reklama

MŚ 2018 James Rodriguez (Kolumbia). Król strzelców mundialu zapoluje w Rosji na drugi tytuł

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
James Rodriguez podczas mistrzostw świata w Brazylii wikimedia/Danilo Borges/copa2014.gov.br
MŚ 2018. James Rodriguez nie wziął udziału w pierwszym treningu Kolumbii po przylocie do Rosji, ale lider reprezentacji, która na mundialu 24 czerwca zmierzy się z Polską, jest już zdrowy i od piątku ćwiczy w Kazaniu z całą drużyną.

Według kolumbijskich dziennikarzy James nie tyle miał kontuzję, co po prostu narzekał na zmęczenie. Inna wersja mówiła o ciągnącym się od tygodnia przeziębieniu. Tak czy inaczej w dniu otwarcia mistrzostw świata piłkarz Realu Madryt, który przez ostatni sezon występował na zasadzie wypożyczenia w Bayernie Monachium, ćwiczył na siłowni. Od piątku trenuje już na boisku. Bez Jamesa Kolumbia mocno straciła by na wartości. To piłkarz o wyjątkowym talencie, który na boisku potrafi zachwycać nawet kibiców rywali.


Mundialowe golazo

O takich golach, jaki zdobył w meczu z Urugwajem podczas poprzednich mistrzostw świata, w Ameryce Południowej mówi się golazo. To słowo zawiera całe piękno i esencję futbolu. Swym uderzeniem z woleja pod poprzeczkę, po przyjęciu piłki klatką piersiową, przyćmił wszystkie wcześniej zdobyte bramki na mundialu w Brazylii.

Kolumbijski pomocnik pogrążył Urugwaj, dokładając jeszcze drugiego gola, a z sześcioma w całym turnieju został liderem strzelców mistrzostw świata.

- Jesteśmy w szoku. Nie poznajemy Jamesa. Do tej pory był głównie klasycznym rozgrywającym z numerem 10, nie strzelał aż tylu bramek. Choć prawdą jest, że jeśli już je zdobywał, to często były to właśnie takie golazo, jak na Maracanie – zachwycał się przed czterema laty Sergio Urrego, który relacjonował turniej dla kolumbijskiego dziennika „El Periodico”.

Rola Jamesa w reprezentacji Kolumbii uległa zmianie z chwilą, gdy okazało się, iż w mistrzostwach nie weźmie udziału Radamel Falcao. - Wziął na siebie zadanie wykańczania akcji. Ale to nie znaczy, że Falcao nam nie brakuje. Może zabraknąć go w decydującym momencie, w ćwierćfinałowym meczu z Brazylią – dodawał Urrego i okazało się, że miał rację. Kolumbia po wyrównanym boju uległa gospodarzom turnieju 1:2 i James mógł się pakować do domu.


James Bond z Banfield

12 lipca, trzy dni przed finałem w Moskwie, James skończy 27 lat. Zachwycał już jako nastolatek, gdy występował w argentyńskim Banfield. Porównywano go wówczas do Cristiano Ronaldo i nadano przydomek „James Bond z Banfield”. Stamtąd przeniósł się do FC Porto, zdobywając trzy tytuły mistrza Portugalii i wygrywając Ligę Europy. W 2013 roku Monaco zapłaciło za niego 45 mln euro.

- Piłkarskie geny ma po ojcu, który był całkiem dobrym graczem, występował w kadrze Kolumbii do lat 20 – opowiadał nam Jose Maria Yepes de la Torre z kolumbijskiego radia. - Rodriguez senior występował w kilku klubach, a gdy przeniósł się do Cucuty, urodził mu się syn. Nie mieszkali tam długo, bo dostał ofertę gry w Tolima Ibague i właśnie w tym miejscu James spędził dzieciństwo. Ibague to miasto w środkowej części Kolumbii liczące ponad 400 tys. mieszkańców. Później James zamieszkał w znacznie większym Medellin i tam, mając 14 lat, podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt z II-ligowym Envigado.

