Nasza „Położna na Medal”. Chciała być tam, gdzie zaczyna się...

    Nasza „Położna na Medal”. Chciała być tam, gdzie zaczyna się życie [ROZMOWA]

    Zdjęcie autora materiału
    Anna Folkman

    Głos Szczeciński

    Z końcem grudnia zakończyło się głosowanie w ramach konkursu „Położna na medal” Akademii Malucha Alantan. Położną, która wykazała się szczególnymi umiejętnościami zawodowymi i wyjątkowym podejściem do pacjentek w naszym regionie została Dorota Songin.
    Nasza „Położna na Medal”. Chciała być tam, gdzie zaczyna się życie [ROZMOWA]
    Czym jest dla Pani zwycięstwo w konkursie „Położna na medal”?

    Szczerze mówiąc nie czuję się „położną na medal”. Pomimo że od wielu lat wykonuję zawód położnej, ja także mam w naszym środowisku osoby, które są dla mnie autorytetami i podziwiam je za sposób pracy, technikę, zdolności komunikacji czy radzenia sobie ze stresem. W całym Szczecinie położnych na medal są dziesiątki i im chciałabym ten medal dedykować. Przyznanie tego tytułu traktuję jako wyraz akceptacji i zadowolenia osób, którym towarzyszyłam w ciąży, przy porodzie, czy podczas startu w rodzicielstwo, gdy wrócili do domu i układali nową rzeczywistość. Bardzo chciałabym wszystkim na łamach Głosu za nominację i głosowanie podziękować. Utwierdza mnie to, że to co robię i jak to robię ma sens.

    Od jak dawna jest Pani położną? Dlaczego ten zawód?

    Dyplom i tytuł położnej uzyskałam 26 lat temu. Wybór zawodu jest trochę dziełem przypadku. Jako dziecko często chorowałam, wtedy wszystkich leczono zastrzykami: Penicyliną. Znałam wszystkie pielęgniarki z gabinetu zabiegowego. Stąd powstał pomysł, że zostanę pielęgniarką. Kończąc Liceum Medyczne miałam praktykę na OIOM-ie i tam zetknęłam się ze śmiercią... Opłakałam odejście każdej osoby, bez względu na to czy miała 90 czy 40 lat. Panie pielęgniarki pracujące na OIOM zgodnie powtarzały, że nie nadaje się do tego zawodu. Kończąc liceum miałam tylko taką wiedzę: chce pracować w szpitalu. Nie mogłam pracować tam, gdzie ludzie kończą życie, stąd zrodził się pomysł, by spróbować tam, gdzie życie się zaczyna. Ucząc się na wydziale położnych wiedziałam, że to strzał w dziesiątkę.

    Co daje w tej pracy największą satysfakcję?

    Moja satysfakcja płynie ze świadomości, że swoją pracą przyczyniam się do zmniejszenia poziomu lęku u przyszłych rodziców, pomagam uwierzyć w kompetencje rodzicielskie, wspieram i często umiem pomóc, bądź potrzebną pomoc znaleźć.



    POLECAMY TAKŻE:




    Zobacz także: Kulisy zdrowia: Przegląd szczecińskich porodówek [wideo]


    Czytaj treści premium w Głosie Szczecińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.gs24.pl

    Zapytaj lekarza

    1 3 4 5 ... 28 »
    28 stycznia

    Światowy Dzień Trędowatych

    zobacz więcej »