Nasze historie spod choinki

Piotr Jasina, Justyna Walichiewicz-Jasina
Miś pluszowy to prezent uniwersalny. Nie podlega modom, dzieci zawsze go kochają.
Miś pluszowy to prezent uniwersalny. Nie podlega modom, dzieci zawsze go kochają. Fot. www.sxc.hu
Udostępnij:
Nie wszyscy dostają, ale wszyscy o nich marzą. Każde pokolenie ma swój kultowy prezent. Kiedyś były nim skarpety z angorowym kołnierzem, potem kolorowy sweterek, a współczesny nastolatek chce komórkę.

- Przed wojną mieszkałam pod Lwowem i u nas prezenty wręczano raczej 6 grudnia - mówi pani Janina. - Ale moi rodzice zawsze coś podrzucali po choinkę. Raz uparłam się, by dostać trójkąciki holenderskiego serka topionego. I dostałam.

Pod przedwojenną choinką zawsze znajdowały się zabawki. - Żadnej tandety - wspomina pan Andrzej. - Mały majsterkowicz to był zestaw małych, ale bardzo solidnych narzędzi.

O co prosiły przedwojenne dzieci? O skarpety z wykładanym angorowym kołnierzem, rękawiczki długie do łokcia, gry planszowe, drewniane klocki, lalki, dla których można było samodzielnie szyć ubranka.

Były też sklejkowe samoloty do składania. - Z silniczkiem - dodaje pan Andrzej. - Naprawdę latał, żadnego oszustwa.

Podczas wojny o prezenty było trudno.

- Tylko raz w czasie wojny dostałam prezent - mówi pani Barbara. - Moja mama, która pracowała u folksdojcza, dostała po jego córce czapkę i rękawiczki. Dostała je latem i trzymała do świąt. A ja marzyłam o lalce. Takiej szmacianej.

W sferze dziecięcych marzeń były: skarpety, czapki, rękawice, mydło. Zabawki, nie takie zrobione przez domorosłych majsterkowiczów, i słodycze były tak odległe, że rzadko kto o nich nawet marzył.

Przełom lat 40. i 50. XX wieku to początki powrotu do normalności. O tym jednak, co znajdzie się pod choinką, decydowały dobrosąsiedzkie układy. Zwłaszcza na ziemiach odzyskanych. W poniemieckich domach pozostały zabawki, rowery, ubrania, przybory szkolne. Rzecz polegała na wymianie dóbr zgodnie z zapotrzebowaniem zgłoszonym w liście do Mikołaja, wiekiem i wzrostem obdarowywanego.

Jak zawsze dzieci marzyły o zabawkach, sprzęcie sportowym i ubraniach.

- Przez kilka powojennych lat prezenty robiła mi własnoręcznie mama - mówi pani Emilia. - Pamiętam kapcie, które uszyła ze starego płaszcza, a żeby nie były bure i brzydkie, wyhaftowała kolorową nicią czubki.

Z sąsiedzkiej wymiany przypadły jej zielony sweterek ozdobiony mikołajkami, czarne pończochy w prążki ze złotą nitką i czerwona pelerynka.

- Chciałam wtedy, żeby natychmiast spadł deszcz, żeby wszystkie dzieci ją zobaczyły - wspomina.
Pod świątecznym drzewkiem znajdowano tornistry, używane lalki, poniemieckie kolejki, gry planszowe.

- A ja jako kilkuletnia dziewczynka marzyłam o nowej, nieużywanej lalce i rowerze - dodaje kobieta. - Taki rower miał sąsiad. Był dla niego i jego synów za mały, a dla mnie w sam raz. Niestety, nie chciał się na nic zamienić

Druga połowa lat 50. budzi w dzieciach i młodzieży coraz śmielsze marzenia. Już nie tylko lalki, gry planszowe czy samochodziki. Śmiałe marzenie o zegarku na rękę na przykład też się spełniło.

- Moja siostra wiedziała, że marzę o zegarku - wspomina Lila J. - Kilka dni stała w kolejce i kupiła mi wielką, piękną niemiecką Ruhlę. Zegarek miał zielone fosforyzujące wskazówki. Jak na skrzydłach gnałam po świętach do szkoły, żeby wszystkie koleżanki go zobaczyły. Choć była zima, paradowałam z pozawijanymi rękawami.

Do grupy prezentów dochodzą, zwłaszcza po 1956 roku, książki młodych pisarzy polskich i oczywiście zachodnich. Hłasko i Saganka. Modne stają się zakupy "na ciuchach". W Szczecinie rozpoczyna się prosperita handlowa marynarzy. Kolorowe ciuszki, angielska czekolada i kosmetyki. Rzeczy drogie, ale wyjątkowe, kolorowe i niepowtarzalne. Bogaci kupują klocki LEGO od marynarzy, niebogaci drewniane klocki w sklepie z zabawkami. Zaczyna być widoczna przepaść między tym, co z Zachodu, a tym, co jest krajowym wypustem.

Lata 60. pokazują tęsknotę za wielkim światem. Wymarzonym prezentem pod choinkę staje się telewizor Alga 21. Karierę robią Pewex i Baltona. Komu się poszczęściło, kupuje prezenty za dolary, marki lub bony. Dzieciom zachodnie lalki - takie ładne, z ubrankami, samochodziki lub kolejki elektryczne. Pojawiają się marzenia o zachodnich perfumach, o mydle Fa, szamponie Silvikrin. Karierę zaczynają robić kupony krempliny, płaszcze ortalionowe i koszule non iron. Palacze sprawiają sobie zachodnie papierosy.

Osoby pozbawione możliwości dewizowych poprzestają na rodzimych perfumach "Być może" i kosmetykach Miraculum. W sklepach pojawiają się pierwsze pakowane zestawy kosmetyków. Młodzi ludzie szukają płyt Paula Anki, Niela Sedaki, Karin Stanek, Heleny Majdaniec, Niebiesko-Czarnych. Winylowy czarny krążek robi karierę, podobnie jak adapter. Pod koniec siermiężnych lat gomułkowskich rozpoczyna się wielka kariera tranzystorów i magnetofonu szpulowego.

Dziewczynki dostają drewniane mebelki dla lalek, kukiełki-pacynki, chłopcy marzą o łyżwach przykręcanych do butów i kijach do hokeja.

Większość dzieci otrzymywała świąteczne prezenty z zakładów pracy swoich rodziców. Były w nich przede wszystkim słodycze i owoce. Wymarzone pomarańcze, a jak zakład bogatszy, a zaopatrzeniowiec sprytniejszy, to były mandarynki - Ja i mój brat Zbyszek co roku otrzymywaliśmy takie zakładowe paczki - wspomina pani Genowefa. - Były w nich cukierki, czekoladki, orzechy, no i pomarańcze, które przecież jadaliśmy raz w roku, właśnie na Boże Narodzenie.

W latach gierkowskich powiało wielkim światem. Miało się już wtedy wrażenie, że jest on na wyciągnięcie ręki. W sklepach pojawiły się luksusowe towary z Zachodu. Marzenia dziecięce o prezentach pozostały niby niezmienne, ale jednak bardziej wyrafinowane. Łyżwy, ale z butami, lalki, ale takie, które mają ubranka i mówią: "mama", mały chemik, mała poczta, gry planszowe. W peweksach kupowano młodym ludziom wranglery i rifle, i sweter z szetlandu, dla mamy - perfumy COCO albo Diora, a ojciec mógł liczyć na markowy alkohol, papierosy. Bo wtedy była moda na palenie. Niestety, druga połowa lat 70. była dużo uboższa.

Kostka Rubika nastała nieco później. Okazała się hitem. Należało ją mieć. Kolejki w sklepach z zabawkami, księgarniach i drogeriach spowodowały, że prezenty były coraz bardziej przypadkowe. Rzut Old Spice'a powodował, że w firmie wszyscy panowie pachnieli tak samo.

Z Zachodu przywożono pierwsze kalkulatory. Cieszono się z rajstop, bielizny, nawet pasta do zębów była dobrym pomysłem na prezent. Do łask, choć bez entuzjazmu, wróciły drewniane zabawki i lalki. Kogo było stać, kupował w dewizowych sklepach klocki Lego i puzzle.

Po chudych latach 80. znowu nastąpił tłusty czas dla prezentów. Oferta była bogata, tylko droga. Rynek zawojowała polonijna Currara. Szalały za nią nastolatki i całkiem dojrzałe kobiety. Panowie mieli swojego Brutala.

To już marzenia całkiem współczesnych dzieci i ich rodziców. Myszka bezprzewodowa, nowa klawiatura, płaski ekran, laptop. Dla dziewczynek i chłopców. Do tego gry komputerowe, zestawy do Skype" a. Wersja tańsza, choć chyba już też niekoniecznie, to komórki i oprzyrządowanie do nich. Najlepiej "full wypas". Poza tym mp3 dla melomanów, a dla miłośników fotografii - mp4.

- A ja to bym chciał podnóżek do gry na gitarze - mówi Jędrek. - Jeszcze książki, i-poda, może być nawet używany, i pandeiro. To taki tamburyn, na którym się gra podczas ćwiczeń capoeiry. Moja mama jest szalona i na pewno zrobi wszystko, żebyśmy byli zadowoleni. Nigdy nie ma przypadkowych prezentów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie