Myśliwi polują na dziki, a obok spacerują ludzie z psami

Grzegorz Drążek grzegorz.drazek@mediaregionalne.pl
Na terenie poradzieckiego lotniska strażnicy miejscy walczą z nielegalnymi wysypiskami śmieci. – Na myśliwychnie natknęliśmy się tu – mówi Wiesław Dubij, komendant SM w Stargardzie (pierwszy z lewej).
Na terenie poradzieckiego lotniska strażnicy miejscy walczą z nielegalnymi wysypiskami śmieci. – Na myśliwychnie natknęliśmy się tu – mówi Wiesław Dubij, komendant SM w Stargardzie (pierwszy z lewej). Grzegorz Drążek
W sąsiedztwie osiedla Lotnisko uaktywnili się myśliwi. Polują na dziki obok ludzi spacerujących z psami. Nasza Czytelniczka alarmuje, że może dojść do tragedii. Myśliwi mówią, że nie łamią prawa łowieckiego.

Pani Joanna w niedzielny ranek, 18 listopada wyszła na spacer z psem na poradzieckie lotnisko w Kluczewie. Nie tylko ona upodobała sobie to miejsce. Przychodzi tam więcej ludzi.

- Chodziliśmy po starej płycie głównej oraz bocznych betonowych uliczkach - relacjonuje stargardzianka. - Czasem przejechał jakiś samochód skrótem na Warnice. Widzieliśmy rowerzystę z wędkami. Pewnie w drodze na ryby.

Jak mówi nasza Czytelniczka, około godziny 8.30 skręciła na betonową ścieżkę biegnącą wzdłuż zagajnika z ruinami.

- Szliśmy spokojnie, psiak bawił się piłką, którą mu rzucałam na tej betonówce - mówi pani Joanna. - W pewnym momencie usłyszałam rytmiczny stukot - nagonkę myśliwych. Z zarośli wypadły na nas pełnym pędem trzy naprawdę duże dziki. Nie zatrzymały się nawet, na nasz widok tylko w panice pobiegły w stronę płyty głównej lotniska i dalej w kierunku osiedla Lotnisko.

Kobieta mocno się przestraszyła.
- Stałam jeszcze osłupiała po tak nagłym spotkaniu z dzikami, oszalałymi i w panice, gdy blisko usłyszałam jeden po drugim trzy strzały - relacjonuje stargardzianka. - Spięłam szybko psa i biegiem wróciłam do samochodu zaparkowanego na płycie głównej. Po drodze widziałam kilka dzików, które schowały się w krzakach na polu. Szybko wsiedliśmy i odjechaliśmy.

Pani Joanna nie pamięta podobnego zdarzenia, choć wielokrotnie w tej okolicy spacerowała z psem. Obawia się, że polowań na dziki na poradzieckim lotnisku będzie więcej i chce przestrzec mieszkańców, głównie pobliskiego osiedla Lotnisko, by uważali na siebie.

- Nie jestem obeznana w przepisach dotyczących polowań, ale z psem wychodzę już czwarty rok i do tej pory nie było takich sytuacji - mówi pani Joanna.

Po powrocie do domu pani Joanna powiadomiła policję o zdarzeniu na poradzieckim lotnisku. Opowiedziała policjantowi, że ktoś urządza polowanie tam, gdzie spacerują ludzie.

- Policjant poinformował mnie, że przecież trwa sezon polowań na dziki więc czemu się dziwię - mówi stargardzianka. - Zapytał się mnie, czy z kimś tam rozmawiałam. Kiedy powiedziałam, że po prostu uciekłam z tego miejsca powiedział, że powinnam poinformować koło łowieckie, a nie policję.

Krótko po tej rozmowie policjant zadzwonił do naszej Czytelniczki, by dopytać o godzinę zdarzenia.
- Patrol policji pojechał we wskazane miejsce, ale nikogo już nie zastał - mówi mł. asp. Łukasz Sierota ze stargardzkiej policji. - Ustalono, że w Urzędzie Gminy Warnice było oficjalne zgłoszenie polowania tamtego dnia w sąsiedztwie płyty głównej poradzieckiego lotniska. Nie ustalono natomiast, czy ktoś z myśliwych poszedł za daleko w kierunku stargardzkiego osiedla Lotnisko i przekroczył granice obwodu łowieckiego.

Okazuje się, że ostatnio nie tylko na poradzieckim lotnisku można natrafić na urządzających polowania myśliwych. Mieszkańcy widzieli ich w akcji także za hipermarketem przy ulicy Szczecińskiej, gdzie łączy się teren poligonu z zagajnikiem pod Lipnikiem. Tam też spacerują mieszkańcy z psami.

Osoby z Lipnika chodzą tą drogą skrótem na zakupy do hipermarketu. Spotkać też można młodych ludzi na rowerach, osoby wędrujące z kijkami nordic walking czy mieszkańców uprawiających jogging. Nasza Czytelniczka zauważyła tam dwóch myśliwych ukrytych w krzakach, ze strzelbami w rękach.

- Byli bardzo wkurzeni, że przerwałam im polowanie - mówi stargardzianka. - Kiedy powiedziałam, że to nie jest las i tu polować na dziki nie powinni, roześmieli się i powiedzieli że mają zezwolenie na odstrzał dzików i mogą strzelać gdzie im się zechce.

Myśliwi niechętnie rozmawiają w sprawie polowań.

Udało nam się to dopiero, gdy obiecaliśmy im anonimowość.
- My trzymamy się przepisów, a prawo łowieckie mówi, że w obwodzie polowań trzeba zachować odległość stu metrów od zabudowań i pięciuset metrów od obiektów użyteczności publicznej - mówią myśliwi. - A czy mieszkańcy mogą wszędzie spacerować? Dla nas ważne jest, by unikać konfliktów z mieszkańcami, więc czasem warto odsunąć się z polowaniami kawałek dalej. Trzeba jednak pamiętać o tym, że ostatnio dziki coraz chętniej zaglądają do miast i robią szkody.

Podobnie uważa Czesław Kwiatkowski, były stargardzki radny powiatowy, od ponad dwudziestu lat członek jednego ze stargardzkich kół łowieckich.

- Myśliwi nie są szczęśliwi, jak po łowisku chodzą ludzie - mówi Czesław Kwiatkowski. - Takie sytuacje, jak ta na poradzieckim lotnisku, na pew no trzeba wyjaśnić. P o - winno się sprawdzić granice łowiska, czy czasem ktoś ich nie przekroczył. Plan polowań jest zgłaszany między innymi na policję i jeśli nie ma zastrzeżeń, to myśliwi mogą polować.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
hugo

Policjant się zirytował bo musiał przerwać spożywanie pączka i odebrać telefon.A tak na marginesie to policjanci w Stargardzie mają zawarte w umowach że muszą być chamscy?Osobiście widziałam jak swoimi komentarzami celowo prowokują młodych podpitych chłopaków,straszą dołkiem i ubliżają im bez powodu.Bo przecież słowo szczyla przeciw 2 policjantom jest nic nie warte.Pozdrawiam tych miłych Panów z przejścia na Barnima!

A
A_Szczecin

Akurat przy polowaniu na dziki jest problem, ponieważ breneka (rodzaj kuli do polowania an dziki) lata dużo, dużo dalej niż np. śrut używany do polowania na zające czy kaczki. Śrut, można powiedzieć, że po około 25-30m opada, a breneka leci...

j
janek

szanowna pani przed wyjściem na spacer musi pani zadzwonić do gminy i zapytać czy jest polowanie(zbiorowe).jeśli poluje jeden myśliwy to już takiej inormacji nie ma.I właśnie nie rozumię na czym polega to prawo.Myślę że chodzi o to że jak dostane kulkę to fachowcy określą czy myśliwi przekroczyli prawo czy nie.

Dodaj ogłoszenie