Sergio Urrego dodaje, że rodzice piłkarza są typowymi przedstawicielami klasy robotniczej. - Rozwiedli się wiele lat temu. Jamesa wychowywała matka Pilar Rubio – dodaje. Syn nie chciał innych zabawek poza piłką. Jego idolem z dzieciństwa był Carlos Valderrama, najwybitniejszy piłkarz w historii Kolumbii. - Spotkałem go tylko raz w życiu i uznałem, że jest dobrym człowiekiem – mówi James. - Od szóstego roku życia moim celem było zostać najlepszym piłkarzem na świecie. Chciałem zostać kapitanem drużyny, strzelać rzuty karne i wolne. Codziennie po przebudzeniu marzę o zdobyciu Złotej Piłki.

Siedem lat temu ożenił się z Danielą Ospiną, mają córeczkę Salome. Daniela jest siostrą bramkarza reprezentacji Kolumbii, Davida Ospiny.

- To nie przypadek. Większość piłkarzy obecnie tworzących drużynę narodową przyjaźni się od wielu lat. Występowali ze sobą w kolejnych rocznikach młodzieżowych i są bardzo zżyci. Widać to także na boisku, bo podczas gry świetnie się rozumieją. To największa siła Kolumbii – tłumaczył Jose Maria Yepes de la Torre. Okazało się jednak, że związek nie wytrzymał próby czasu. Na przeszkodzie stanęły… przenosiny Jamesa z Madrytu do Monachium.

- Chciałam kontynuować pracę w Hiszpanii i Kolumbii, więc nie zdecydowałam się na przeprowadzkę do Niemiec. Jest to naturalnie trudny i smutny moment, ale na szczęście udało nam się przetrwać go z dojrzałością i spokojem - powiedziała Salome Ospina.


Klasyczna „10”

W świecie futbolu trudno znaleźć kogoś, kto nie zauważyłby talentu Jamesa przy pierwszym kontakcie z nim.
Zico, uczestnik mistrzostw świata w latach 1978-86, ułożył swoją jedenastkę mundialu już przed meczem Kolumbii z Brazylią. Znalazło się w niej miejsce i dla Neymara, i dla Jamesa. Tego drugiego ustawił na pozycji klasycznej „10”, a Brazylijczyka przesunął na środek ataku. - Twierdzenie, że James jest jednym z najbardziej utalentowanych piłkarzy turnieju to nieporozumienie. On, mając zaledwie 22 lata, jest gotowy podbić świat – twierdził Zico.

Sergio Urrego z dziennika „El Periodico” podkreśla dojrzałość Jamesa. - Od dzieciństwa był skoncentrowany tylko na futbolu, inne rozrywki go nie interesowały. Gdy przeniósł się do Europy, jego profesjonalizm został podniesiony na jeszcze wyższy poziom. Tutaj nauczył się grać pod presją – mówił kolumbijski dziennikarz.

Dobrze pamięta go pomocnik Manchesteru City Fernandinho z czasów, gdy nieopierzony Kolumbijczyk dopiero zabiegał o miejsce w wyjściowym składzie FC Porto. Fernandinho grał wówczas w Szachtarze Donieck. - James wszedł na boisko i od razu dostrzegłem, że świetnie potrafi zagrywać piłkę lewą nogą – wspomina. - Podczas mundialu pokazał, że pieniądze wydane przez Monaco były świetną inwestycją.

Rzeczywiście, bo powrocie z MŚ w Brazylii francuski klub nie mógł opędzić się od ofert. Wygrała, a jakże, ta złożona przez Real Madryt. Kwota transferu sięgnęła 75 mln euro.
Nie można powiedzieć, że James w zespole Królewskich sobie nie poradził. Przegrał jednak rywalizację w zespole Zinedine’a Zidane’a i poszukał szczęścia w Bayernie, zostając kolegą Roberta Lewandowskiego. Zdaje się, że tam je znalazł, bo Bawarczycy zamierzają skorzystać z opcji pierwokupu. Jeśli oczywiście mówimy o sportowym aspekcie kariery Kolumbijczyka, skoro owo „szczęście” przypłacił utratą żony.

Wideo

Materiał oryginalny: MŚ 2018 James Rodriguez (Kolumbia). Król strzelców mundialu zapoluje w Rosji na drugi tytuł - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3