MIŁ@ŚĆ od pierwszego kliknięcia

Paulina Piotrowska
Paulina Piotrowska
Dzisiaj szukanie miłości w sieci jest właściwie normą.To zjawisko społeczne i kulturowe. Socjolodzy potrafią je opisać i zrozumieć. Ale... czy nie prościej pogadać spogladając sobie prosto w oczy? 123rf
Polacy masowo szukają partnera w portalach randkowych. Nie zawsze chodzi o miłość, czasem ważne jest to, żeby mieć wieczorem do kogo napisać - mówi dr hab. Małgorzata Bogunia-Borowska, kierownik Zakładu Badań Kultury Współczesnej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Miłość można znaleźć przez internet? Jacy ludzie decydują się na szukanie drugiej połówki w ten sposób?

Trudno wskazać jedną kategorię osób, które decydują się poszukiwać miłości przez internet. Z jednej strony to osoby nieśmiałe, które mają problemy z wchodzeniem w relacje i nawiązywaniem kontaktów. Z drugiej - mogą to być osoby bardzo aktywne, które poszukują nowych kontaktów zarówno w internecie, jak i przez bezpośrednie kontakty. Po trzecie - mogą to być osoby, które mają doświadczenia życiowe ograniczające ich możliwości brania udziału w życiu towarzyskim, na przykład wychowujące samotnie dzieci, opiekujące się starszymi, niedołężnymi rodzicami. Mogą to także być osoby, które nie chcą tracić czasu i energii na dokonywanie selekcji potencjalnych kandydatów i kandydatek. Poznawanie innych ludzi, ich zainteresowań, doświadczeń jest procesem niezwykle czasochłonnym i angażującym. Narzędzie, jakim jest internet, pozwala zarówno ograniczyć czas, jak i wydatkowanie energii.

Jeśli się nie udało kogoś wartościowego poznać w młodości, to potem te szanse maleją?

Najlepszy czas na dobieranie się w pary to właśnie młodość. To naturalny proces, ludzie w tym wieku pragną dzielić z bliskim człowiekiem swoje emocje. Poza tym mają zazwyczaj sporo okazji do poznania innych. Prawdopodobieństwo poznania wówczas kogoś, z kim się połączymy, jest większe ze względu na bywanie w różnych środowiskach. Z czasem stabilizowania się sytuacji zawodowej liczba owych kontaktów nieco maleje. A ci, którzy założyli rodziny, wchodzą w kolejne fazy i cykle życia, które przestają być kompatybilne z życiem singli.

Wyobraźmy sobie choćby kogoś, kto pracuje w aptece, gdzie są zatrudnione cztery osoby. W swoim otoczeniu ciągle widuje te same twarze. Jego możliwości poznawcze w pewnym momencie zostają ograniczone. Jeśli dołożymy do tego, że mamy do czynienia z sytuacją małego miasta, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Albo wyobraźmy sobie lekarkę ze specjalizacją ginekolog. Ma ona bardzo rozległe kontakty, lecz głównie są to jej pacjentki. A mężczyźni są zazwyczaj partnerami lub mężami owych pacjentek. Albo spójrzmy na środowisko informatyków. To grupa zawodowa zdominowana przez mężczyzn. W takiej sytuacji wykorzystanie internetu jest sposobem radzenia sobie z tą sytuacją.

Taka osoba decyduje się na szukanie w internecie, bo tak jest prościej?

Tak. I nic w tym złego. To dobrze, że decyduje się wykorzystać narzędzie, które zostało stworzone właśnie w tym celu. Ma ono pomagać ludziom w nawiązywaniu kontaktów. To bardzo utylitarne narzędzie współczesności. Poza tym warto przypomnieć, jak działają portale randkowe. Programy komputerowe obsługujące je funkcjonują na bazie algorytmów, które pomagają dokonywać selekcji potencjalnych osób do poznania na podstawie informacji, jakie użytkownik wprowadza, konfigurując swój profil. Oprogramowanie z bazy danych wybiera te jednostki, które mogą nas zainteresować.

