Mój konik to stałe fragmenty

Rozmawiał Przemysław Sas
Trener musi czytać grę - mówi Bogusław Baniak.
Trener musi czytać grę - mówi Bogusław Baniak. Marcin Bielecki
Rozmowa z Bogusławem Baniakiem, trenerem Pogoni.

- Dzisiaj mecz z Groclinem. Nazwa rywala straszy, ale piłkarze chyba nie. To co, pokazali ostatnio w Płocku nie było nadzwyczajne?

- Groclin wygrywa, ale opinie o grze grodziszczan nie są pochlebne. Bez dwóch zdań jest to jednak zespół solidny, bardzo groźny na własnym boisku.

Ten sezon jest dla Groclina bardzo ważny. Trener Radolsky dostał ostatnią szansę zdobycia mistrzostwa Polski. Czego możemy się po nich spodziewać? Kontuzja Liberdy spowodowała trochę zamieszania na pozycji bramkarza. Obrona gra czwórką w linii i gra - co istotne - bardzo odważnie. Dwóch bocznych obrońców włącza się w akcje ofensywne.

Reżyserem gry jest reprezentant Polski Mila. Ustawiony bardzo ciekawie, jako cofnięty pomocnik. Asekuruje go inny reprezentant Sobolewski. Napastnicy tacy jak Moskała grają na bocznych sektorach boiska. Z ich strony najgroźniejszą bronią jest szybkość. Kiedyś Groclin dysponował wspaniałą formacją napadu: Niedzielan - Rasiak. Teraz Radolsky dopiero kompletuje duet napastników. Z tymi, których ma teraz, powinniśmy sobie dać radę. Problem leży gdzie indziej. Z analizy wynika, że Groclin atakuje aż siedmioma zawodnikami. Po stracie piłki musimy natychmiast obstawić wszystkie sektory. Pamiętajmy jednak, że Groclin nieprzypadkowo zgłosił aspiracje do tytułu mistrza Polski.

- Trener Engel montował swoim piłkarzom filmy dokumentalne, trener Szkocji puszczał piłkarzom epopeję "Waleczne Serce". Jaka jest pana recepta na motywowanie zespołu?

- Mam kilka kaset. Głównie ze sportami walki i dokumenty na temat sportowców, którzy przezwyciężali swoją słabość. Od dłuższego czasu staram się motywować piłkarzy słowem.

Mobilizacja trwa już w trakcie tygodnia poprzedzającego mecz. Staram się przy tym korzystać z podpowiedzi psychologów. Szczególnie w indywidualnych rozmowach z zawodnikami. To, co z tych rozmów wynoszę to wiedza, kto najbardziej się nadaje do gry w pierwszym składzie.

W przerwie meczu z Lechem nie było potrzeby dodatkowej mobilizacji, bo zrobił to za mnie sędzia. Natomiast na klęczkach w szatni rozrysowywałem im system 4-4-1 i dodatkowo mówiłem, że to też ich szansa na zwycięstwo. Z zawodnikami rozmawiam nawet na przystankach naszego autokaru. Każdy moment jest dobry.

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie