Nasze kosztowne pociechy

Agnieszka Pochrzęst, 26 sierpnia 2004 r.
Patryk Popowski namówił tatę na dwa pamiątkowe tatuaże. Jego brat Kamil też wyjedzie z wczasów z ozdobami z henny.
Patryk Popowski namówił tatę na dwa pamiątkowe tatuaże. Jego brat Kamil też wyjedzie z wczasów z ozdobami z henny. Krzysztof Flasiński
Automaty do gry, słodkości i tatuaże z henny - to dla rodziców na urlopie finansowe pułapki. Przejście obok straganów z zabawkami bez wydania pieniędzy, graniczy z cudem.

Patryk Popowski z Żar namówił tatę na dwa tatuaże z henny. Jego brat Kamil nie chce być gorszy, też chce mieć ozdobione obie ręce. Pan Artur, tato dwóch chłopców pogodził się z tym, że jak nie ma pogody, czekają go wydatki. Jeden taki tatuaż kosztuje kilkanaście złotych.

- Tu chcą gofra, dwa kroki dalej loda, a chwilę później znajdują wymarzony samochód, bez którego obaj nie wyobrażają sobie życia - opowiada pan Artur. - Wypoczywając z dziećmi nad morzem, nie uda się oszczędzać. Trudno jest im ciągle odmawiać przyjemności.

Śniadanko i salon

Dzieci dużo czasu spędzają w salonach gier. Nie mogą obojętnie przejść koło samochodów na żetony czy gier naśladujących wyścigi rajdowe. Wie coś o tym pani Ewa z Jeleniej Góry, mama Pawła i Michała. Chłopcy na śniadaniu w stołówce siedzą jak na szpilkach.

Rano szybko jedzą zupę mleczną. Jeszcze tylko ostatnia łyżka, dwa kęsy chleba i biegną do salonu gier. Mama postawiła im warunek. Mogą dziennie wydać po 5 zł na automaty, ale muszą zjadać bez grymaszenia wszystkie posiłki. Od tego czasu z chłopakami nie ma najmniejszego kłopotu w stołówce. Z dnia na dzień, szybciej udaje im się zjadać obiad. Nagle wszystko im smakuje. Zjadają swoje porcje i lecą grać.

- Pierwszego dnia całe kieszonkowe od babci wydałem na gry - przyznaje Paweł. - Pięćdziesiąt złotych szybko się rozpłynęło. Wszystko przez te gry rajdowe. Chciałem pobić swój rekord z ubiegłego roku.

Jak tu nie kupić węża

Dzieci nad morzem kuszą także zabawki. A tych nie brakuje. Stragany są obwieszone plecakami w kształcie misiów czy żelowymi jojo. Za niewielką maskotkę przedstawiającą Shreka trzeba zapłacić ponad 50 zł. Hitem wśród zabawek są drewniane węże, które się wiją, gdy się je poruszy. To pamiątka, na którą trzeba wydać do 10 zł.

W tym roku prawie każdy malec musi wyjechać do domu z ogromną trąbką. Kosztuje ona od 5 do 6 zł. Do tego obowiązkowo trzeba przywieźć automat do robienia baniek mydlanych. To już większy wydatek - ok. 20 zł.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie