Moskalewicz nie grał źle

Rozmawiał Przemek Sas, 22 listopada 2004 r.
Antoni Ptak (na pierwszym planie) w towarzystwie swojego syna Dawida.
Antoni Ptak (na pierwszym planie) w towarzystwie swojego syna Dawida. Andrzej Szkocki
Rozmowa z Antonim Ptakiem, właścicielem Pogoni.

- Wynik i gra dalekie od oczekiwań...

- Przede wszystkim obraz meczu wypaczyły fatalne warunki. Pogoń grała słabiutko do momentu straty bramki. Potem wyraźnie się otrząsnęła i wyglądało to już znacznie lepiej. Po zmianie stron warunki atmosferyczne w zasadzie uniemożliwiały grę. W końcówce zabrakło nam wyraźnie szczęścia. Z pewnością nie graliśmy dzisiaj dobrze. Inna sprawa, że na boisku Odry zawsze gra się ciężko. Nie pozostało nam nic innego, jak zacząć myśleć o następnym sezonie. U wielu zawodników widać braki kondycyjne. Widoczne też były braki taktyczne. Trudno być zadowolonym z tego, co się zobaczyło.

- Piłkarzom zabrakło dzisiaj tej agresywności i zadziorności, którą prezentowali ich rywale...

- Zgadzam się. Na tym polega gra w Wodzisławiu - na walce, na agresywności, zdecydowaniu. Tutaj trzeba umieć przyjąć te warunki. Przecież każdy się spodziewał, że Odra tak właśnie będzie grała. Przy odrobinie szczęścia, gdyby strzał Magdonia był celny, mogliśmy tu odnieść sukces.

- Czy dla niektórych zawodników był to ostatni występ w Pogoni?

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie