Mówią w dwóch językach

    Mówią w dwóch językach

    Emilia Chanczewska

    Głos Szczeciński

    Aktualizacja:

    Głos Szczeciński

    Rodzina Marciszaków w komplecie. Ksiądz Rusłan z żoną Iwoną i córeczkami: 4-letnią Olą i 2-letnią Ksenią. W domu rozmawiają ze sobą po ukraińsku.

    Rodzina Marciszaków w komplecie. Ksiądz Rusłan z żoną Iwoną i córeczkami: 4-letnią Olą i 2-letnią Ksenią. W domu rozmawiają ze sobą po ukraińsku. ©Emilia Chanczewska

    W Stargardzie i okolicach żyje wielu Ukraińców. Większość z nich się spolszczyła, część wciąż chce pielęgnować swoje tradycje.
    Rodzina Marciszaków w komplecie. Ksiądz Rusłan z żoną Iwoną i córeczkami: 4-letnią Olą i 2-letnią Ksenią. W domu rozmawiają ze sobą po ukraińsku.

    Rodzina Marciszaków w komplecie. Ksiądz Rusłan z żoną Iwoną i córeczkami: 4-letnią Olą i 2-letnią Ksenią. W domu rozmawiają ze sobą po ukraińsku. ©Emilia Chanczewska

    Nie mają tu jeszcze cerkwi, ale mają swojego księdza. To Rusłan Marciszak, który przygotowuje stargardzkie obchody parafii greckokatolickiej.

    Ksiądz Rusłan urodził się na Ukrainie, od 11 lat mieszka w Polsce, ma 4 lata duszpasterskiej posługi. Najpierw służył w Łomiankach, w parafii dla emigrantów z Ukrainy. W Stargardzie jest od ubiegłego roku. Najpierw mieszkał na os. Zachód, obecnie w centrum. Niektórzy sąsiedzi zachodzą w głowę, dlaczego chodzący w sutannie ksiądz mieszka w bloku i to z rodziną?!
    Tylko niektórzy mają odwagę zapytać i wtedy ks. Rusłan chętnie im wyjaśnia, że w obrządku wschodnim kościoła katolickiego kapłani przed przyjęciem święceń mają prawo wyboru celibatu lub małżeństwa.

    5 listopada obronił tytuł doktora na Uniwersytecie Kard. Wyszyńskiego w Warszawie. Pisał o "Duszpasterstwie w kościele greckokatolickim w diecezji wrocławsko-gdańskiej od 1996 r." Do tej diecezji należy stargardzka parafia. Na co dzień uczy religii greckokatolickiej w Szkole Podstawowej nr 5. Tam jego żona Iwona spotyka się z 17-osobową grupą dzieci, by uczyć ich języka ukraińskiego. Ona uczy rzymskokatolickiej katechezy w SP nr 7.

    Żniwo akcji "Wisła"

    Msze dla greckokatolickich parafian odprawiane są codziennie o godzinie 8, w kościele Ducha Św., w niedziele o 14, w święta (gdy przypadną w tygodniu) - o 10. W niedziele bierze w nich udział do 100 osób, w święta do 250. Katecheza prowadzona jest w piątki o 16. Mają także swój klub przy Chrobrego 21, czynny od godziny 15. Tam odbywają się próby chóru, a także pozaliturgiczne spotkania, takie jak niedawno z pracownikiem IPN-u.

    - W 1947 roku w Stargardzie było około 6000 rodzin ukraińskich deportowanych z ziemi przemyskiej i Rzeszowszczyzny - mówi ksiądz Rusłan Marciszak. - Teraz w Stargardzie i okolicach mam zapisanych 212 rodzin, razem z Ińskiem jest ich 260. Nastąpiła polonizacja, asymilacja ukraińskiej mniejszości, niektórzy na siłę chcą być Polakami. Starsze, schorowane osoby skazane są na dzieci i wnuki, by przywiozły ich na mszę. Często okoliczności zmuszają ich do korzystania z posługi rzymskokatolickiej.

    Ksiądz Rusłan przyznaje, że niektórych wiernych widuje rzadko.
    - Do każdego dojadę z posługą, ale starsi ludzie wstydzą się prosić, a kapłanowi rzymskokatolickiemu powiedzieć, że może do nich dojechać kapłan obrządku wschodniego. Dlatego też z niektórymi wiernymi widzę się tylko raz na rok. Zdarza się, że nie jest szanowana ich wola pochowania przez księdza greckokatolickiego, a ja po czasie dowiaduję się, że ktoś umarł. To jest dla kapłana głęboki ból, czuję bezsilność. Zdaję sobie sprawę, że było to pokolenie dręczone, prześladowane, że musieli się kryć z tym, że są Ukraińcami, niszczyli dokumenty. Całymi autokarami wyjeżdżali do Kanady, Stanów, Anglii. Z dokumentów IPN wynika, że mieli na to przyzwolenie władz, bo było to dla nich wygodne. Coś się w nich załamało. To akcja "Wisła" gdy podczas przesiedlenia zostały rozbite rodziny, zbiera żniwo.

    Jeździ do Ińska

    Ks. Rusłan służy także wiernym w Ińsku. Tam, na coniedzielnej mszy o godzinie 10 (w święta o 13) zbiera się około 30 osób. Korzystają również ze świątyni rzymskokatolickiej.

    - Do 1989 r. nasz kościół istniał m.in. dzięki kościołowi rzymskokatolickiemu - przyznaje ks. Rusłan. - W 1956 r., po odwilży październikowej, niewiele się zmieniło. Kapłani swoją posługę pełnili potajemnie. Dopiero po 1989 roku uzyskaliśmy pełną swobodę. Cerkiew wyszła z podziemia i zaczęła domagać się swych praw. Wszyscy otworzyli szeroko oczy, że jest tylu grekokatolików. Zaczęły być budowane cerkwie, przebudowywano też na nie koszary czy szpitale pozostałe po wojskach rosyjskich.

    Wspólnota ma pół wieku

    Pierwsza msza dla stargardzkiej wspólnoty greckokatolickiej odprawiona została w 1957 r. przez ks. Włodzimierza Borowca. Msze odprawiane były raz w miesiącu, a nawet rzadziej, ale spotykało się na nich nawet 500-600 osób.

    - To była ich tożsamość, znak że ich kościół żyje. Biskup był wtedy jak sam Bóg - opowiada ks. Rusłan.

    Przez 48 lat grekokatolicy wspólnie modlili się w bocznej nawie stargardzkiej kolegiaty, w kaplicy. W listopadzie ubiegłego roku byli zmuszeni opuścić kaplicę na czas remontu.

    - Okazało się, że nie ma powrotu - mówi ksiądz Rusłan. - Teraz mamy świetną współpracę z kościołem Ducha Św. Przecież jesteśmy braćmi, katolikami, w jedności ze stolicą Apostolską, mamy te same dogmaty. Tylko obrządek, język, szaty są inne. Papież pięknie to ujął, że kościół oddycha dwoma płucami, że ma wschód i zachód. Każdy katolik może przystępować do sakramentów w naszej cerkwi, często rzymskokatolicy mają bezpodstawne wątpliwości. Nie jesteśmy odmieńcami, odszczepieńcami. Tylko niektórzy prawosławni uważają nas za zdrajców, gdyż opuściliśmy w 1596 r. ich szeregi podpisując porozumienie w Brześciu. Choć jest miejsce w Polsce, w Bieszczadach, gdzie w jednej świątyni modlą się i rzymskokatolicy i grekokatolicy i prawosławni.

    Będzie nowa cerkiew

    W Stargardzie za 2-3 lata, nad Iną, stanie cerkiew. Jutro poświęcony będzie krzyż na tym terenie.

    - To nie jest kościół na wymarciu. - zapewnia ks. Rusłan Marciszak. - Rozwija się mimo problemów. Są powołania do kapłaństwa, do stanu zakonnego. Z naszej parafii mamy trzy siostry w zakonie Św. Bazylego Wielkiego. Trwamy, działamy. I tak będzie, dopóki ludzie żyją i w rodzinie pielęgnowana jest miłość do cerkwi, do narodu. Razem z żoną uczymy pielęgnować tradycje, obrządek. Nasze dzieci od początku mówią w dwóch językach. Przykre, że są osoby, które spotkane na ulicy nie chcą mówić po ukraińsku. Może trzeba będzie trochę zmienić formę duszpasterstwa? Może niedługo, podczas kolędy, uda się do nas przyciągnąć więcej osób?

    Czytaj treści premium w Głosie Szczecińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Polub nas na Facebooku

    Zdjęcia ze Stargardu

    Wideo ze Stargardu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GS24 poleca:

    Osobowość Roku 2018 - zagłosuj już dziś!

    Osobowość Roku 2018 - zagłosuj już dziś!

    Mistrzowie Handlu - zgłoś swoich kandydatów

    Mistrzowie Handlu - zgłoś swoich kandydatów

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    SPORTOWY SUKCES ROKU | Głosowanie zakończone poznaj laureatów

    SPORTOWY SUKCES ROKU | Głosowanie zakończone poznaj laureatów