Jak to wygląda w praktyce?

Bardzo prosto, na przykład jeśli określimy, że interesuje nas katolik, to algorytm wybierze dla nas kandydatki i kandydatów z grupy chrześcijan. I najpewniej taka osoba trafi do grupy sprofilowanej jako chrześcijanie, albo jeszcze bardziej wąsko: katolików. Poszukujący miłości mają zatem pewność i poczucie bezpieczeństwa, że są w odpowiednim miejscu i wśród właściwych dla siebie osób. W życiu musimy sami dotrzeć do tych informacji i sprawdzić, czy osoba, którą poznajemy, ma takie same preferencje. Za każdym razem jest to wydatek energii i czasu. Tutaj, dzięki profilowaniu, mamy pewność, że logujemy się na portalu i w grupie bliskich światopoglądowo, wyznaniowo czy też pod względem preferencji płciowych. Innymi słowy - szybciej na takich portalach trafia się na swoich. Przedstawiam tutaj sytuację opartą na prawdzie i zaufaniu, które jednak dominuje na tych portalach. Osoby, które są nieuczciwe, dość szybko są demaskowane. Wcale nie jest tak łatwo konfabulować i prowadzić kilka fałszywych narracji z innymi uczestnikami. Zazwyczaj szybko takie osoby są eliminowane z portalu.

Dobrze, mamy więc pewność, że spotkamy kogoś o preferencjach podobnych do naszych. W internecie szukamy ideałów?

Tak, ale nie chodzi tylko o preferencje związane z kategorią wieku, płci czy profilem socjoekonomicznym. Profilowanie dotyczy także innych kwestii, na przykład pasji, wartości czy poglądów. Paradoksalnie, gdy ludzie dobierają się w pary i myślą o byciu razem w długiej perspektywie, to akurat wiek czy wygląd mogą się okazać drugorzędne. Ważniejsze jest to, żebyśmy mieli wspólnotę światopoglądową. Dla wielu osób właśnie te kwestie są traktowane jako fundamentalne w doborze partnera. Nie można zatem sprowadzać portali randkowych, a tym samym ich użytkowników, do poziomu koloru oczu. To byłoby duże uproszczenie. Portale randkowe, wbrew nieco mylącej nazwie, są całkiem poważną platformą poznawania się i komunikowania osób, bardziej niż się to na pierwszy rzut oka może wydawać. Dla wielu to sposób i szansa na poważną relację, często na całe życie. Jest to współczesny fenomen społeczny.

Naprawdę możemy już mówić o fenomenie?

Powiem więcej - to był fenomen kilka lat temu. Teraz szukanie miłości w sieci jest właściwie normą. Dzisiaj jest to zjawisko społeczne i kulturowe, które potrafimy opisać i zrozumieć. Najlepiej to zresztą zrobić w kontekście szerszych zjawisk społecznych. Procesy globalizacyjne, duża mobilność, dynamiczny rynek pracy, migracje, alternatywne style życia, rozwój tanich środków transportu powodują, że granice poszukiwania siebie nawzajem znacznie się rozszerzyły, przekraczając granice małych miejscowości, miast, a nawet państw i kontynentów. Współcześnie, bez angażowania dużych środków finansowych, możemy odbywać wirtualne podróże w poszukiwaniu bliskich nam osób. Czasami te zgodne z naszymi oczekiwaniami mentalnymi i światopoglądowymi osoby mogą zamieszkiwać odległe miejsca. Przy odrobinie szczęścia możemy je dzisiaj poznać bez ruszania się z kanapy, a właściwe sprzed ekranu.

Kiedyś ludzie zamieszkujący odległe tereny nie mieli praktycznie szans się poznać. Jedynie wielkie dynastie mogły sobie pozwolić na koligacenie osób zamieszkujących dalekie kraje. Jednak nawet wówczas dobierano małżeństwa według pewnego algorytmu. W imperium osmańskim sułtan raczej nie szukał księżniczki chrześcijańskiej. Ten dobór miał zazwyczaj cel polityczny i majątkowy. Dążono do wzmocnienia dynastii i umocnienia władzy. Mimo tych oczywistych celów delegacje przybywające na dwór starały się w pozytywny sposób zaprezentować przymioty osobiste i urodę kandydatki na żonę lub kandydata na męża. Przywożone przez dworaków obrazy oblubienic i oblubieńców były zazwyczaj dużo atrakcyjniejsze niż ich oryginały. W tym sensie społeczny i kulturowy mechanizm prezentacji samego siebie nie zmienił się. Ludzie starają się pokazać siebie od najlepszej strony.

A jednak wygląd był ważny...

Zawsze był i jest. Jednak na różnych etapach życia człowieka ma większe lub mniejsze znaczenie. Jeśli ktoś jest ciężko doświadczony przez życie, poszukuje raczej kogoś bliskiego duchowo. Nie oznacza to, że wizerunek nie jest w ogóle ważny. Może mieć jednak znaczenie drugorzędne. Dobór partnera lub partnerki jest wówczas bardziej racjonalny, a mniej emocjonalny. Jednak w takiej sytuacji najpierw idą wartości i wspólnota idei, a dopiero w drugiej kolejności fizyczność człowieka.

Pamięta pani książkę „Samotność w sieci” Leona Wiśniewskiego? To był wielki bestseller. Była to pierwsza fabuła, która podjęła tematykę emocji rodzących się przez internet. Tam bohaterowie bardzo długo poznawali się poprzez słowo. Rozmawiali słowem pisanym, zanim się spotkali. Gdy do tego doszło, wszystko, co ważne, już o sobie wiedzieli. Byli zauroczeni swoimi osobowościami. Kontakt fizyczny, możliwość spotkania i zweryfikowania własnych wyobrażeń była nagrodą. Była ukoronowaniem tej zażyłości emocjonalnej, która się zrodziła podczas sieciowych kontaktów.

Mówimy o zjawisku idealizowania. Piszemy z kimś, poznajemy tę drugą osobę, ale nie widzimy jej.

Raczej o wyobrażeniach na temat drugiej osoby, jej rodziny, życia, znajomych. Ludzie, poprzez nowe narzędzia, muszą sobie ten świat wyobrazić i oswoić. Jednak dzisiaj tę wyobraźnię uruchamiamy tylko do pewnego stopnia, bo dysponujemy już narzędziami, które w dość realistyczny sposób pozwalają nam wejść w świat drugiej osoby poznanej przez portal randkowy. Jest Skype, aktywne kamerki, z którymi można chodzić i pokazywać otoczenie materialne, w jakim się żyje. Pokazać bliskich. A przede wszystkim także siebie. Naturalnie, wciąż nie ma możliwości pełnego fizycznego doświadczania drugiego człowieka, bowiem nie dysponujemy narzędziami, które umożliwiałby uczestnictwo wszystkich zmysłów człowieka w poznaniu. To jest właściwie jedyne ograniczenie narzędzia komunikacji, jakim jest internet. Nie możemy na przykład poczuć zapachu człowieka przez internet.

Pamiętajmy jednak, że ludzka cielesność i fizyczność, choć ważna, nie składa się na pełnię człowieka. Ważne są osobowość, tożsamość, wyznanie, poglądy. Człowiek to psyche i soma. Obie bardzo ważne, choć nasza kultura apoteozuje cielesność. Tymczasem człowiek to integralność tych dwóch aspektów podmiotowości ludzkiej.

Koncentruję się tutaj raczej na dojrzałych i mądrych kontaktach międzyludzkich, jakie mają coraz częściej miejsce na portalach randkowych. Jest to bowiem zjawisko społecznie i kulturowo bardziej interesujące. Jednak dla wielu osób portal randkowy wciąż kojarzy się, i tak jest przez nich wykorzystywany, z budowaniem jednorazowych kontaktów fizycznych.

Wyobraźmy sobie jednak sytuację, że dochodzi do spotkania w realu i, niestety, jesteśmy rozczarowani.

To się zdarza, ale stosunkowo rzadko. I dotyczy raczej krótkotrwałych relacji. Nie wynika z reguły z rozczarowania wyglądem zewnętrznym, bo ten, w dobie dzielenia się zdjęciami, dostępnego streamingu i Skype, jest znany użytkownikiem przed spotkaniem. Czasami trzeba kilku spotkań, żeby wyobrażenia zmierzyły się z autentyczną osobą. A czasami jakiś detal lub szczegół może zawieść. Jakiś gest. Grymas. Powtarzane często słowo. Trzymanie kieliszka. Jakiś szczegół, który burzy całość. Częściej jednak to spotkanie jest dopełnieniem relacji. Rozczarowania są dość rzadkie. Pamiętajmy, że mówimy o sytuacji, kiedy ludzi łączy już intelektualna i emocjonalna więź. A ta rzadko pada na widok źle ułożonych włosów. Jeśli jest trwała i mocna, to raczej się umocni, niż opadnie.

Nie żyjemy w czasach, gdy poznanie miało charakter tylko epistolarny. I kiedy ludzie posiłkowali się własną wyobraźnią oraz pisemnymi opisami własnego wyglądu.

Dochodzi do spotkania. Kiedy?

Proces intelektualnego poznania i wymiany informacji zawsze się kiedyś kończy. A nawet jeśli trwa, to pojawia się gotowość spotkania w rzeczywistości. Relacja wchodzi w kolejną fazę. Należy jednak pamiętać, że to wszystko, co się wydarzyło w internecie, jest najbardziej prawdziwe. Nie lubię rozróżnienia na życie online i offline. Współcześnie to jest właściwe jedno i to samo życie. Nie można mówić, że to, co się dzieje online, to jakaś fikcja czy alternatywa. Jeśli ludzie darzą się zaufaniem i są autentyczni, to to, co sobie mówili, było jak najbardziej prawdziwe. To się naprawdę między nimi działo. Angażowało ich emocjonalnie.

Jednak gdy ludzie spotykają się po krótkiej znajomości, to o rozczarowanie dużo łatwiej. Dlatego warto pamiętać o tym, po jak długiej znajomości ludzie decydują się na spotkanie. I czy jest to w momencie, kiedy zdążyli już zbudować wspólnie porozumienie i wzajemne zaufanie. Czy poznali się wystarczająco dobrze, by się polubić? Czy znają swoje reakcje, poczucie humoru i pasje? Czy jest to dopiero początek znajomości?

Anna Kaczmarz

Boimy się, że zostaniemy odrzuceni?

Oczywiście, takie pierwsze spotkanie jest emocjonujące. To normalne. Przecież po kilku tygodniach, a czasem miesiącach poznawania się w internecie mamy pewne oczekiwania wobec drugiego człowieka i relacji, jaka nas z nim łączy. To musi budzić emocje, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Zazwyczaj jednak to spotkanie jest dopełnieniem procesu wzajemnego poznawania się, spędzania ze sobą wiele czasu w internecie. Jeśli podczas tego procesu ludzie byli wobec siebie uczciwi. Jeśli oparli znajomość na zaufaniu. Jeśli jest to dojrzała relacja, to zazwyczaj kończy się dobrze. A często nawet happy endem. Poważnymi decyzjami. Zmianą miejsca zamieszkania. Poszukiwaniem pracy w nowym miejscu zamieszkania. Budowaniem relacji z dziećmi z wcześniejszych związków, jeśli takie są.

Wracając jeszcze do wspomnianej książki „Samotność w sieci”. Wtedy odkryliśmy, że uczucie może się narodzić w internecie?

Książka Leona Wiśniewskiego „Samotność w sieci” była ogromnym sukcesem także dlatego, że uświadamiała czytelnikom, że to, co się tam dzieje, jest prawdziwe. Pokazała, że jest to narzędzie, poprzez które może się narodzić bliska, intymna relacja. Że ta bliskość o charakterze intelektualnym, a jak wiemy, dzisiaj także dzięki kamerkom internetowym bardziej fizyczna, może stanowić zagrożenie dla relacji już istniejących w rzeczywistości. Żeby zdradzać, nie trzeba dzisiaj w ogóle wychodzić z domu. I to zarówno w przypadku relacji intelektualnej, emocjonalnej, jak i fizycznej.

Nowe technologie z jednej strony pomagają człowiekowi. A z drugiej - mogą stanowić zagrożenie?

Narzędzia i technologie nigdy nie są dobre lub złe ze swej natury. Wszystko zależy, jak zostaną wykorzystane przez człowieka. Zazwyczaj uczciwi ludzie są takimi w realu, jak i wirtualu. Portal randkowy, jak każda przestrzeń interakcji międzyludzkich, działa w oparciu o pewne zasady i reguły. W dużym stopniu nie różnią się one od tych, które znamy z życia w rzeczywistości. Ale wytwarzają one także swoje własne kulturowe kody działania i reagowania. Życie jest do pewnego stopnia grą, w której są zarówno uczciwi obywatele, jak i cyniczni gracze. Grą, w której gramy jakieś role i przywdziewamy maski. Także po to, aby chronić swoje emocje. Na początku nowi użytkownicy portali randkowych mogą się czuć nieco zagubieni, ale szybko opanowują konwencję i uczą się wyczuwać zamiary innych, na przykład jeżeli ktoś prosi w drugiej wiadomości o zdjęcie z plaży, najlepiej w bikini, to lepiej pozostać ostrożnym. Szczególnie gdy się planuje poważniejszą relację. Jednak dla tych, którzy myślą jedynie o przygodzie i romansie, może to być jasny komunikat.

Czego jeszcze szukamy na portalach randkowych?

Nie zawsze chodzi o miłość bądź szukanie partnera seksualnego. Czasami ważny jest fakt, że ma się kogoś, do kogo wieczorem, po trudnym dniu, można napisać. Ważne, że istnieje ktoś, kto przeczyta od nas wiadomość. Odpowie. Zażartuje. To pozwala rozładować napięcia. I odwrotnie - czasami odebranie od kogoś smutnej informacji jest szansą na niesienie pomocy. Na okazanie naszego wsparcia i sympatii. To też może dawać satysfakcję. Miłość to duże słowo. Czasem warto po prostu próbować szukać kogoś, z kim się dobrze pisze, potem rozmawia. Z kim buduje się więź. Reszta przyjdzie sama. Zazwyczaj nieoczekiwanie.

Są minusy szukania znajomości przez internet?

W świecie, w którym ludzie mają coraz mniej czasu na nawiązywanie relacji, postrzegam ten sposób wchodzenia w interakcje społeczne pozytywnie. To po prostu nowy kanał komunikacyjny, który daje możliwości poznania drugiej osoby. Tych portali jest coraz więcej. Mają różne profile. Każdy znajdzie coś dla siebie. Każda relacja jest obarczona ryzykiem, niezależnie od tego czy jest w sieci, czy w realu. Łączenie się ludzi w pary stanowi fenomen psychologiczny, socjologiczny i ekonomiczny od wieków. Jednak ten nowy sposób jest szansą dla wielu samotnych osób. Dla osób po przejściach. Dla nieśmiałych. Dla młodych i starszych. Wystarczy spojrzeć na to, ile jest udanych i trwałych związków ludzi, którzy się poznali przez internet.

Jak się będziemy poznawać w przyszłości?

