Mieli płacić za polisy, których nie kupili. Teraz "Warta" przeprasza

Piotr Jasina
Interwencja "Głosu" okazała się skuteczna! Windykator "Warty" rozsyła pisma do klientów i przeprasza za swojego przedstawiciela.

W marcu informowaliśmy Czytelników, że co najmniej kilkudziesięciu osobom windykator "Warty" wypowiedział polisy, strasząc finansowymi konsekwencjami.

Klienci byli zszokowani bo, nie podpisali żadnych umów. Nadgorliwy okazał się jeden z przedstawicieli ubezpieczeniowych towarzystwa. Przedstawiciel Warty, szczecińska spółka Assecura wystawiała nowe polisy i zgłaszała je do ubezpieczyciela bez zgody zainteresowanych. Towarzystwo nie sprawdziło, że są to nieważne ubezpieczenia, bez zawartych umów - i je zaakceptowało.

Ponieważ zostały wprowadzone do systemu, a nie wpływały opłaty, uaktywniło się Centrum Windykacji Należności TUiR Warta. Windykator zaczął rozsyłać pisma informując o zaległościach, zrywając ubezpieczenia firmowe, komunikacyjne czy dotyczące nieruchomości.

Odbiorcy byli zdezorientowani, bo takich ubezpieczeń nie zawarli. Zwrócili się do redakcji "Głosu". Opisaliśmy kilka przykładów. Np. właścicieli skody octavia likwidując szkodę w aucie dowiedział się, że w systemie Warty są dwie polisy OC/AC na to auto i na ten sam okres. Zawarł tylko jedną. Inna z ofiar to właściciel nieruchomości. Był bardzo zdziwiony, kiedy windykator Warty wypowiedział mu ubezpieczenie dwóch domów.

- Nie wiedziałem o co chodzi - przyznał. - Niemal 20 lat ubezpieczam się u swojej agentki. A tu nagle pismo z wypowiedzeniem polisy, którą zawarł ktoś inny. Byłem oburzony.

Okazało się, że wspomniany przedstawiciel Warty wykorzystał bezprawnie bazę współpracujących wcześniej z nim agentek. Kobiety przez kilka miesięcy, codziennie odbierały telefony od swoich klientów. Musiały tłumaczyć, że nie mają nic wspólnego z aferą.

- Ludzie chcieli mieć jednak na papierze, że polisy są anulowane, co jest zrozumiałe - tłumaczyły agentki w rozmowie z "Głosem". Przedstawiciele Warty i Assecury im to obiecali. Ale pisma do ludzi nie docierały. Po naszej publikacji windykator Warty się zreflektował, choć nie od razu.

- Zjawił się u mnie policjant ubezpieczeniowy wysłany przez towarzystwo i próbował obciążyć winą - tłumaczy jedna z agentek, której bazę wykorzystała Assecura. - Odesłałam go do prokuratora. Po kilku tygodniach windykator Warty zaczął wysyłać do pokrzywdzonych pisma informując, że polisy zostały anulowane. W pismach zapewnia, że wyciągnie konsekwencje wobec wspomnianego przedstawiciela.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gosc

A co na to prokuratura?

o
olo
Policjant ubezpieczeniowy ? Gimbusy przechodzicie samych siebie :-)
A
Arek

Zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec przedstawiciela... świetnie. Tylko, że zawieranie umowy w czyimś imieniu i bez zgody zainteresowanego jest przestępstwem, którym powinny zająć się organy ścigania. To nie jest coś na co można przymknąć oko i powiedzieć, że nic się nie stało. Skoro ktoś raz dopuścił się takiej rzeczy to z pewnością zrobi to ponownie. Takiego typa należy wyeliminować z branży, bo jest po prostu oszustem.

Dodaj ogłoszenie