Nad morzem brakuje rąk do pracy: Ukrainki wcale nie garną się do gastronomii i hotelarstwa

Bogna Skarul
Bogna Skarul
Udostępnij:
Turystyka na wybrzeżu w ogniu rekrutacji. Wkrótce bowiem zaczyna się tu sezon. A w restauracjach i hotelach brakuje rąk do pracy. Nie ma szturmu osób z Ukrainy chcących pracować sezonowo nad morzem.

Hotele, restauracje, punkty handlowe, centra turystyczne – nad morzem rekrutacje do pracy trwają pełną parą. Sezon lada moment, a sytuacja przedsiębiorców wciąż nie jest dobra. Jak mówią eksperci rynku pracy – mimo napływu uchodźców wojennych z Ukrainy – nie można mówić o tym, że osób gotowych do podjęcia pracy jest nadmiar.

– Widzimy pewien ruch pracowniczy skierowany w stronę kurortów nadmorskich, ale spodziewano się, że osób gotowych do pracy będzie więcej - mówią eksperci rynku pracy. - Należy więc już zawczasu obalić takie twierdzenie, że w tym roku hotelarstwo, gastronomia i handel będą przebierać w kandydatach przez to, że jest napływ uchodźców. To nieprawda. Pracodawcy muszą przygotować dobrą ofertę.

Sezon nad morzem zaczyna się od czerwca, ale w niektórych punktach usługowych i hotelach nabory „na sezon” trwają od połowy kwietnia.

Sezon wakacyjny 2022. Jaki będzie?

Trudno jeszcze przewidzieć jak wyglądać będzie zbliżający się wielkimi krokami sezon wakacyjny – przedsiębiorcy spodziewają się mniejszej liczby turystów z zagranicy, ale sporego obłożenia ze strony Polaków. Przewidując problemy z rekrutacją, wiele hoteli, restauracji czy obiektów handlowych już w kwietniu rozpoczęło poszukiwania pracowników na sezon wakacyjny. Byli tacy, co osób do pracy w swoich punktach szukali jeszcze wcześniej.

- Sektor turystyczny jest rozczarowany tym, że kandydatów do pracy jest mniej niż się spodziewano – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspert rynku pracy z Idea HR Group. - Osoby, które po 24 lutego trafiły do Polski to uchodźcy wojenni, a nie ekonomiczni. Widzimy, że są to osoby, które bardzo chcą być niezależne i starają się, by szybko znaleźć pracę i godnie żyć w Polsce. Sporo osób z województwa zachodniopomorskiego podejmuje pracę w kurortach nadmorskich, ale nie możemy mówić o szturmie. Sytuacja wygląda tak, że nabór idzie bardzo powoli, co martwi sektor turystyczny, który od czerwca spodziewa się dużej liczba turystów.

Brak dużego zainteresowania pracą nad morzem przekłada się na zmianę stawek dla pracowników.

Obecnie trudno znaleźć oferty poniżej 25 złotych netto za godzinę pracy. Mowa zarówno o gastronomii, hotelarstwie jak i handlu czy obsłudze turystycznej.

– Stawki rosną i będą rosnąć. To kwestia tego, że pracowników jest mało, a potrzeby przedsiębiorców duże. - Myślę, że sektor turystyczny bardzo poważnie zastanawia się jak skłonić uchodźców wojennych, szczególnie kobiety, do podejmowania pracy w kurortach – dodaje ekspertka.

Dodaje przy tym, że do agencji rekrutacyjnych zgłaszają się przedstawiciele hoteli oraz punktów handlowych. W poważnym klinczu znajdują się także sieci dyskontowe, które oferują swoim pracownikom dodatki do wynagrodzeń jeżeli „na sezon” zdecydują się na przeprowadzkę do pracy nad morze. Pilnie poszukiwani są także kucharze, którym oferuje się naprawdę zawrotne stawki, a i tak ich zatrudnienie nie jest sprawą prostą.

- Sytuacja gospodarcza zmusza przedsiębiorców do bardzo poważnej analizy kosztów, w tym kosztów pracowniczych. Spodziewamy się więc, że wzrost wynagrodzeń za pracę sezonową będzie tym większy, im mocniej rosnąć będzie presja ze strony klientów i pracowników. Trudno wyobrazić sobie, by restauracja nad morzem nie miała w sezonie pełnej obsady kelnerskiej czy żeby hotel nie był odpowiednio posprzątany. Przed przedsiębiorcami więc kilka tygodni naprawdę gorączkowych rekrutacji – dodaje Siedziniewska – Brzeźniak.

Okazuje się, że przedsiębiorcy nad morzem są gotowi do elastycznego działania np. idą na rękę pracownikom z Ukrainy i wypłacają im pensje w trybie tygodniowym. Jest jednak pewne oczekiwanie, że taki pracownik zostanie w hotelu czy w restauracji przynajmniej do końca września.

- Dla osób z Ukrainy to poważne zobowiązanie i bardzo często nie są one chętne wiązać się na tak długo, nie wiedząc czy zaraz nie wrócą do ojczyzny – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak.

- Przed nami pasjonujący sezon nad morzem. Dla rynku pracy będzie to gigantyczne wyzwanie – mówi ekspertka rynku pracy.

W pewnej mierze sytuację ratują studenci, którzy po sezonach pandemicznych wrócili na swoje macierzyste uczelnie. A wakacje chcą spędzić "interesująco" i możliwie dużo zarobić.

- Studenci znają bardziej szczegółowo sytuację w Polsce, więc jak już chcą to zatrudnić jest ich o wiele łatwiej - mówią przedsiębiorcy znad morza. - Ukrainki boją się zatrudniać na umowę o pracę, bo boją się biurokracji. Wola pracować na "czarno", bo maja wtedy większą swobodę i wyższe dochody (nie muszą płacić podatków). A w Ukrainie praca "na czarno" to prawie zawsze była norma.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie