zawartością cukru, bez glutenu czy bez laktozy. Jest też wiele pozycji, które zainteresują osoby dbające o zdrowy tryb życia czy uprawiające sport. Ta część naszej oferty to obietnica dana klientowi, że zawsze może znaleźć u nas zdrowy odpowiednik popularnych produktów. Niedługo zaczniemy znacząco rozbudowywać nasze półki, a co za tym idzie, poszerzymy też asortyment, wydzielając wyspecjalizowane sekcje produktów. „Półka zdrowia” to pewien symbol, który pozwala nam informować klienta o obecności tego rodzaju asortymentu w sklepie, nie tylko w tym jednym miejscu, ale i w lodówkach, czy w dziale ze świeżymi warzywami i owocami. Na pewno jest to idea, w którą będziemy inwestować.

- Jest pan Duńczykiem od wielu lat mieszkającym w Polsce. Jak pan ocenia nasz potencjał gospodarczy – zarówno w kontekście kraju, jak i naszego regionu? Czy duńskie firmy chętnie inwestują u nas? Co według pana pozytywnie nas wyróżnia.
- Polska ma wielki potencjał i sam dokładam wszelkich starań, by promować ten kraj w Danii. To nie tylko moje odczucia. Również goście Netto z innych krajów zawsze są pod ogromnym wrażeniem możliwości rozwoju, jakie stwarza Polska. Nie chodzi tylko o gospodarkę, ale przede wszystkim o społeczeństwo. Polacy to wykształcony naród, chętny do pracy. Ludzie nie boją się tu nowych wyzwań, uwielbiają podróżować, są otwarci, zabawni, przyjaźni wobec innych nacji.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gryfita

Niestety Netto przegapiło i przegrało swój czas. Zamiast ekspansji na wschód i inwestycje w wygląd sklepów wybrali nieudane ponowne wejście na rynek brytyjski. Dodatkowo niedoinwestowane sklepy, które wśród dyskontów wyglądają na bieda-sklepy. Pan Kent zatrzymał się myślami o ludziach w Polsce jakieś 10-15 lat temu i takie są te sklepy. Ludzie nie szukają już tylko najtańszych produktów. Bajka o utrzymaniu jakości przy niskiej cenie to bzdura jakich mało, wystarczy poczytać skład produktów. Jakość produktów na sklepie spada: zepsuło się pieczywo, drożdżówki niezjadliwe-a kiedyś dokładnie po nie chodziliśmy, czekolady niskiej jakości zastąpiły te dobre. Produkty w dobrej cenie i o dobrej jakości pojawiają się okazjonalnie. Nie ma co włożyć do koszyka, więc pojawiło się dużo badziewnej chińszczyzny. Ja to rozumiem, marża na chińskich rzeczach w koszach jest ogromna bo 50-70% niestety większość rzeczy jest bardzo słaba, mogę wymienić cała listę rzeczy, które przestały działać po kilku dniach lub ich parametry były niezgodne z opisem (skład ubrań, napięcie w urządzeniach). Przerażająca była patelnia z której powłoka odeszła wraz z naleśnikami. Smacznego naszym dzieciom! Oraz akumulator, który podawał takie napięcie, że gdybyśmy z przypadku nie zmierzyli napięcia to byśmy zafundowali sobie eksplozję w domu! Pan Kent nadal myśli, że ma do czynienia z gorszymi klientami. Produkty obecne w Danii w sklepach na Boże Narodzenie znalazły się na półkach w Polsce w kwietniu. Brudne partie zakurzonego i zmasakrowanego towaru trafiają całymi paletami na promocję. Pomijam, że na sklepie jest za mała obsada i dlatego jest brudno i do kasy daleko..... Kiedyś w Netto robiliśmy zakupy regularnie. Teraz może raz w miesiącu. Może mleko, masło i papier toaletowy jest tani, raz na jakiś czas kawa (wycofana z Niemiec po terminie ichniejszej promocji...) ale cała reszta jest.... najładniej ujmując.. słaba. Może Pan Kent kieruje swoją ofertę po prostu do innej kategorii ludzi, wszak tak taniego piwa to nigdzie indziej nie ma i obstawiam, że jest ono na liście najlepiej sprzedających się produktów. Panie Kent, kiedyś wartość mojego koszyka w Pana sklepach to było 80-100 pln a teraz nawet 30 złotych nie ma na co wydać. Dostawianie koszy na środku nic nie daje, poza tym, że klienci przejść nie mogą i rezygnują z zakupu by się nie pchać. A ostatnie podniesienie cen sprawiło, że niestety w zniesławionych hipermarketach cenowo jest..korzystniej. Ostatnio tez wolę iść do sklepu, gdzie obsługa ma czas na to by wejść w jakąkolwiek interakcję z klientem, jeśli to ma być sklep osiedlowy to dobrze gdy kierownik ma jakikolwiek wpływ na asortyment - u Was nie ma żadnego. Panie Kent, albo ma pan złych doradców albo za późno wdraża dobre rady albo duńskie ego zbyt duże.

Dodaj ogłoszenie