Kolejny krok to systemy operacyjne, które będą obsługiwane przez sztuczną inteligencję. To nie będą związki w klasycznym rozumieniu kontaktu dwóch realnych ludzi. Pewne potrzeby intelektualne i emocjonalne będą zaspokajane w kontaktach z intuicyjną sztuczną inteligencją, która będzie się dostosowywała do człowieka. Poznając go, oceniając jego nastrój, potrzeby intelektualne, poczucie humoru, sposoby rozumienia i postrzegania świata. To będzie taki idealny wyobrażony partner, który w tym samym czasie będzie obsługiwał tysiące innych ludzi. W razie potrzeby będzie w formie wiązki światła towarzyszył człowiekowi jako bardziej namacalna postać. Myślę, że niektórym ludziom, choć trudno w to dzisiaj uwierzyć, tego typu kontakty będą wystarczały. A w niektórych przypadkach będą pomagały znosić samotność lub starość. Będzie to ułuda i pozory, ale jestem przekonana, że takie próby relacji z humanoidami wyposażonymi w sztuczną inteligencję czekają nas w przyszłości.

Wideo

Materiał oryginalny: MIŁ@ŚĆ od pierwszego kliknięcia - Plus Gazeta Krakowska

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Fragola

Słowami można dotykać bardziej czule niż dłońmi. Pobudzać wyobraźnię. Krok po kroku.....coraz czulej.....coraz śmielej.....coraz śmielej wtulasz się......i coraz śmielej szepczesz.....

Jest tylko jedno ,, ale '' oni muszą się potem spotkać :) w życiu realnym. Na żywo . 

Coraz śmielej wtulasz się.....coraz śmielej szepczesz mi już do ucha......w takiej pozycji świt może wcale nie nadejść ! ;) Ona i on dla siebie zwariowali.

G
Gość

Też uważam, że nie można zakochać się przez Internet

f
filona

Moim zdaniem nie ma reguły, kto szuka w internecie. To jest tak szerokie spektrum, że nie można jednoznacznie tego określić. Są ludzie, którzy szukają naiwnych osób, które mogą wciągnąć w swoje gierki i wykorzystać. Są też osoby szukające jedynie seksu. Inne z kolei odwrotnie, szukają stałego partnera. Portali jest tak dużo, że nie sposób określić jednego profilu internautów, korzystających z portali randkowych. Bo są różne profile portali, a co za tym idzie, inne profile osób tam się znajdujących. Ja mam doświadczenie z mydwoje, gdzie poznałam swojego partner i mam tego świadomość, że na portalach matrymonialnych są osoby, które są gotowe na poważniejsze związki. Jak wcześniej byłam na zwykłym portalu randkowym, to ciężko było mi się odnaleźć, oczekiwania facetów nijak miały się do moich oczekiwań. Tak samo działa to w drugą stronę, jak ktoś szuka seksu, to nie wejdzie na portal matrymonialny, tylko raczej na erotyczny lub ewentualnie randkowy i tam będzie szukał "okazji". Nie sposób, moim zdaniem, tego ujednolicić, jednak faktem jest, że internet staje się coraz bardziej skuteczny, jeżeli chodzi o nawiązywanie znajomości.

D
Dragon

Jakoś nie wierzę w takie rzeczy. Może się ludziom dobrze rozmawiać ze sobą, ale żeby zakochać się przez internet to chyba sie tak nie da...

r
rivendell

Miłość ta , ma w sobie coś z tajemnicy i  jest romantyczna. Spotykają się dwie osoby, które w normalnych warunkach nie mieli by nawet szans, żeby się spotkać kiedykolwiek, gdziekolwiek , jakkolwiek.

o
on

Wcześniej zaliczyłem trochę koleżanek z naszej klasy, z facebooka też kilka zapoznało się z moim łóżkiem i w końcu na portalu randkowym odnalazłem swoją żonę! Nie ma znaczenia miejsce i czas, po prostu to było przeznaczenie i już :)

J
Justyna

Mił@ść od pierwszego kliknięcia nie uwierzysz , dopóki ciebie nie spotka osobiście :)

Dodaj ogłoszenie